Czar par


Puchar Ligi Angielskiej, który w tym sezonie przyjął nazwę EFL Cup, jest zdecydowanie najmniej prestiżowym trofeum dla angielskich potentatów. Wprawdzie daje przepustkę do Ligi Europy, ale na ogół stanowi poligon doświadczalny dla rezerwowych i zdolnej młodzieży. Dwie pary wtorkowo-środowych meczów 1/8 finału mogą nas jednak oczarować i warto zwrócić na nie szczególną uwagę. To spotkania Liverpoolu z Tottenhamem i Manchesteru United z Manchesterem City.

Liverpool 1.66, remis 4.10, Tottenham 5.15 – wtorek 20.45
Liverpoolczycy jako zespół, który nie reprezentuje Anglii w europejskich pucharach, musieli rozpoczynać swoją przygodę z EFL Cup już od II rundy. Tam podopieczni Jurgena Kloppa rozbili Burton 5:0. W kolejnej rundzie „The Reds” gładko odprawili z kwitkiem Derby, wygrywając 3:0. Tottenham nie miał z kolei żadnych problemów z wyeliminowaniem Gillingham. „Koguty” zafundowały niżej notowanemu rywalowi „manitę”, tak jak Liverpool ekipie Burton. Druga do hitowego meczu, który odbędzie się dziś na Anfield Road, była więc dziecinnie prosta.

Szybki rzut oka w tabelę Premier League nie pozostawia wątpliwości – mamy tu dużego kalibru szlagier. Trzecia drużyna rozrywek ligowych podejmuje piątą, a obie dzieli tylko punkt, który zresztą stanowi różnicę pomiędzy całą pierwszą piątką. Choć to dopiero początek sezonu, wiele wskazuje na to, że jedni i drudzy stoczą zażartą batalię o mistrzowski tytuł, w której uczestniczyć powinny także londyńskie ekipy Chelsea i Arsenalu, a także oba kluby z Manchesteru.

Tottenham mierzył się już w tym sezonie z Liverpoolem w meczu Premier League. Na White Hart Lane padł remis 1:1. Bramki strzelali wówczas boczni obrońcy – Danny Rose i James Millner. Czy dziś w roli głównej wystąpią snajperzy? Szansę powinni otrzymać ci, którzy rzadziej grają w meczach ligowych, zatem choćby Daniel Sturridge czy Vincent Janssen. Szczególnie ten pierwszy ma sporo do udowodnienia swojemu menadżerowi, który w ataku „The Reds” częściej stawia na innych graczy. Gol Sturridge’a? Płacimy kursem 2.38.

Manchester United 2.60, remis 3.35, Manchester City 2.80 – środa 21.00
Jeszcze ciekawiej powinno być w środowy wieczór, kiedy to na Old Trafford dojdzie do derbów Manchesteru. Tak jak w przypadku rywalizacji Liverpoolu z Tottenhamem, będzie to już drugi mecz tych ekip w tym sezonie. 10 września również na Old Trafford górą w sąsiedzkiej rywalizacji byli „Obywatele”, którzy zwyciężyli 2:1. Nie przeszkodziła im nawet absencja zawieszonego Sergio Aguero.

Transmisje meczów EFL Cup obejrzysz w Unibet TV

Derby Manchesteru to od sezonu 2016/17 przede wszystkim rywalizacja Jose Mourinho i Pepa Guardioli na trenerskich ławkach obu drużyn. We wrześniu górą był Guardiola, który ma zresztą świetny bilans bezpośrednich starć z Portugalczykiem. Wypracował go głównie zwycięstwami Barcelony nad Realem, kiedy rodziła się niechęć obu panów wobec siebie. Negatywne emocje narastały niemal z każdym kolejny El Clasico, by chłodne relacje przerodziły się wręcz w zimną wojnę.

Do środowego starcia w EFL Cup obie drużyny podchodzą mocno „poturbowane” wynikami w ostatnich tygodniach. Manchester City potknął się dwukrotnie w Champions League (remis z Celtikiem i porażka 0:4 z Barceloną), a do tego nie wygrał trzech ostatnich spotkań w Premier League. „Citizens” wciąż są liderem tabeli, ale porażka z Tottenhamem i remisy z Evertonem oraz Southamptonem mocno zachwiały pewnością siebie Guardioli i zespołu. Maszynka do wygrywania zacięła się całkowicie. Czy kataloński trener zdoła ją naoliwić na środowy pojedynek z Mourinho? Wygrana gości wyceniona jest na 2.80.

Manchester United także nie ma większych powodów do radości. Wprawdzie w Lidze Europy udało się efektownie rozbić Fenerbahce Stambuł, ale był to raptem jeden miły akcent ostatnich tygodni na Old Trafford. W pięciu ostatnich spotkaniach Premier League „Czerwone Diabły” wygrały zaledwie raz. Ostatnie dwa spotkania z czołowymi ekipami ligi nie mogą napawać Mourinho i sympatyków zespołu optymizmem. Remis 0:0 z Liverpoolem ManU zawdzięczało głównie świetnej postawie Davida de Gei w bramce. Gdy jego dobrej gry zabrakło w niedzielnym meczu z Chelsea, „The Blues” zgnietli United aż 4:0 w niezwykle prestiżowym dla Mourinho meczu na Stamford Bridge. Strata sześciu punktów do lidera to jeszcze żaden dramat, ale sam fakt zajmowania 7. pozycji w lidze przypomina kibicom z „Teatru Marzeń” ostatnie mizerne sezonu pod wodzą Moyesa czy van Gaala.

Na domiar złego na dobre strzelecko zacięli się snajperzy. Zlatan Ibrahimović strzelał tylko na początku sezonu, a Wayne Rooney nie strzela praktycznie wcale, a w dodatku ostatnio regularnie zasiada na ławce rezerwowych. Czy w tak ważnym dla niego derbowym meczu przypomni sobie najlepsze momenty swojej kariery, takie jak choćby słynny gol przewrotką przeciwko City? Faworytem do zdobycia gola jest mimo wszystko „Ibra” – gol Szweda po kursie 2.95.