Legia z Lechem piąty raz w tym roku!


Legia z Lechem grają ostatnio ze sobą nader często. Od ostatniego meczu minęło tylko 107 dni, w czasie których w obu zespołach zdążyło dojść do zmiany na stanowisku trenera i wielu innych, istotnych zdarzeń. Nie wiemy gdzie Legia i Lech znajdą się na finiszu sezonu, ale sobotni klasyk naszej ligi to, „stety” albo niestety, mecz 7. z 13. drużyną ligowej tabeli.

Legia Warszawa 1.78, remis 3.60, Lech Poznań 4.50 – godz. 20.30
Legia i Lech zmierzyły się ze sobą 7 lipca. Na stadionie przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie triumfował poznański Lech (4:1), który na ponad tydzień przed startem rozgrywek ligowych zgarnął trofeum w postaci Superpucharu. Szkoleniowcem poznaniaków był wówczas Jan Urban, a w Legii w oficjalnym meczu debiutował Besnik Hasi. Dziś po obu panach nie ma już w Warszawie i Poznaniu śladu, może poza Superpucharem w klubowej gablocie Lecha. Legia zdążyła awansować do Ligi Mistrzów i zaliczyć serię upokorzeń na innych frontach. Beznadziejnego Hasiego zastąpił Jacek Magiera. Lech po kiepskim początku w Ekstraklasie wywindował się do górnej połówki tabeli, a pieczę nad nowym „projektem” przejął Nenad Bjelica. Za faworyta starcia uchodzą gospodarze, którzy na papierze mają mocniejszy skład. Ich prowadzenie do przerwy wyceniamy na 2.40.

Dla Legionistów to niezwykle intensywny tydzień. We wtorek podopieczni Jacka Magiery grali w Madrycie z Realem w ramach Ligi Mistrzów, a już w sobotę wychodzą na murawę własnego obiektu, by zmierzyć się z odwiecznym rywalem, poznańskim Lechem. O ile spotkanie w środku tygodnia zakończyło się wkalkulowaną porażką, o tyle w sobotę mistrzowie Polski nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów. Obecnie stołeczny zespół traci do liderującej Lechii Gdańsk 12 punktów, pomimo pokonania jej w bezpośrednim meczu. Magiera jak najszybciej powinien rozpocząć pościg za czołówką. Czy jest to jednak możliwe? W zeszłej kolejce Legia uległa na wyjeździe Pogoni Szczecin 2:3! We wtorek Real także nie miał wielkiej litości dla Arkadiusza Malarza, fundując pięciobramkowy bagaż. Over 2,5 bramki Lecha na Łazienkowskiej? Płacimy kursem 10.50!

Za występ przeciwko Realowi Madryt Legię spotkały powszechne pochwały. Wprawdzie mistrzowie Polski polegli aż 1:5, ale w świecie, w którym Real, Barcelona czy Bayern biją w ten sposób co drugiego rywala, nie jest to wynik tak straszny. W dodatku ekipa Magiery była w stanie stworzyć kilka bramkowych okazji i momentami prezentowała się naprawdę nieźle, zwłaszcza w stosunku do fatalnego występu przeciwko Borussii Dortmund, jeszcze pod wodzą Hasiego. Magiera dopiero rozpoczyna swoją pracę przy Łazienkowskiej, ale już wywołuje ambiwalentne odczucia. Z jednej strony coraz lepsza gra, z drugiej nieidące w parze wyniki. Jak na razie zwycięstwo 3:0 z Lechią Gdańsk jawi się tylko jako jednostkowy epizod. Potwierdzeniem progresu byłoby na pewno pokonanie odwiecznego rywala z Wielkopolski. Ułatwić to mogłaby zwyżka formy Nemanji Nikolicia. W tym sezonie Węgier nie doskakuje jak na razie do poziomu, który prezentował w rozgrywkach 2015/16. Gol Nikolicia w sobotnim klasyku? 2.18.

W 2016 roku będzie to już piąta konfrontacja Legii z Lechem. Przed wspomnianym już zwycięstwem Lecha 4:1 w Superpucharze, wiosną ubiegłego sezonu trzykrotnie górą była Legia – dwa razy w lidze i raz w finale Pucharu Polski. Tamte zwycięstwa Legia odnosiła jeszcze pod wodzą… Stanisława Czerczesowa! Kolejny dobitny przykład jak szybko biegnie piłkarski czas.

W zespole Legii nie zobaczymy na pewno zawieszonego za kartki Bartosza Bereszyńskiego, byłego zawodnika „Kolejorza”. Być może szansę od trenera Magiery otrzyma za to inny były Lechita – Kasper Hamalainen, który póki co w stołecznym klubie zawodzi na całej linii. Pod znakiem zapytania stoi z kolei występ rekonwalescenta Michała Pazdana, który w środku tygodnia mecz z Realem oglądał z ławki rezerwowych. W Lechu z powodu kontuzji nie zagra na pewno Nicki Bille Nielsen, ale jego absencji nikt w Poznaniu raczej nie opłakuje, bo w dobrej formie jest ostatnio Marcin Robak. Kurs na jego bramkę wynosi 3.50.