Monika – zadziw Europę!


W sobotę w Wiedniu odbędzie się finał 60. Konkursu Piosenki Eurowizji. Po wtorkowych i czwartkowych półfinałach znamy już całą stawkę uczestników. Jest wśród nich reprezentantka Polski – Monika Kuszyńska ze swoją piosenkę „In the name of love”. Polka nie jest jednak faworytką.

Eurowizja 2015 – notowania kursowe

Monika Kuszyńska na polskiej scenie muzycznej zauważona została w wieku 20 lat, kiedy to w zespole Varius Manx zastąpiła dotychczasową wokalistkę – Kasię Stankiewicz. 6 lat później Kuszyńska wraz ze swoim zespołem była uczestnikiem poważnego wypadku samochodowego, w skutek którego została sparaliżowana od pasa w dół. Piosenkarka porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego. Po trzech latach Kuszyńska wróciła do śpiewania i zaczęła coraz częściej pojawiać się w mediach. W tym roku wygrała krajowe eliminacje do Eurowizji, a w czwartek w półfinale uzyskała awans do sobotniego konkursu głównego. Piosenka „In The Name Of Love” na liście faworytów do zwycięstwa plasuje się na szarym końcu, a za każdą złotówkę postawioną na wygraną Moniki Kuszyńskiej możemy wygrać 251.00.

W zeszłym roku Polskę reprezentowała Cleo z piosenką „My Słowianie – We Are Slavic”. Utwór ten nie podbił jednak serc europejskich widzów Eurowizji, którzy ochoczo oddawali głos na innych artystów. Donatan i Cleo zajęli 14. miejsce. Zwycięzcą została austriacka drag queen – Conchita Wurst w piosence „Rise Like A Phoenix”. Właśnie dlatego tegoroczny finał odbywa się w Austrii. Tradycją Eurowizji jest przyznawanie statusu gospodarza zwycięzcy sprzed roku. Tym razem Austrię reprezentować będzie zespół The Makemakes z piosenką „I Am Yours”. Zwycięstwo gospodarzy byłoby jednak ogromną niespodzianką, na wagę kursu 201.00.

W związku z jubileuszem Eurowizji (60. Finał) organizatorzy postanowili zaprosić wykonawcę spoza Europy. Gościem specjalnym będzie Sebastian Guy z Australii, który wykona piosenkę „Tonight Again”. Australia to kraj o dużych tradycjach muzycznych, a wystarczy przytoczyć tu takich wykonawców jak Kylie Minogue, Man At Work, Nick Cave czy Savage Garden. Nic więc dziwnego, że ewentualny triumf Guya nie będzie wielką niespodzianką, a kurs na takie rozstrzygnięcie sobotniego festiwalu wynosi 9.00.

Faworytem nr 1 jest jednak Szwed – Mans Zelmerlow. Muzyk ten jako jeden z niewielu ma już „wyrobione” nazwisko, a jego singiel z 2007 „Brother oh Brother” był znaną na całym świecie „radiówką”. Teraz Zelmerlow wylansował piosenkę „Heroes”, która ma wszelkie zadatki, by być szlagierem. Szwecja to zresztą niemal rokrocznie jeden z faworytów Eurowizji. „Trzem Koronom” już pięć razy udawało się wygrać ten konkurs. Pierwszy raz miało to miejsce w 1974 roku, kiedy to zwycięską piosenką było „Waterloo” ABBY. W zeszłym roku Szwedka Sanna Nielsen z piękną piosenką „Undo” zajęła 3. miejsce. Jeśli w tym roku Zelmerlow zapewni Skandynawom triumf, wejdzie nam kurs 2.35.

Wśród głównych kandydatów do glorii w wiedeńskim finale są Włosi 4.00 i Rosjanie 4.50. Zadziwiająca niskie notowania ma propozycja hiszpańska. 30-letnia wokalista Edurne zaprezentuje bardzo ciekawą piosenkę „Emanecer” i naszym zdaniem reprezentantka Półwyspu Iberyjskiego nie jest bez szans. Kurs na jej zwycięstwo wynosi aż 41.00 i być może to jest szansa na poprawne wytypowanie „czarnego konia”, choć w tym wypadku trafniejsze byłoby stwierdzenie o czarnej klaczy.

Identyczne szanse w notowaniach bukmacherskich ma Izrael. Podczas drugiego półfinału publiczność w Wiedniu głośno domagała się awansu piosenki „Golden Boy” wykonywanej przez Nadav Guedj. Zeszłoroczna zwyciężczyni także musiała przebijać się przez półfinał i także spotkała się tam z falą uwielbienia. Piosenka o złotym chłopcu świetnie wpisuje się w przaśną konwencję Eurowizji i nie da się wykluczyć sukcesu zespołu, który śpiewa tak: „I’m a golden boy, Come here to enjoy, I’m the king of fun, Let me show you how we do it, I’m a golden boy, Come here to enjoy, And before I leave, Let me show you Tel Aviv”. Cały „wykon” Izraelczyków można zobaczyć poniżej, a ich triumf oznaczony jest kursem 41.00.