Liga na rozstaju dróg


W środowy wieczór kibice polskiej ligowej piłki będą z zainteresowaniem śledzić wydarzenia w Ekstraklasie, gdzie rozgrywana będzie 30. kolejka gier. Po niej część drużyn pójdzie w swoją stroną i zagra o mistrzostwo, a druga połowa ligi skupi się już tylko i wyłącznie o utrzymanie.

30. kolejka T-Mobile Ekstraklasy – oferta kursowa

W pierwszej kolejności zerkać będziemy na boiska w Warszawie i Bielsku-Białej, gdzie toczyć się będzie korespondencyjny pojedynek o pierwsze miejsce na finiszu rundy zasadniczej. Daje ono komfort gry u siebie z najgroźniejszym rywalem, czyli wiceliderem. Mecz Legii z Lechem (bo to te drużyny walczą o palmę pierwszeństwa) odbędzie się już w 31. serii gier, na otwarcie rywalizacji w grupie mistrzowskiej. Karty w ręku ma Legia, która jest liderem i podejmuje u siebie Pogoń Szczecin. Sytuacyjna idealna? Byłoby tak, gdyby mecz odbywał się jeszcze kilka tygodni temu, kiedy Pogoń była w totalnej rozsypce. Po odejściu trenera Jana Kociana i zatrudnieniu Czesława Michniewicza „Portowcy” nagle odżyli i wygrali trzy kolejne spotkania. Podwójna szansa (remis lub zwycięstwo) gości na Łazienkowskiej to kurs 2.48.

Jeśli Legia nie wygra z Pogonią, to automatycznie zwycięstwo Lecha gwarantuje „Kolejorzowi” wskoczenie rzutem na taśmę na fotel lidera i przyjmowanie mistrzów Polski u siebie. Zadanie Lechitów także nie jest jednak proste, bowiem na wyjeździe zagrają oni z Podbeskidziem, walczącym wciąż o miejsce w górnej połówce. Powszechnie znane są problemy Lecha z grą na wyjeździe. Jeśli ekipa Macieja Skorży wygra z „Góralami”, będzie to wówczas dopiero czwarte wyjazdowe zwycięstwo zespołu, a dla nas możliwość trafienia kursu 1.75.

Ciekawie powinno być także we Wrocławiu, na meczu przyjaźni pomiędzy Śląskiem a Wisłą Kraków. To obecnie czwarta i piąta drużyna ligowej tabeli, a w dorobku obydwu są po 43 punkty. Należy pamiętać, że według regulaminu punkty po rundzie zasadniczej ulegną podziałowi na pół, dzięki czemu różnicę pomiędzy zespołami będą mniejsza, a rywalizacja docelowo znacznie bardziej atrakcyjna dla kibiców. W przypadku Śląska czy Wisły może to być rywalizacja o europejskie puchary. Zwycięstwo w bezpośrednim meczu zapewni więc dwa punkty przewagi w rundzie finałowej i komfort psychiczny. Jeśli we Wrocławiu padnie remis, trafimy wówczas kurs 3.20.

Podział punktów powoduje fakt, że również walka o ligowy byt będzie niezwykle zacięta i emocjonująca. Nawet dziewiąty w tabeli zespół po rundzie zasadniczej nie będzie mógł mówić o pewnym utrzymaniu. M.in. dlatego tak ważna będzie środowa walka o TOP 8 Ekstraklasy. Jak na razie na ósmym miejscu jest Górnik Zabrze, ale także 7. Lechia i 6. Pogoń muszą liczyć się z ewentualnym wyprzedzeniem przez Podbeskidzie, które spróbuje zaatakować zza pleców, oczywiście w przypadku pokonania Lecha. Zabrzanie o swój los zagrają z Zawiszą Bydgoszcz, Pogoń jak wiemy z Legią, a gdańska Lechia wyjeżdża do Kielc na spotkanie z tamtejszą Koroną. Zwłaszcza wypadnięcie Lechii poza grupę mistrzowską należałoby uznać za sensację. Jeśli podopieczni Jerzego Brzęczka zakwalifikują się jednak do górnej strefy, wówczas nie będą bez szans na europejskie puchary. Wiosną Lechia sumiennie punktuje i zaciera złe wrażenia po rundzie jesiennej. Wygrana gdańszczan w Kielcach wyceniana jest na 2.25.

Tak czy inaczej – nie możemy doczekać się środowych emocji na polskich boiskach. Reforma ekstraklasy miała wielu przeciwników, ale niewątpliwym jej atutem jest zwiększenie atrakcyjności meczów, zwłaszcza gdy sezon dobija do finiszu – także rundy zasadniczej.