Dlaczego bez „Lewego”, czyli rzecz o Złotej Piłce


Świetna postawa Roberta Lewandowskiego w 2015 roku nie została doceniona przez elektorów Złotej Piłki, a przynajmniej nie na tyle, by kapitan reprezentacji Polski znalazł się w finałowej trójce. Po ogłoszeniu nazwisk Leo Messiego, Neymara i Cristiano Ronaldo, wielu fanów Roberta nie kryje swojego wzburzenia. Czy słusznie?

Kursy na zwycięstwo w Złotej Piłce 2015

Wydaje się, że logiczna, obiektywna analiza dokonań zawodników w mijającym już kalendarzowym roku, wskazuje na to, że choć „Lewy” był świetny i ma za sobą najlepszy rok w karierze, to jednak jego obecność w TOP 3 byłaby lekką przesadą.

Spójrzmy na dokonania zawodników, którzy znaleźli się w TOP 3. Zarówno pod względem bramek, jak i asyst przewyższają Lewandowskiego, choć nieznacznie. Jeśli chodzi o Messiego to zdobył on 48 goli i zaliczył 27 ostatnich podań. Ronaldo – równie 48 trafień i do tego 12 asyst. Neymar? 45 bramek i 16 kluczowych podań, po których padły gole. Lewandowski kolegom wypracował 13 goli, a sam zdobył ich 46. Warto jednak zauważyć, że przy swoich trafieniach „Lewy” najrzadziej „posiłkował się” rzutami karnymi – w ten sposób strzelił tylko jednego gola w 2015 roku, przy np. aż 8 Ronaldo.

Obecność Messiego i Neymara nie powinna jednak wzbudzać żadnych wątpliwości – ci dwaj zawodnicy wraz z Barceloną zdobyli poczwórną koronę, którą mogą „poprawić” w grudniu o piąty skalp – Klubowe Mistrzostwo Świata. W tej materii Ronaldo nie może pochwalić się niczym, a Lewandowski dubletem w Bundeslidze. To zawsze coś, ale nie oszukujmy się – Bayern byłby mistrzem Niemiec pewnie nawet z Denisem Thomallą w ataku.

Wkład Messiego i Neymara w sukcesy Barcelony był ogromny. Strzelali oni kluczowe gole we wszystkich rozgrywkach. Wystarczy przypomnieć genialne występy Argentyńczyka przeciwko Manchesterowi City czy Bayernowi, jego cudowną bramkę w finale Pucharu Króla czy jedynego gola w meczu z Atletico Madryt, którym „Blaugrana” przypieczętowała mistrzostwo kraju. Neymar w tamtej kampanii trafiał rzadziej, ale gdy we wrześniu kontuzji doznał Messi, to właśnie Brazylijczyk wyrósł na gwiazdę pierwszego formatu lidera La Liga. Obecnie Neymar dzierży w lidze największą ilość bramek, asyst, udanych dryblingów i stworzonych okazji bramkowych!

Wspominając o genialnej barcelońskiej ofensywie nie można zapomnieć o drugim „wielkim przegranym” poniedziałkowego ogłoszenia trójki nominowanych – Luisie Suarezie. Urugwajczyk stał się nieodzownym elementem zabójczego tercetu MSN w pierwszej linii Barcy. Zdobył gros bardzo ważnych goli, m.in. kluczowego w finale Ligi Mistrzów, a nade wszystko zaskoczył olbrzymią liczbą asyst, co dla typowego łowcy goli nie jest standardem. Suarez z Neymarem nie pozwolili „Dumie Katalonii” wpaść w kryzys, gdy wielu ważnych graczy, z Messim na czele, było na L4. Wydaje się, że patrząc jedynie przez pryzmat piłki europejskiej, to brakującym elementem TOP 3 jest raczej właśnie Suarez, a nie Lewandowski, a nominacja Ronaldo jest w tym kontekście mocno na wyrost, a może raczej z przyzwyczajenia. Przypomnijmy, że CR7 to przecież zwycięzca dwóch ostatnich edycji Złotej Piłki.

Poza piłką klubową brać pod uwagę należy jednak także rozgrywki reprezentacyjne. Tu spory plus dla Lewandowskiego – wciągnął on za uszy biało-czerwonych na Euro 2016, strzelając sporo ważnych bramek i stając się najważniejszym zawodnikiem zespołu, kapitanem z prawdziwego zdarzenia. Październik był w wykonaniu Polaka miesiącem doskonałym – zarówno w klubie, jak i w kadrze. Gdyby nominować tylko na podstawie tego miesiąca – domagalibyśmy się nie tylko obecności „Lewego” w TOP 3, ale wręcz jego zwycięstwa.

Messi z reprezentacją Argentyny doszedł do finału Copa America. Nieźle, ale jak na potencjał sportowy „Albicelestes”, drużyny napakowanej gwiazdami jak kabanos, to i tak rezultat poniżej oczekiwań. Brazylijczycy z Neymarem odpadli jeszcze wcześniej. W kategorii futbolu reprezentacyjnego punktuje za to Ronaldo, który prowadził Portugalczyków do awansu, niczym Lewandowskiego Polskę. Od lat pozycja konia pociągowego CR7 jeśli chodzi o drużyną narodową się nie zmienia.

Wspomniany turniej Copa America padł łupem reprezentacji Chile. I wydaje się, że jeśli jeszcze jakikolwiek zawodnik może czuć się zawiedziony wynikami nominacji, to jest nim Arturo Vidal – finalista Ligi Mistrzów z Juventusem Turyn, zwycięzca Copa America, bohater głośnego transferu do Bayernu Monachium. Przeciwko tej kandydaturze przemawiają jednak dwa mocne argumenty – pozaboiskowe, alkoholowe ekscesy oraz pozycja defensywnego pomocnika, a niestety, gracze mało kreatywni przeważnie w tego typu plebiscytach mają znacznie mniejsze szanse. Czy słusznie? Pewnie nie, ale tak już się utarło.

Podsumowując – mimo, że Lewandowski osiągnął wspaniałą formę i stał się czołowym piłkarzem globu, to jego osiągnięcia z 2015 roku to jednak chyba ciut za mało by być w trójce najlepszych. Pamiętajmy, że Robert nie co dzień zdobywał po pięć bramek w meczu, a w dodatku Bayern przegrał walkę o Ligę Mistrzów w półfinale z Barceloną. Z Barceloną, która wygrała niemal wszystkie możliwe trofea (przegrała tylko Superpuchar Hiszpanii). I chyba właśnie w stolicy Katalonii całkowicie powinniśmy szukać idealnej i najsprawiedliwszej obsady podium Złotej Piłki.

Ale każdy może mieć przecież swoje zdanie. Zachęcamy do dyskusji, która pewnie będzie gorąca aż do samego ogłoszenia wyników.