Lech, Fin i Rus


W sobotę kibice Ekstraklasy wstrzymają oddech, bo nie co dzień Lech gra z Legią. Na trzy kolejki przed finiszem rundy zasadniczej, mistrz Polski podejmie głównego pretendenta do tytułu i obecnego lidera tabeli. Przed spotkaniem temperatura osiąga stan wrzenia. Oby w tych okolicznościach nie zawiódł sam mecz. Dla Kaspera Hamalainena będzie to powrót na Bułgarską, a dla Stanisława Czerczesowa pierwsze polskie „L-klasiko” w Poznaniu.

Lech Poznań 3.75, remis 3.40, Legia Warszawa 2.00 – sobota 20.30
Lechici zajmują 5. miejsce w tabeli i próbują notować przed fazą finałową możliwie najmniejszą stratę do lidera, którym co wielce prawdopodobne będzie właśnie Legia. Szanse na mistrzostwo Polski w Poznaniu są już raczej iluzoryczne, ale dopóki piłka w grze… A poza tym istotne będzie też zajęcie miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach. O mobilizację gospodarzy, mimo ich nie najlepszej sytuacji, można być spokojnym. Ich zwycięstwo lub remis oznaczone jest kursem 1.78.

Lech oczywiście przegrał głównie początek sezonu, jeszcze pod wodzą Macieja Skorży. Mistrzowie gubili punkty co kolejka, aż w końcu wylądowali na ostatnim miejscu w lidze! Trener Jan Urban, wezwany niemal w roli ratownika, okazał się być wręcz Kaszpirowskim – wydźwignął poznańską „lokomotywę” w górę tabeli, a swój triumfalny pochód rozpoczynał właśnie od meczu z Legią! Na Łazienkowskiej mało kto przewidywał zwycięstwo gości, a jednak po bramce Kaspera Hamalainena z 8. minuty, to właśnie „Kolejorz” zgarnął trzy punkty.

A’propos Fina – to na niego skierowana będzie uwaga wszystkich w Poznaniu tego wieczora. Był on bohaterem najgłośniejszego zimowego transferu, opuszczając Lecha i trafiając do Legii. Wprawdzie w ekipie Stanisława Czerczesowa Hamalainen jak na razie nie może przebić się do pierwszego składu, ale i tak jego osoba wywołuje przed meczem największe emocje. Jeden ze sponsorów Lecha przygotował nawet akcję o nazwie „OdHam się” – kibice poznańskiego klubu przed za darmo będą mogli wymienić koszulki z nazwiskiem Hamalainena na inne trykoty swojego ukochanego klubu. Przez wielu ta akcja została przyjęta negatywnie, ale medialny szum jaki wywołała na pewno odbije się echem na samym spotkaniu. Dziś wszystkich obiegła kolejna ważna informacja - kontuzjowany Hamalainen w polskim klasyku nie zagra.

To jednak nie niedoszły występ Fina jest jednak największym zmartwieniem trenera Urbana przed tym meczem. W jego zespole aż roi się od poważnych osłabień. Za kartki pauzuje Marcin Kamiński, z powodów zdrowotnych Szymon Pawłowski, a także być może Karol Linetty i Łukasz Trałka. To już bardzo duże osłabienia, a do tego chory jest rekonwalescent po kontuzji – Nicki Bille Nielsen. Pod nieobecność tak ważnych ogniw w drużynie, Duńczyk zapewne jednak będzie do dyspozycji Jana Urbana. Gol Nielsena? Kurs 4.00.

W środku tygodnia Lech i Legia zbliżyły się do finału Pucharu Polski. Poznaniacy u siebie ograli Zagłębie Sosnowiec 1:0, a stołeczni nie pozostawili złudzeń Zawiszy Bydgoszcz, aplikując pierwszoligowcowi 4 bramki bagażu, z czego trzy to dzieło Nemanji Nikolicia. Węgier w lidze ostatnio się "zaciął", ale w pucharowym spotkaniu udowodnił własną wartość, w którą i tak nikt nie wątpi.

Po półfinałach Pucharu Polski dużo mówiło się o fatalnym stanie murawy w Poznaniu. Władze Lecha postanowiły nie zasypiać gruszek w popiele i na sobotni szlagier polskiej Ekstraklasy przy Bułgarskiej murawa będzie już nowa. Kilka dni później na tym stadionie w towarzyskim meczu zagra przecież także reprezentacja Polski. Oby na nowym „dywanie” nie zawiedli tylko zawodnicy.

Dla trenera Legii Stanisława Czerczesowa będzie to pierwszy ligowy klasyk w Poznaniu. W październiku przy Łazienkowskiej górą był Urban, ale teraz po przepracowaniu zimy ze swoim nowym szkoleniowcem, Legia zdaje się być silniejsza, co potwierdzają jej wyniki wiosną. W ostatniej kolejce wicemistrzowie Polski ograli jednego z pretendentów do tytułu – Cracovię. Teraz pora na kolejną weryfikację możliwości. Nawet osłabiony Lech nie jest przecież skazany na porażkę, a najlepszym dowodem na to niech będzie jesienny mecz, kiedy to dołujący w tabeli „Kolejorz” wygrał na Ł3.

Legia jest jednak faworytem tego starcia. Jej dobra gra wiosną, szeroka kadra, wyższe miejsce w tabeli i wreszcie osłabienia Lecha – to wszystko musi wpływać na przedmeczowe dywagacje o szansach. Czy te dywagacje okażą się trafne? Jak poznański kocioł przywita Hamalainena? Czy Urban znów przechytrzy rosyjskiego trenera Legii? Czy będzie to klasyk na miarę naszych oczekiwań? Czy sędzia Szymon Marciniak wytrzyma presję w jednej z istotniejszych prób przed Euro? Pytań jest wiele i choć niektóre odpowiedzi wydają się oczywiste, to i tak z zainteresowaniem będziemy śledzić pierwsze, ale z pewnością nieostatnie w tej rundzie spotkanie dwóch obecnie największych rywali w polskim futbolu.