Ekstraklasa w czwartek? Czemu nie!


Właśnie dziś startuje 34. kolejka Ekstraklasy. Na cztery dni przed finałem Pucharu Polski, Lech i Legia zagrają naprawdę bardzo interesujące ligowe spotkania. Można je też śmiało potraktować jako niezłą przystawkę przed wieczornymi półfinałami Ligi Europy. Lech podejmuje Lechię, a Legia gra na wyjeździe z Zagłębiem Lubin.

Lech Poznań 2.50, remis 3.30, Lechia Gdańsk 2.80 – godz. 18.00
Ustępujący mistrzowie Polski zajmują 7. lokatę z 23 punktami na koncie. Jeśli dziś nie wygrają z sąsiadem w tabeli, gdańską Lechią, ich jedyną nadzieją na europejskie puchary w przyszłym sezonie będzie poniedziałkowy Puchar Polski. Czy jednak trener Jan Urban nie postawi wszystkiego właśnie na ten zbliżający się mecz z Legią? Czy dziś zobaczymy najsilniejszy skład Lecha? Tu można mieć spore wątpliwości.

Lechia Gdańsk do ostatniego weekendu była murowanym kandydatem do gry w europejskich pucharach. Zespół wiosną pod wodzą trenera Piotra Nowaka solidnie punktował, a po starcie rundy finałowej jeszcze lepiej. Zimny prysznic przyszedł w niedzielę, kiedy gdańszczanie ulegli w Gliwicach miejscowym „Piastunkom” aż 0:3! W tym momencie Lechia ma tylko dwa punkty więcej niż Lech i dwa straty do miejsca pucharowego. Wszystko jeszcze jest możliwe, ale ewentualne potknięcie przy Bułgarskiej oznaczać może kłopoty.

Czysto teoretycznie, biorąc pod uwagę kadry obu zespołów, zobaczymy dziś w akcji ekipy ze ścisłej czołówki Ekstraklasy. Na papierze z Lechem i Lechią rywalizować może tylko Legia. Ligowa rzeczywistość w tym sezonie okazała się jednak brutalna dla poznaniaków i gdańszczan, którzy nie bez trudu znaleźli się w ogóle w grupie mistrzowskiej. Teraz nerwowo powalczą o przepustkę do Europy, a dzisiejszy mecz będzie miał niebagatelne znaczenie.

Zagłębie Lubin 3.60, remis 3.30, Legia Warszawa – godz. 18.00
Skoro o Lechii Gdańsk napisaliśmy, że wiosną solidnie punktuje, to tytuł „Rycerzy Wiosny” należy się bezapelacyjnie Zagłębiu Lubin. Zespół Piotra Stokowca jest pozytywną niespodzianką tej rundy i poważnie aspiruje do gry w europejskich pucharach. Dziś jednak udowodnić swoją klasę będzie bardzo trudno, bowiem na stadion w Lubinie przyjeżdża Legia Warszawa, lider i główny kandydat do mistrzostwa.

Właśnie takie mecze są papierkiem lakmusowym dla pretendentów, „czarnych koni” i ligowych niespodzianek. Jeśli Zagłębie sprosta Legii i co najmniej nie przegra, będzie można powiedzieć, że test ten zdało. To także indywidualny sprawdzian dla najlepszego zawodnika lubińskiej ekipy wiosną – Filip Starzyńskiego. Sprowadzony na zasadzie wypożyczenia z belgijskiego Lokeren pomocnik imponuje grą, za którą idą konkretne statystyki bramek i asyst. Stał się jednym z poważniejszych kandydatów na wyjazd do Francji. Można być pewnym, że trenerowi Nawałce nie umknie jego dzisiejszy występ przeciwko liderowi tabeli, w składzie którego w środku pola neutralizować poczynania Starzyńskiego zechce Ariel Borysiuk, inny reprezentant kraju. Nie zagra na pewno zawieszony za kartki Tomasz Jodłowiec.

Legia piątkowym zwycięstwem 4:0 z Cracovią potwierdziła zarówno swoje aspiracje, jak i dobrą formę. Nie zawiedli ofensywni zawodnicy, tacy jak Nemanja Nikolić, Aleksandar Prijović czy regularnie wprowadzany z ławki Kasper Hamalainen. Ten ostatni zdobył debiutanckiego gola w warszawskim zespole.

Lubinianie do gry przystępuje także opromienieni wysokim zwycięstwem 4:1 z Ruchem Chorzów. W tym meczu, co ciekawe, pierwsi gola zdobyli chorzowianie, ale wtedy podopieczni Stokowca zaprezentowali znakomity, ofensywny i skuteczny futbol, za który są tak chwaleni wiosną.

Patrząc na taki zestaw meczów w czwartkowe popołudnie można stwierdzić, że to „tylko” Ekstraklasa i „aż” Ekstraklasa. Osiołkowi w żłoby dano…