Hit przez wielkie „H”


Nie ma ważniejszego meczu w Ekstraklasie w ostatnich sezonach niż rywalizacja Lecha Poznań z Legią Warszawa. Nie raz i nie dwa wielki szlagier zawodził jednak poziomem sportowym, więc rzesze kibiców na trybunach i przed telewizorami były średnio usatysfakcjonowane. Mało prawdopodobne, by niedzielna odsłona poznańsko-warszawskiej rywalizacji miała się wpisać w ten standard. Obie drużyny są w bardzo dobrej formie, obie mają o co grać. To idealny moment na ich pierwszą, ale nieostatnią wiosenną konfrontację.

Lech Poznań 2.40, remis 3.00, Legia Warszawa 3.20 – niedziela 18:00
Lech wiosną stracił tylko jednego we wszystkich spotkaniach. W lidze pięciokrotnie wygrywał i dwukrotnie remisował 0:0. Bilans bramkowy 14-1, najwięcej punktów ze wszystkich drużyn w Ekstraklasie. Do tego awans do finału Pucharu Polski po wygraniu półfinałowego dwumeczu z Pogonią Szczecin (3:0 i 1:0). Wygląda więc na to, że trener Nenad Bjelica nauczył Lechitów żelaznej konsekwencji w tyłach, co dla losów mistrzowskiej kampanii może mieć kluczowe znaczenie. Czy Lech zdoła zagrać na zero z tyłu z Legią? Kurs 2.75.

Promocja Unibetu z okazji meczu Lech - Legia

Legia ma za sobą w rundzie wiosennej taką samą liczbę spotkań jak Lech. W lidze bilans minimalnie gorszy – 5 zwycięstw, 1 remis i 1 porażka. Bilans bramkowy 11-6 pokazuje jednak, że aktualnym mistrzom Polski dość łatwo można strzelać gole. Do tego doliczyć należy niezły, ale przegrany dwumecz 1/16 finału Ligi Europy z Ajaksem Amsterdam. Stołeczna ekipa przyjeżdża do Poznania z dwoma punktami więcej w dorobku. Może więc wyjechać z Wielkopolski będąc już za plecami Lecha. Do końca fazy zasadniczej sezonu pozostają dwie kolejki, a wyższe miejsce po 30. kolejce zapewnia m.in. korzystniejszy (teoretycznie) terminarz meczów w fazie finałowej ESA 37. Mecz ma więc niebagatelne znaczenie z wielu powodów.

Niesamowicie ważny jest aspekt psychologiczny. Przed decydującą częścią rozgrywek ktoś może osiągnąć przewagę w warstwie mentalnej. Pokonanie głównego kontrkandydata to dodatkowy zastrzyk endorfin dla własnego morale. Porażka może wpędzić zespół w kryzys. Gdyby przegrał Lech, na pewno szybko zacznie mówić się o kryzysie. Po bardzo udanym początku rundy poznaniacy zaliczyli przecież ostatnio dwa bezbramkowe remisy – z Górnikiem Łęczna i Wisłą Kraków. Wygrana Legii (zakład bez remisu) po kursie 2.08.

Niezwykle emocjonujący był jesienny mecz Legii z Lechem. Mistrzowie Polski prowadzili 1:0 po trafieniu Nemanji Nikolicia. W końcówce z rzutu karnego wyrównał Marcin Robak i wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów. Tymczasem Legia nie powiedziała ostatniego słowa i w doliczonym czasie gry zdobyła zwycięską bramkę. Ten gol rozsierdził Lechitów z dwóch powodów. Ne dość, że gol padł z ewidentnego spalonego, to jeszcze jego strzelcem był Kasper Hamalainen, były zawodnik „Kolejorza”, który odszedł do Legii! Ten cios był bardzo bolesny tak dla zawodników, jak przede wszystkim kibiców Lecha. Nie ma wątpliwości, że pałają oni żądzą rewanżu. Znając jednak pragmatyczne podejście trenera Bjelicy, trudno spodziewać się po gospodarzach ultraofensywnej gry. Jeśli chodzi o zamiłowanie do atakowania, dużo większe prezentuje w swojej filozofii trenerskiej Jacek Magiera.

A zatem niemalże betonowa obrona Lecha staje naprzeciw zawodnikom takim jak Guilherme, Miroslav Radović, Vadis Odjidja-Ofoe czy Michał Kucharczyk. Ten ostatni jest zresztą ostatnio w bardzo dobrej formie. W spotkaniu z Lechią zdobył dwa gole i zapewnił Legii wygraną 2:1. W rywalizacji z Pogonią Szczecin także wpisał się na listę strzelców. Czy zajdzie za skórę także Lechowi? Gol grającego ostatnio w ataku „Kuchego” wyceniamy na 3.80.