Koniec laby – Ekstraklasa wraca już dziś!


Lato w pełni, sezon urlopowy nie zdążył się jeszcze dobrze rozkręcić, a fani futbolu wciąż nie ostygli z emocji po Euro 2016. Nie ma jednak chwili na wytchnienie lub wyciszenie. Dziś atakuje nas start sezonu polskiej ligi. Jaka będzie Ekstraklasa 2016/17? Kto jest faworytem? Kto będzie bił się o utrzymanie? Komu przypadnie w udziale korona dla najlepszego strzelca? Postaramy się odpowiedzieć na te pytania.

Kto mistrzem Polski? Sprawdź kursy!
Faworytem do tytułu mistrzowskiego są jego obrońcy, piłkarze Legii Warszawa. Przewaga finansowa, organizacyjna, a co za tym przeważnie idzie, także i sportowa, klubu ze stolicy jest ewidentna. To co dla Legii jest podłogą, dla wielu klubów w lidze jest nieosiągalnym sufitem. Legia z dniu meczowego zarabia tyle, ile wynosi około połowa budżetu najbiedniejszych ekip. To mówi wszystko.

Trzeba jednak mieć na uwadze, że nie pieniądze grają na boisku, a zawodnicy, których wybiera, ustawia i przygotowuje trener. Tym trenerem nie jest już Stanisław Czerczesow, bowiem Rosjanin latem opuścił Łazienkowską. Tajemnicą poliszynela jest to, że szkoleniowiec, który zdobył z Legią podwójną koronę, miał zbyt wygórowane żądania transferowe, na które nie mogli przystać sternicy klubu. Czerczesowa zastąpił więc Besnik Hasi, były trener Anderlechtu Bruksela. Albańczyk nie ma łatwego wejścia do klubu – przygotowania zespołu do eliminacji Ligi Mistrzów zakłócało Euro 2016 (nieobecność Dudy, Nikolicia, Jodłowca i Pazdana). Do tego kilku zawodników borykało się z urazami, a aktywność transferowa mistrzów Polski była zastanawiająco mała. Efekt? Porażka 1:4 w Superpucharze Polski z Lechem Poznań i zaledwie remis 1:1 w pierwszym meczu eliminacji Champions League w Mostarze. W rewanżu Legia jest faworytem, tak jak pozostaje faworytem do wygrania ligi. Pozostają jednak spore wątpliwości. Kurs na skuteczną obronę tytułu wynosi 2.10.

Kto najbardziej może zagrozić mistrzom Polski? Bez zmian w stosunku do ubiegłego sezonu. Wtedy też przed startem ligi wszyscy potencjalnych kandydatów poza Legią widzieli w drużynach Lechii Gdańsk i Lecha Poznań.

200 PLN do zgarnięcia na starcie ligi!

Gdańszczanie wreszcie mogą mówić o stabilizacji i jeśli i tym razem nie uda się skończyć sezonu minimum na podium, będzie to już oznaczało wyjątkową nieudolność. Skład zespołu został wzmocniony m.in. Rafałem Wolskim, który tak doskonale radził sobie wiosną w krakowskiej Wiśle. Wszyscy najważniejsi zawodnicy pozostali na pokładzie, a liczba klasowych pomocników aspirujących do gry jest zdumiewająca. Jeśli trener Piotr Nowak odpowiednio przygotował drużynę, a teraz będzie w stanie sensownie ją ustawić, to można z dużą dozą pewności stwierdzić, że Lechia „przewalcuje” niejedną ligową defensywę. Bracia Paixao, Krasić, Peszko, Mila, Wolski, Mak, Pawłowski – to tylko niektórzy, stanowiący o potencjale ofensywy gdańszczan. Lechia mistrzem kraju? U nas kurs 6.00.

Jeśli chodzi o poznańskiego Lecha sytuacja jest skomplikowana. Zeszły sezon do wzloty i upadki. Skończyło się jednak miejscem poza europejskimi pucharami i z miejsca zwiastowało to rewolucję w składzie. Do takowej rzeczywiście doszło, a pokierował nią dotychczasowy trener – Jan Urban. To że obdarzono go zaufaniem po nieudanej rundzie wiosennej świadczy o tym, że w Poznaniu Urban ma jak na razie dość mocną pozycję. Wygrany Superpuchar Polski tylko ją wzmocnił. Czy jednak Lech z mocno przetrzebioną obroną ma odpowiednią jakość? To bardzo wątpliwe, zwłaszcza w kontekście ewentualnych dalszych osłabień tej formacji. Trzeba jednak mieć na uwadze, że okienko transferowe jeszcze potrwa i być może „Kolejorz” zadba o odpowiedni zastrzyk sportowych atutów. Póki co jest to mocny kandydat do podium. Takie rozstrzygnięcie wyceniamy na 1.75.

