Ewolucja Bayernu czy rewolucja Borussii?


Piątkowym meczem Bayernu Monachium z Werderem Brema rozpoczyna się sezon 2016/17 w rozgrywkach Bundesligi. Mistrzowie Niemiec są oczywiście głównymi faworytami do obrony tytułu, ale wielu znawców wieszczy, że może być to najtrudniejszy od lat sezon dla Bawarczyków, bowiem imponujące transfery poczyniła także Borussia Dortmund.

Bundesliga 2016/17 – sprawdź kursy
Zespół z Westfalii wzmocnił się takimi zawodnikami jak André Schürrle, Marc Bartra, Sebastian Rode, Ousmane Dembele, Raphael Guerreiro, Emre Mor czy wreszcie, a może przede wszystkim, Mario Götze. Ten ostatni zawodnik to jedna z gwiazd niemieckiego futbolu, m.in. autor zwycięskiej dla Niemców bramki w finale Mundialu 2014. Götze wraca do Dortmundu, gdzie wybił się i wypłynął na szerokie wody piłkarskiego oceanu. W 2013 roku postanowił skorzystać z oferty Bayernu Monachium i opuścił Westfalię na rzecz Bawarii. Kibice z Dortmundzie nie potrafili mu tego wybaczyć, przypinając mu „łatkę” zdrajcy. Teraz fani BVB mają mieszane uczucia. Z jednej strony trudno pogodzić im się z faktem, że do zespołu przychodzi „Judasz”, ale bądź co bądź jest to klasowy zawodnik, który może rozruszać ofensywne poczynania Borussii.

Podwyższone kursy na start lig

Powrót „marnotrawnego syna” BVB jest szczególnie istotny dlatego, że do Manchesteru United odszedł Henrich Mychitarian. Ormianin zaliczył oszałamiający sezon, notując mnóstwo bramek i asyst i będąc głównym motorem napędowym zespołu. Nie pozwoliło to wprawdzie osiągnąć mistrzostwa Niemiec, ale tytuł wicemistrza przyjęto na Signal Iduna Park jako dobrą monetę i zapowiedź jeszcze lepszych czasów pod wodzą Thomasa Tuchela. Widać, że ten młody niemiecki szkoleniowiec ma pomysł na Borussię i być może po serii ruchów transferowych latem, będzie w stanie spełnić sny kibiców z Zagłębia Ruhry. Trzeba jednak pamiętać, że letnie okienko w BVB to tylko wzmocnienia, ale i istotne osłabienia. Poza wspomnianym już Mychitarianem, klub opuściło jeszcze dwóch klasowych zawodników – Ilkay Gündoğan, który wybrał Manchester City i Mats Hummels, który zdecydował się przejść do Bayernu Monachium. Teraz to on jest w oczach fanów BVB naczelnym zdrajcą, mimo że Bayern to jego macierzysty klub. W Monachium Hummels początkowo nie mógł się przebić do składu i między innymi dlatego wylądował w Borussii. Patrząc na przykłady Götze, Lewandowskiego czy Hummelsa można wysnuć jeden wniosek – w Niemczech Bayernowi się nie odmawia… Choćby dlatego mistrzostwo dla Borussii wciąż byłoby odbierane w kategoriach niespodzianki, a kurs na takie zdarzenie jest wysoki i zachęcający – 7.00.

W przeciwieństwie do Borussii, Bayern latem nie przeprowadził aż tak dużego przewietrzenia szatni. Wydaje się, że najistotniejszym ruchem, o którym wiadomo było dużo wcześniej, była zmiana na stanowisku szkoleniowca. Pepa Guardiolę, który odszedł do Manchesteru City, zastąpil Carlo Ancelotti. Włoch to bardzo doświadczony, utytułowany i ceniony przez zawodników trener. Jego zadanie to nie tylko wygranie ligi – to Guardioli przychodziło niemal bez wysiłku – Bayern chce zwyciężyć w Champions League i przerwać supremację hiszpańskich gigantów.

Kto poza Hummelsem zasilił latem zespół z Bawarii? Przede wszystkim Renato Sanches, którego doskonale pamiętamy z ćwierćfinału Euro 2016, kiedy to strzelił przepięknego gola dla Portugalii przeciwko Polsce. Ten utalentowany zawodnik ma być kolejną alternatywą Bayernu w środku pola. Po stronie strat Bawarczycy mogą zapisać sobie nazwiska Götze i Rode (obaj do BVB), ale trzeba stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że obaj nie błyszczeli w Bayernie i to raczej klub zrezygnował z ich usług. Maszynka do wygrywania w Bundeslidze postawiła więc wyraźnie na drobne, ewolucyjne zmiany, co ma być złotą metodą na kolejne mistrzostwo i sukces w Europie. Czy tak się stanie – przekonamy się za jakiś czas, ale na razie na zwycięstwie Bayernu w Bundeslidze nie zarobimy kroci – kurs 1.12 mówi sam za siebie.

Znacznie lepiej płatna jest kolejna, trzecia już w karierze, a druga z rzędu korona króla strzelców dla naszego Roberta Lewandowskiego. Gdyby Polakowi udała się ta sztuka, zgarniamy kurs 2.25. Najpoważniejszym kontrkandydatem „Lewego” będzie zapewne snajper Borussii, Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang. W jego przypadku kurs na ten zaszczyt wynosi 6.50. Jeśli sprawdzą się doniesienia, że w tym sezonie to Lewandowski ma być stałym egzekutorem rzutów karnych w Bayernie, to na pewno szanse byłego gracza Lecha Poznań rosną… Ten sezon Bundesligi, z uwagi na bardzo ciekawe ruchy transferowe, przede wszystkim w Borussii, może być najciekawszym sezonem od lat. Będziemy obserwować ligowe zmagania u naszych zachodnich sąsiadów ze sporą uwagą.