Legia na szczycie, Wisła w niebycie?


Dwa najbardziej utytułowane polskie kluby w XXI wieku znalazły się na dwóch różnych biegunach. Dziś startuje śródtygodniowa kolejka Ekstraklasy, a Legia Warszawa przystępuje do niej jako lider, Wisła Kraków zaś w strefie spadkowej. Czy to możliwe, by za kilka miesięcy jedni szykowali się do startu w Lidze Mistrzów, a drudzy planowali wyjazdy do Kluczborka, Bytowa czy Głogowa?

25. kolejka Ekstraklasy – sprawdź kursy

Finansowa i organizacyjna dominacja Legii w Ekstraklasie nie podlega dyskusji. Klub z Łazienkowskiej jako pierwszy w Polsce aspiruje do miana prawdziwego przedsiębiorstwa, zatrudniającego w wielu komórkach organizacyjnych wielu wykwalifikowanych pracowników. Celem wszystkich jest zaś jak najlepsze funkcjonowanie klubu, generowanie zysków, z korzyścią dla ostatecznego produktu w postaci pierwszej drużyny. Na 100-lecie klubu, które przypada w tym roku, nikt nie wyobraża sobie, by Legia nie zdobyła Mistrzostwa Polski.

Do rundy wiosennej podopieczni Stanisława Czerczesowa przystępowali z 5-punktową stratą do Piasta Gliwice. Gliwiczanie nie potrafią jednak wygrać meczu, a Legia wygrała wszystkie trzy i teraz to stołeczny zespół patrzy na pozsostałych w lidze z góry. Zimowe wzmocnienia najlepiej świadczą o potencjale finansowym Legii i aspiracjach tego klubu. Sprowadzenie takich zawodników jak Artur Jędrzejczyk, Ariel Borysiuk, Kasper Hamalainen czy Adam Hlousek to spory zastrzyk jakości. W dodatku Legii udało się opędzić od chińskich ofert za Nemanję Nikolicia, choć podobno te największe opiewały na dwucyfrową kwotę w milionach euro! Mało tego, rzutem na taśmę udało się zakontraktować jeszcze jednego zawodnika. Legię zasilił Bułgar Michaił Aleksandrow z Ludogorca.

Ekipa Czerczesowa wydaje się personalnie bardzo mocna. Obrońcy tytułu z Poznania, jedyny poważny rywal Legii w ostatnich sezonach, mają zbyt dużą stratę, by mogli realnie myśleć o obronie tytułu. Nawet podział punktów po rundzie zasadniczej nie zmieni tu wiele. Legia jest skazana na mistrzostwo i w klubie myślą już o letniej kampanii w eliminacjach Ligi Mistrzów. Awans do Champions League to prawdziwy cel na stulecie klubu. Po drodze trzeba jednak wygrywać mecze w lidze. Jutro „Legioniości” zagrają na wyjeździe z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Kurs na wygraną gości wynosi 1.75.

 

Na drugim biegunie ligowej karuzeli znalazła się krakowska Wisła. Zespół, który był dominatorem Ekstraklasy przez wiele sezonów, obecnie staje się jej pośmiewiskiem. W tym sezonie „Biała Gwiazda” zwolniła Kazimierza Moskala, który notował z zespołem czwarty w lidze wynik punktowy (Wisła zajmowała 6. miejsce, ponieważ z powodów licencyjnych startowała z ujemnym punktem). Moskala zastąpił Marcin Broniszewski, ale pod jego wodzą Wisła wyłącznie przegrywała, osuwając się w tabeli do grupy spadkowej. Zimę z zespołem przepracował kolejny trener – Tadeusz Pawłowski. Pod jego wodzą Wisła zdążyła zagrać trzy mecze, zdobyć jeden punkt… i zakotwiczyć w strefie spadkowej! Pawłowski został wczoraj urlopowany, a na jego miejsce wskoczył… Broniszewski!

Dekadę temu Wisła zatrudniała najlepszych polskich piłkarzy i sprowadzała ciekawych zawodników z zagranicy. Także nazwiska trenerów pracujących pod Wawelem także robiły wrażenie. Systematyczne przykręcanie kurka z pieniędzmi przez Bogusława Cupiała skutkuje jednak tym, że Wisła znalazła się w odwrocie i jest krok od piłkarskiego niebytu – spadku do I ligi.

Personalnie „Biała Gwiazda” nie powinna martwić się o utrzymanie. Zawodnicy tacy jak Arkadiusz Głowacki, Paweł Brożek, sprawdzony ostatnio Rafał Wolski czy aktualnie kontuzjowany Krzysztof Mączyński to gwarancja odpowiedniego poziomu. Co z tego, skoro klub zarządzany jest katastrofalnie i perturbacje z trenerami odbijają się na wynikach? Czarny scenariusz może naprawdę się ziścić. Już dziś Wisła zagra w gościach z kielecką Koroną. To kolejny mecz z cyklu „trzeba wygrać” dla „Białej Gwiazdy”. Zadanie to jednak nie będzie proste. Korona ma trzy punkty więcej w dorobku i także nie może być pewna swojej sytuacji. O mobilizacje w kieleckiej ekipie także można być więc spokojnym. Remis? U nas to kurs 3.25.