Ekstraklasa stawia grubą kreskę


Ekstraklasa dobija do pierwszego finiszu. Finiszu rundy zasadniczej. Jest to czas podziałów. Na pół, czyli grupy mistrzowską i spadkową dzielimy ligową tabelę, ale na pół dzielimy też punkty wszystkich drużyn. Dużo można zarzucić reformie ESA 37, ale na pewno nie to, że jest nudno. W sobotni wieczór każdy mecz 30. kolejki naszej ligi będzie miał spore znaczenie. A potem? Potem napięcie będzie tylko rosło.

Zestaw par 30. kolejki i kursy

Pewna prowadzenia po 30. kolejce jest warszawska Legia. Wicemistrzowie Polski dość pewnym i dziarskim krokiem zmierzają po tytuł na 100-lecie klubu. Co ciekawe, Legia po raz czwarty z rzędu będzie na prowadzeniu w lidze po 30 seriach spotkań. Nie musi to jednak wcale oznaczać koronacji, bowiem po podziale punktów przez dwa różnice będą naprawdę niewielkie. O wszystkim zdecydują mecze w fazie finałowej sezonie, w której każdy z każdym zagra już tylko raz.

W sobotę Legia jedzie do Szczecina na mecz z 4. w ligowej tabeli Pogonią, specjalistami od remisów. W tym sezonie „Portowcy” zremisowali już 15-krotnie, czyli częściej niż w co drugim meczu! Zaliczyli ledwie 4 porażki, podobnie jak Legia, ale tracą obecnie do zespołu z Łazienkowskiej 14 punktów. Czy Czesław Michniewicz znajdzie sposób na faworyzowaną Legię? A może to Nemanja Nikolić strzeli gola ostatniej drużynie w Ekstraklasie, której nie zrobił jeszcze takiej „krzywdy”? Kurs na bramkę niesamowitego Węgra wynosi 1.89.

Jedynym zespołem, który w tym momencie zachowuje niewielki dystans do Legii jest Piast Gliwice, mistrz jesieni w Ekstraklasie. Gliwiczanie wiosną spisują się jednak sporo poniżej oczekiwań, co odbija się kolejnymi stratami punktów. W sobotę gliwiczanie zmierzą się u siebie z Jagiellonią Białystok, która wciąż jest w walce o grupę mistrzowską. Po poniedziałkowej porażce 0:3 z Podbeskidziem nie jest jednak w tej walce na uprzywilejowanej pozycji. Na 7. miejscu w dorobkiem 38 punktów plasuje się Ruch Chorzów, za nim z 35 punktami na koncie są aż cztery drużyny – kolejno Lechia Gdańsk, Wisła Kraków, Podbeskidzie i wspomniana „Jaga”.

Co ciekawe, Ruch w ostatniej kolejce zagra z Lechią i będzie to bodaj najciekawszy mecz tej serii spotkań. Dodatkowym jego smaczkiem będzie osoba sędziego. Do prowadzenia zawodów wyznaczony został Szymon Marciniak, nasz najlepszy arbiter, który szykuje się już do udziału w Mistrzostwach Europy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ani sensacyjnego, gdyby nie to co stało się we wtorek. Marciniak sędziował mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Bayernem i Benficą. Kilka jego decyzji nie spodobało się Flavio Paixao, napastnikowi Lechii, który na swoim profilu na Facebooku stwierdził, że Marciniak to tchórz, który nienawidzi jego rodaków. Ostre wypowiedzi Paixao odbiły się sporym echem, także w Portugalii. Teraz „literat” z Gdańska będzie musiał stawić czoła rzeczywistości, w której to Marciniak sędziować będzie jeden z najważniejszych meczów Lechii w tej rundzie. Awans ekipy Piotra Nowaka do grupy mistrzowskiej otworzy całkiem realną furtkę do pucharów drużynie z Pomorza. Wygrana Lechii z Ruchem to kurs 1.45.

Niesamowitą historię pisze w Krakowie Dariusz Wdowczyk, który jest już w obecnym sezonie czwartym szkoleniowcem Wisły. Po objęciu sterów „Białej Gwiazdy” przez Wdowczyka drużyna nagle zaczęła wygrywać mecz za meczem i ze strefy spadkowej w kilka tygodni wskoczyła na 9. pozycję. Jeśli w sobotę Wisła przed własną publicznością pokona Zagłębie Lubin, wskoczy do górnej części tabeli, a tam, dokładnie tak jak w przypadku Lechii, możliwy będzie nawet awans do europejskich pucharów w sezonie 2016/17. Pokonać Zagłębie to jednak zadanie niezwykle trudne. Zespół Piotra Stokowca wiosną spisuje się znakomicie, a motorem napędowym drużyny jest Filip Starzyński. Zawodnik wypożyczony z belgijskiego Lokeren znów robi furorę na polskich boiskach i stał się jednym z „pewniaków” do powołania na Euro 2016.

Z drugiej jednak strony Wisła ma swoim składzie zawodnika o podobnej historii. Rafał Wolski zagranicą odbił się od ściany, zarówno w Fiorentinie, jak i Bari czy ostatnio belgijskim Mechelen. Grywał niewiele, nie zaliczał bramek i asyst. Piłkarsko wegetował. Tymczasem po powrocie do Polski z miejsca stał się wiodącą postacią Wisły Kraków! Mecz Wisły z Zagłębiem ze względy na formę obu drużyn, a także na formę Starzyńskiego i Wolskiego jawi się jako nr 1 w tej kolejce. Wygrana Wisły? Kurs 2.05.

Ostatnia z drużyn, która wciąż liczy się w walce o TOP 8 Ekstraklasy, czyli Podbeskidzie, w sobotę zagra u siebie z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Obie drużyny są bardzo chimeryczne i doprawdy trudno przewidzieć jakim wynikiem zakończy się to spotkanie.

Co poza tym serwuje nam sobotni wieczór z Ekstraklasą? Skazana na grupę spadkową Korona Kielce zagra z zamykającym tabelę Górnikiem Zabrze, dla którego powoli zaczyna wybrzmiewać ostatni dzwonek na przebudzenie. Śląsk Wrocław, który także zapomniał już o grupie mistrzowskiej podejmuje Cracovię. „Pasy” mają w garści grę w górnej połówce, ale w ostatnich kolejkach zespół Jacka Zielińskiego nieco zawodzi, a pogłębienie kryzysu będzie oznaczało koniec nadziei na Ligę Europy, o mistrzostwie nie wspominając. Z walki o europejskie puchary na pewno tak łatwo nie zrezygnuje obecnie 6. w ligowej tabeli Lech Poznań. „Kolejorz” jedzie do Łęcznej. Tamtejszy Górnik musi skupić się na walce o utrzymanie, a zespoły z taką determinacją nigdy nie są łatwym kąskiem na własnym terenie. Za Lechem przemawiają jednak zarówno piłkarskie umiejętności, jak i historia spotkań Lecha z Górnikiem z Łęcznej, która jest wybitnie niekorzystna dla teamu z Lubelszczyzny.

Kolejka jak się patrzy przed nami – wszystkie mecze startują o 18.00, a sytuacja w tabeli zmieniać się będzie bardzo dynamicznie. Wszystkie warunki, by mówić o wielkich emocjach są spełnione. Oby tylko nie zawiedli nasi ligowcy.