Czerczesow królem polowania? Liga wraca za 15 dni


Na nieco ponad dwa tygodnie przed startem rundy wiosennej w Ekstraklasie, na faworyta nr 1 do tytułu mistrzowskiego wyrasta Legia Warszawa. Zespół z Łazienkowskiej nie zasypiał gruszek w popiele i solidnie wzmocnił się przed decydującą częścią rozgrywek. Co ciekawego dzieje się na naszym podwórku?

Kursy na tytuł Mistrza Polski 2016

Legia do rundy wiosennej przystępuje z pięciopunktową stratą do rewelacji sezonu – Piasta Gliwice. Gliwiczanie mieli już znacznie większy dystans przewagi nad Legią, ale pod koniec rundy część dorobku roztrwonili. Czy podopiecznych trenera Radoslava Latala można odbierać jako poważnego faworyta? Wielu traktuje Piasta jak Leicester w Premier League – „czarny koń”, który na jednym z późniejszych etapów wyścigu musi odpaść, stracić impet. Wtedy właśnie do głosu dojdą faworyci. Póki co kurs na mistrzostwo gliwiczan wynosi 4.00.

Piasta jak na razie wzmocniło czterech zawodników, wśród których najbardziej kojarzonym jest na pewno Maciej Jankowski z Wisły Kraków. Sporym zastrzykiem jakości może być też Łotysz Arturs Karasausks sprowadzony ze Skonto Ryga.

Znacznie mocniejsze ruchy na transferowym rynku wykonała Legia Warszawa, a to być może jeszcze nie koniec. Na Łazienkowską trafili już Ariel Borysiuk z Lechii Gdańsk, Artur Jędrzejczyk z FK Krasnodar, Jarosław Niezgoda z puławskiej Wisły i przede wszystkim Kasper Hamalainen z Lecha Poznań! Ten ostatni transfer to prawdziwy hit jeśli chodzi o ekstraklasę. Niektórzy porównują go do przejścia Luisa Figo z Barcelony do Realu.

Z warszawskim klubem pożegnali się Michał Żyro, Dominik Furman, Arkadiusz Piech, Pablo Dyego i Ivan Trickovski. Ostatnio głośno mówi się o ewentualnym powrocie do stolicy Miroslava Radovicia. W Chinach nie ma już dla niego miejsca i naturalnym kierunkiem dla Serba byłby powrót do Polski. Czy jednak Bogusław Leśnodorski będzie chciał sprowadzić „Rado”, mając w klubie już takie „dziesiątki” jak Hamalainen i Ondrej Duda? To na razie wątpliwe.

Kibice poznańskiego Lecha mogą z zazdrością obserwować aktywność Legii na rynku transferowym. „Kolejorz” stracił Hamalainena, stracił także Barry’ego Douglasa (odszedł do Turcji) i Macieja Gostomskiego (Glasgow Rangers). Po Davidzie Holmanie i Denisie Thomalli nikt nie rozpacza. Transfery Macieja Wilusza, Mateusza Lisa i Hiszpana Sisi nikogo nie zachwycają. Prawdziwą bombą ma być sprowadzony wczoraj z Esbjerga Duńczyk Nicki Bille Nielsen. Ma to być lek na nieskuteczność poznaniaków w ataku i zarazem wielkopolska odpowiedź na Nemanję Nikolicia.

Nadspodziewanie spokojnie z kolei w Gdańsku. Lechia jak na razie nie sprowadziła tabunu nowych zawodników. Adam Dźgwigała, Marco Paixao i Vanja Milinković-Savić – te ruchy wyglądają całkiem rozsądnie. Problem w tym, że w Lechii większość transferów wygląda rozsądnie, a potem kończy się całkowitą klapą na boisku. Z klubem pożegnał się wspomniany już Borysiuk, który wrócił do Legii.

Sporą liczbę zawodników sprowadza Wisła Kraków, która jesienią cierpiała na brak solidnych zmienników, zwłaszcza na pozycji napastnika. Sytuacja w ofensywie pogorszyła się jeszcze po odejściu Jankowskiego do Piasta. Do klubu wraca Patryk Małecki, a przychodzą ponadto Witalij Białaszow, Krzysztof Drzazga, Zdenek Ondrasek i Rafał Pietrzak. Mówi się także o zainteresowaniu „Białej Gwiazdy” Pawłem Cibickim z Malmoe. Jak na razie Wisła to jedna wielka niewiadoma.

Ciekawym kierunkiem jest szukanie zawodników w Japonii. Na taki manewr zdecydował się Śląsk Wrocław, sprowadzając Ryotę Moriokę. Mówi się, że ten Samuraj może z miejsca stać się gwiazdą Ekstraklasy. W Japonii grał przez ostatnie lata w zespole Vissel Kobe.

Wśród zespołów z dolnych rejonów tabeli wyróżnić należy także zabrzańskiego Górnika, który nie zamierza żegnać się z ligą. Do zespołu przybyło już 6 nowych zawodników, wśród nich m.in. Paweł Golański! Poza Adamem Dźwigałą odejścia innych graczy nie powinny osłabić siły zabrzan. Do startu ligi jeszcze nieco ponad dwa tygodnie.

Do końca okienka dla polskich klubów jeszcze więcej. Wydarzyć może się więc całkiem sporo. My trzymamy rękę na pulsie, a kolejny raport tuż przed startem rundy wiosennej.