Oby nie było greckiej tragedii


Celem podstawowym reprezentacji Polski na Eurobaskecie 2017 był awans z grupy do 1/8 finału. Realizacja tego celu jest zależna od wyniku dzisiejszego meczu z Grecją. Polacy potrzebują drugiego zwycięstwa, bo do tej pory ograli tylko słabiutką Islandię. W takiej samej sytuacji są zresztą Grecy, więc dziś parkiet hali w Helsinkach sprawiedliwie zweryfikuje kto zasłużył na grę w fazie play-off turnieju o Mistrzostwo Europy.

Grecja 1.46, Polska 2.80 – godz. 16:30
Polacy niestety nie są faworytami tej rozgrywki. Na papierze ciut mocniej prezentują się Grecy, ale trudno się temu dziwić skoro od wielu lat w europejskim baskecie kluby takie jak Panathinaikos czy Olympiakos są liczącymi się „firmami”, regularnie walczącymi o wysokie cele w Eurolidze. Olympiakos to finalista Euroligi 2016/17, gdzie lepsze okazało się tylko tureckie Fenerbahce. W Eurolidze nie brakuje także greckich trenerów, prowadzących zespoły z innych krajów. Na tym tle Polska po prostu nie ma się czym pochwalić… Wygrana Grecji różnicą co najmniej 10 punktów po kursie 3.15.

Transmisje Eurobasketu live w Unibet TV

Dwukrotni mistrzowie Europy i pięciokrotni medaliści Eurobasketu w rozgrywanym obecnie turnieju nie nawiązują jednak do lat swojej świetności. Drużyna personalnie jest niezła, ale na parkiecie nie prezentuje nic godnego uwagi. Inauguracyjny pogrom Islandii już dawno zatarł się w pamięci greckich kibiców przez trzy wyraźne porażki, kolejno z Francją, Słowenią i Finlandią. Koszykarze są wyraźnie poirytowani, czemu dają wyraz swoimi wypowiedziami w mediach. Spekuluje się, że atmosfera w greckiej drużynie nie jest najlepsza. Zarzuty o brak zaangażowania, które przewijają się między wierszami niektórych wypowiedzi to już duży kaliber. Trener Finlandii, drużyny, która ma na rozkładzie jednych i drugich, stwierdził nawet, że jego zdaniem ten mecz wygra Polska, bo w Helsinkach zwyczajnie prezentuje się lepiej.

 

Biało-czerwoni mogą pluć sobie w brodę – w meczach z Finlandią i Francją długo prowadzili, momentami nawet dość wysoko, by ostatecznie schodzić z parkietu pokonani. Z Finlandią po dogrywce, z Francją w regulaminowym czasie. Sytuacja w grupie ułożyła się jednak tak, że wczoraj nawet w przypadku zwycięstwa z „Trójkolorowymi”, dziś nasza drużyna byłaby w identycznym położeniu – porażka z Grecją eliminowałaby podopiecznych Mike’a Taylora. Dobre momenty i słabe końcówki w dwóch ostatnich meczach, pokazały że w drużynie drzemie potencjał, ale nie ma stabilności, a zawodnikom brakuje doświadczenia i opanowania. Roztrwonienie 9 punktów przewagi na 1,5 minuty przed końcem w meczu z gospodarzami, było zwyczajnym sportowym frajerstwem.

Co jest wyraźnym atutem reprezentacji Polski na trwającym turnieju o Mistrzostwo Europy? Na pewno zbiórki. W drużynowej klasyfikacji najlepiej zbierających drużyn Eurobasketu, biało-czerwoni zajmują 2. miejsce ze średnią 41,8 zbiórek na mecz. I to wszystko bez Marcina Gortata! Lepsi są tylko Hiszpanie, główni faworyci i obrońcy tytułu. W czołówce asystujących czy punktujących zawodników próżno szukać biało-czerwonych, ale dobrze zorganizowana drużyna nie musi mieć wyraźnego lidera, by awansować do 1/8 finału. W meczu o ćwierćfinał rywalem Polaków lub Greków będą Niemcy lub Litwini.