5 rzeczy, które warto wiedzieć przed powrotem Ekstraklasy


Długa zimowa przerwa zawsze mocno daje się we znaki fanom naszej rodzimej Ekstraklasy. Cierpliwość popłaca – już w piątek, 13 lutego, wraca piłka kopana w wykonaniu najlepszych polskich klubów.

T-Mobile Ekstraklasa – oferta kursowa

1. Zagmatwany system
Już po raz drugi z rzędu Ekstraklasa toczyć się będzie wg bardzo specyficznego schematu rozgrywania. Po rundzie zasadniczej, do końca której pozostało 11 kolejek, liga podzielona zostanie na dwie części – grupę mistrzowską (zespoły z miejsc 1-8) i grupę spadkową (miejsca 9-16). W każdej z grup, każdy z każdym rozegra już tylko po jednym meczu, wg ustalonej wcześniej matrycy. Zespoły z wyższych miejsc rozegrają więcej spotkań u siebie. Warto odnotować, że punktacja drużyn zostanie podzielona o połowę. I tak, na chwilę obecną, mająca w dorobku 38 punktów Legia Warszawa zabierze do grupy mistrzowskiej ze sobą tylko 19 „oczek”, a ostatni Zawisza, który dysponuje tylko 9 punktami, rozpoczynałby rywalizację o utrzymanie z dorobkiem 4 punktów (nieparzyste po podzieleniu zaokrągla się w dół). Ten system zwiększa oczywiście emocje, bo nawet duża przewaga tej czy innej drużyny, po zniwelowaniu o 50%, taką dużą już nie będzie.

2. Faworytem Legia
Murowanym faworytem do mistrzowskiego tytułu jest Legia Warszawa. Mistrzowie Polski wyprzedzają całą resztę stawki nie tylko sportowo, ale przede wszystkim finansowo i organizacyjnie. Legia może pozwalać już sobie na transfery, o jakich pozostałe kluby Ekstraklasy mogą pomarzyć. Zimą na testach w klubie z Łazienkowskiej pojawił się znany Nigeryjczyk – Taye Taiwo, ale wobec poprawy stanu zdrowia Tomasza Brzyskiego, nie zdecydowano się na parafowanie umowy z byłym piłkarzem Marsylii czy Milanu. Legię zasilili za to wracający z Tuluzy Dominik Furman, Arkadiusz Malarz, który wzmocni rywalizację w bramce, a także kreatywny Michał Masłowski z bydgoskiego Zawiszy. Do Arsenalu odszedł za to młody Krystian Bielik. Czy taka kadra wystarczy do rywalizacji na trzech frontach – w Lidze Europy, Pucharze Polski i Ekstraklasie? Wydaje się, że tak, ale odpowiedź na to pytanie będziemy poznawać systematycznie, w trakcie rundy wiosennej. Mistrzostwo Legii wyceniane jest na 1.22.

3. Zawisza do spadku? Niekoniecznie!
Wspomniany bydgoski Zawisza zamyka tabelę, z bardzo mizernym dorobkiem punktowym. Jeśli doda się do tego fakt utraty czołowego zawodnika, można już mówić o dramacie. Prezes Radosław Osuch podjął jednak heroiczną próbę walki o ligowy byt i do stolicy Kujaw trafili nowi zawodnicy. Konkretnie dziesięciu! Wśród nich najbardziej znane nazwiska Bartłomiej Pawłowski, niedawno zawodnik Malagi, a ostatnio Lechii Gdańsk, czy Jakub Świerczok, który z nieudanym skutkiem próbował podbić ligę niemiecką. Do tego sprowadzono tabun zawodników zagranicznych, co akurat poprzednio przełożyło się negatywnie na jakość gry zespołu. Czy Zawisza uratuje się przed relegacją? Kurs na spadek bydgoszczan jest niski i wynosi 1.03.

4. Mila wraca do domu
Po siedmiu latach gry na chwałę Śląska Wrocław, do rodzinnego Gdańska zdecydował się wrócić Sebastian Mila. To zdecydowanie transferowe wydarzenie nr 1 przerwy zimowej w polskiej lidze. Mila ze Śląskiem zdobył złoto, srebro i brąz Mistrzostw Polski, grał w europejskich pucharach, a ostatnio, mimo ponad 30 lat na karku, wrócił do reprezentacji Polski i stał się jej ważnym ogniwem. Teraz błyskotliwy rozgrywający, łudząco przypominający Waldemara Kiepskiego ze znanego serialu komediowego, będzie obsługiwał swoimi podaniami zawodników Lechii Gdańsk. Na pożegnalnej konferencji prasowej w Śląsku, Mila rozpłakał się jak dziecko, wspominając piękny okres swojej kariery.

Wraca Ekstraklasa – promocja Unibetu

5. Inne ważne transfery
Mila, Bielik, Masłowski, Pawłowski czy Malarz to ważne transfery zimy w T-Mobile Ekstraklasie. Są jednak jeszcze inne ruchy, o których należy napisać. Do wspomnianej Lechii trafił Jakub Wawrzyniak, ulubiony piłkarz wszystkich polskich internautów. Inny istotny gracz, który zasilił gdański klub to Grzegorz Wojtkowiak. W czołówce Ekstraklasy co nieco działo się w Poznaniu – Lech zatrudnił czterech nowych piłkarzy, z których najważniejszym wydaje się być węgierski stoper – Tamas Kadar. Na ciszę i spokój postawiono w Krakowie. Wisła nie straciła żadnego zawodnika, a pod Wawel wrócił bramkarz, Michał Miśkiewicz. W Śląsku Milę zastąpić będzie próbował Słowak, Peter Grajciar. Zobaczymy czy okaże się „grajcarem”. Odnotować można jeszcze przejście Michała Janoty z Korony Kielce do Pogoni Szczecin.