Polacy pokazali siłę


W dotychczasowych trzech meczach polska reprezentacja prezentowała kolektyw, który starano się wpoić kolejnym drużynom w ciągu ostatnich lat. Po zwycięstwach z Bośnią i Hercegowiną, Rosją oraz przegranej z Francją koszykarzom przyświeca jeden cel – awans do dalszej fazy mistrzostw z jak najwyższego miejsca. W jego realizacji z pewnością pomaga obecność liderów w osobach Marcina Gortata, Mateusza Ponitki i Adama Waczyńskiego.

Polska 1.50, Izrael 2.60 - środa, godz. 17.30
Zwłaszcza ten ostatni imponuje pewnością siebie, determinacją oraz instynktem strzeleckim. Przed dzisiejszym meczem z Izraelem koszykarz urodzony w Toruniu legitymuje się średnią punktową 18,7 na mecz, która plasuje go w pośród dziesięciu najlepszych punktujących EuroBasketu. Warto również odnotować jego świetną selekcję rzutową na poziomie 60 procent z gry oraz 58 zza linii 6,75 metra. Najważniejsze jest jednak to, że Waczyński zdobywa punkty wtedy, kiedy drużynie najbardziej ich potrzeba. Mimo nadal młodego wieku (25 lat) nie boi się wziąć odpowiedzialności na siebie i na własnych barkach udźwignąć losów meczu.

Najsilniejszą bronią kadry trenowanej przez Mike’a Taylora jest defensywa. Biało-czerwoni nie pozwalają w tych mistrzostwach przeciwnikom na wiele, dzięki czemu tracą tylko 70 punktów na mecz i zatrzymują rywali na 39 procentach z gry. Wielka w tym zasługa myśli szkoleniowej Amerykanina, któremu przyświeca cel stworzenia drużyny twardej po stronie bronionej oraz konsekwentnej i cierpliwej pod koszem przeciwników. Obrona reprezentacji Polski jest bardzo intensywna, a momentami wręcz agresywna. Zmusza to przeciwników do łamania zagrywek i szukania innego rozwiązania akcji. Taka gra stwarza okazje do podwojeń, przechwytów i szybkich kontr, w których brylują Ponitka, Waczyński i Slaughter. Amerykański rozgrywający naturalizowany w tym roku, aby wspomóc kadrę na EuroBaskecie, jest obecnie czwartym najlepszym przechwytującym turnieju (śr. 1,7).

Silną stroną zespołu Polski jest wyrównana ławka rezerwowych. Mimo tego, że nie obfituje ona w głośne nazwiska, każdy z wprowadzonych zawodników zna swój zakres obowiązków i w pełni wykorzystuje każdą minutę gry. Zmiany w zespole nie wynikają tylko z konieczności odpoczynku graczy podstawowych, ale często podniesienia intensywności gry, zaskoczenia rywala lub aktualnej sytuacji na parkiecie. Damian Kulig, który w pierwszych dwóch meczach w wyjściowej piątce nie imponował, w trzecim usiadł na ławce. W nowej dla siebie sytuacji zawodnik Trabzonsporu odwdzięczył się za minuty gry ważnymi 9 zbiórkami, do których dołożył 5 punktów. Mocne minuty z ławki dają także zespołowi Łukasz Koszarek, Przemysław Karnowski czy Arron Cel.

Dobra postawa w pierwszych meczach będzie skutkować większą czujnością koszykarzy z Izraela i Finlandii w meczach z Polską. Element zaskoczenia już nie istnieje, a przeciwnicy nie zlekceważą Polaków. Aby liczyć na korzystny wynik w środowym spotkaniu konieczne będzie zatrzymanie rewelacyjnego Omri Casspiego. Lider rywali jest obecnie jednym z najlepszych zawodników EuroBasketu. W dotychczasowych spotkaniach zdobywa średnio 20 punktów oraz 7,7 zbiórki – najwięcej w zespole. Na co dzień zawodnik Sacramento Kings jest groźny zarówno z dystansu skąd rzuca z 45-procentową skutecznością, jak i po rzutach z półdystansu i po penetracjach (51 procent z gry). W ofensywie nie będzie osamotniony, bowiem z pomocą przyjdą mu doświadczony skrzydłowy Lior Eliyahu i rozgrywający Gal Mekel, który jest mózgiem ofensywy Izraelczyków.

Znaczący dla późniejszego układu tabeli będzie wynik rywalizacji pomiędzy piątą Bośnią i Hercegowiną (bilans 1-2), a czwartą Finlandią (1-2). Obie drużyny wygrały po jednym spotkaniu mniej niż znajdująca się na trzecim miejscu Polska (2-1) i będącym za plecami Francuzów Izraelem (2-1). Wygrany tej konfrontacji zwiększy swoje szanse na awans do kolejnej rundy mistrzostw. Jedynym zespołem, który może być pewny dalszej gry jest Francja (3-0). Mistrz z 2013 roku z kompletem zwycięstw przewodzi zdecydowanie stawce. Przed obrońcami tytułu jeszcze dwa mecze: z czerwoną latarnią grupy B – Rosją (0-3) oraz drużyną Izraela. Do fazy pucharowej awansują cztery z sześciu zespołów. W przypadku identycznych ilości zwycięstw i porażek, o końcowej pozycji decyduje korzystniejszy bilans „małych punktów”/ zdobytych koszów.