Kto spadnie z ligi? Sprawdź kursy!
O ile w przypadku gry o mistrzostwo możemy mówić o trzech głównych kandydatach, z Legią jako faworytem nr 1, o tyle w kwestii spadku z ligi sytuacja jest znacznie bardziej wyrównana i niejednoznaczna. Wynika to chyba z faktu, że tak naprawdę trudno ocenić kto ma najsłabszą kadrę, czyj trener nie nadaje się zupełnie do niczego i przede wszystkim – czyja klubowa kasa najbardziej świeci pustkami.

Najmniejsze szanse na zachowanie statusu drużyny ekstraklasowej daje się kieleckiej Koronie. Niemal tradycyjnie przed startem ligi w Kielcach przez szatnię przeszedł huragan, wymiatając wielu zawodników, w tym m.in. najskuteczniejszego Airama Cabrerę czy solidnego Kamila Sylwestrzaka. Co gorsza dla fanów Korony, klub opuścił także trener Marcin Brosz, który w zeszłym sezonie był w stanie ze skazywanej na spadek drużyny wycisnąć więcej, niż ktokolwiek się tego spodziewał. Teraz spadek kielczan wyceniany jest na 2.50.

Ciut wyżej stoją notowania Wisły Płock. Beniaminek nigdy nie ma łatwego zadania, ale przykłady z ostatnich sezonów pokazują, że przeskok z I ligi do Ekstraklasy nie jest aż tak ogromny jak mogłoby się wydawać. Wisła na transferowym rynku nie próżnowała, ściągając wielu zawodników, w tym m.in. Dominika Furmana czy wspomnianego akapit wcześniej Sylwestrzaka. Jeżeli trener Marcin Kaczmarek zlepi z tych graczy zgraną paczkę, misja utrzymania się jest wykonalna. Kurs na spadek wynosi jednak 3.00.

Trudno będzie także Górnikowi Łęczna, gdzie Bogdanka, główny sponsor klubu, przykręciła kurek z pieniędzmi. Sytuacja ekipy z Lubelszczyzny nie jest za wesoła, biorąc pod uwagę chociażby fakt, że na kilka godzin przed startem sezonu nikt nie wie, gdzie Górnik rozgrywać będzie domowe mecze – w Łęcznej jak dotychczas czy na nowoczesnej Arenie Lublin, co miałoby się wiązać z dodatkowym zastrzykiem pieniędzy, ale też bojkotem własnych kibiców. Patowa sytuacja organizacyjno-finansowa i dość kiepska kadra, bez spektakularnych wzmocnień. W Łęcznej także mocno pachnie degradacją, a kurs 3.50 wydaje się w tej sytuacji atrakcyjny.

Eksperci wśród kandydatów do pożegnania z ligą widzą także Bruk-Bet Termalikę, Arkę Gdynia, a w dalszej kolejności choćby Jagiellonię Białystok czy Ruch Chorzów.

 

Kto zostanie królem strzelców? Sprawdź kursy!
Do rozwikłania pozostaje jeszcze trzecia zagadka, a mianowicie kto zostanie królem strzelców. Tu faworyt może być tylko jeden – obrońca tego trofeum z sezonu 2015/16, Węgier Nemanja Nikolić. Snajper Legii Warszawa zrobił w naszej lidze furorę, strzelając jak na zawołanie, niemal w każdym meczu. Jego dobra forma zaowocowała nawet powołaniem do kadry Węgier na Euro 2016, ale na Mistrzostwach Europy Nikolić nie pograł zbyt wiele. Gdy wszedł – zaliczył asystę. Jeśli Legii uda się zatrzymać Nikolicia w swoich szeregach, to niemałą niespodzianką byłaby jego porażka w wyścigu o tytuł najlepszego strzelca Ekstraklasy. Kurs na koronę właśnie dla niego wynosi 3.50.

Za jego plecami czają się snajperzy innych czołowych zespołów ligi – Marcin Robak 7.00 z Lecha Poznań i Marco Paixao 8.00 z Lechii Gdańsk. Obaj zeszły sezon mieli zmarnowany przez kontuzje, ale w tym mogą stać się głównymi postaciami ligi. Marco Paixao powinien mieć spore wsparcie w swoim bracie Flavio. Kurs na koronę króla strzelców dla tego gracza to z kolei 16.00.

Niezmiennie w czubie snajperskiej listy powinien znajdować się Paweł Brożek. Wisła Kraków wprawdzie nie rozdaje już kart w Ekstraklasie jak choćby dekadę temu, ale swoje na pewno wygra, a Brożek bez wątpienia swoje strzeli. Jeśli strzeli najwięcej bramek ze wszystkich zawodników w lidze, zgarniemy kurs 9.00.

Obstaw 1. kolejkę Ekstraklasy