Mistrz Polski wreszcie rozpoczął sezon


Przed meczem z Lechem napastnik Legii Nemanja Nikolić dziękował władzom klubu z Poznania, że kilka lat temu zrezygnowały ze sprowadzenia go do Wielkopolski, bo dzięki temu może grać w najlepszym zespole w kraju. Po spotkaniu Węgier nie był tak pewny siebie, ponieważ zawodnicy Kolejorza odpowiedzieli mu w najlepszy sposób – ograli wicemistrzów Polski w Warszawie 1:0.

– Hej Kolejorz, hej Kolejorz, heja, heja, hej Kolejorz! – śpiewali mistrzowie Polski w szatni na stadionie przy Łazienkowskiej 3 w niedzielę po zakończeniu zawodów. Po objęciu przez trenera Jana Urbana stanowiska trenera Lecha ekipa ze stolicy Wielkopolski zaliczyła najlepszy tydzień od kilku miesięcy. Najpierw w czwartek wygrała we Florencji z Fiorentiną 2:1 w Lidze Europy, by trzy dni później odnieść drugie zwycięstwo w tym sezonie ekstraklasy.

– Zagraliśmy mądrze, skutecznie, walecznie i dlatego wygraliśmy. Można powiedzieć, że pożar, który nas trawił, powoli wygasa – powiedział po meczu Karol Linetty. Poznaniacy nie prezentowali się w Warszawie świetnie, ale ich postawa charakteryzowała się tym, czym powinna gra mistrzów kraju – wyrachowaniem. Wykorzystana jedyna bardzo dobra sytuacja i następnie kontrolowanie wydarzeń na boisku – to zadecydowało o trzech punktach dla Lecha.

Urban przywrócił piłkarzom radość z gry w piłkę, ale ciągle nie znalazł optymalnego składu. Trzeci mecz za kadencji 53-letniego szkoleniowca, trzeci raz inna wyjściowa jedenastka. Trener Lecha nie boi się roszad, o czym przekonał się Dariusz Dudka. Po meczu z Fiorentiną doświadczony stoper został wyróżniony przez zagraniczne media, a mimo to w niedzielę usiadł na ławce rezerwowych. Co ważne dla Kolejorza, pomysły Urbana się sprawdzają, bo wczoraj Jasmin Burić wreszcie nie wpuścił gola.

Mistrzowie Polski do Wielkopolski wracali w szampańskich nastrojach, mniej wesoło było legionistom. Euforia po dobrym meczu z Cracovią (3:1) uleciała razem z punktami, które trafiły do Brugii i Poznania. Piłkarze pod okiem trenera Stanisława Czerczesowa trenują ciężej, ale grają tak, jak w ostatnich miesiącach pracy Henninga Berga. Ofiarami remisu z Club Brugge zostali Dominik Furman i Guilherme, jednak zmiany nie przyniosły pozytywnych efektów. Co prawda w pierwszej części meczu wicemistrzowie Polski mieli kilka świetnych okazji do zdobycia bramki, jednam im dłużej trwał mecz, tym bardziej inicjatywę przejmował Lech.

Mistrzowie Polski wreszcie – z trzymiesięcznym opóźnieniem – rozpoczęli sezon, przy okazji pokazując wicemistrzom, że przed nimi jeszcze wiele pracy.