Mocna niedziela z Ekstraklasą


Dwa arcyciekawe spotkania Ekstraklasy przed nami w niedzielę. O 15.30 Lechia Gdańsk zmierzy się z Lechem Poznań, a o 18.00 Legia Warszawa podejmie Zagłębie Lubin. Gdyby na obecnym etapie sezonu wymieniać głównych kandydatów do podium, to na pewno wszystkie te cztery drużyny znalazłyby się w tym gronie. Ta niedziela po prostu nie może się nie udać!

Lechia Gdańsk 2.25, remis 3.20, Lech Poznań 3.30 – godz. 15.30
Na pierwszy ogień pójdzie konfrontacja Lechistów i Lechitów. Ci pierwsi są wiceliderem tabeli, ustępując Jagiellonii Białystok tylko gorszą różnicą bramek. Gdańszczanie być może wreszcie będą w stanie spełnić swój sen. Ten zakłada minimum awans do europejskich pucharów, ale na Pomorzu mało kto jest minimalistą – Legia i Lech, czyli pozostali dwaj przedsezonowi faworyci, nie zachwycają, więc Lechia powinna grać o pełną pulę – o tytuł mistrzowski. Pod wodzą Piotra Nowaka wydaje się to możliwe. Rodzi się tylko pytanie, czy własny stadion znów będzie takim atutem Lechii, jakim był w sezonie 2015/16. W bieżących rozgrywkach gdańszczanie wygrali dwa mecze u siebie, ale przegrali jeden – z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. W niedzielę są jednak faworytem starcia z Lechem Poznań. Prowadzenie gospodarzy już do przerwy? Tu proponujemy kurs 2.90.

Lech po raz kolejny ligowe zmagania rozpoczął katastrofalnie, co posadą przypłacił Jan Urban. Historia zatoczyła koło, bo rok temu Urban po równie nieudanym początku Ekstraklasy zastępował Macieja Skorżę. Teraz stery w zespole „Kolejorza” objął Chorwat Nenad Bjelica. Lech zdołał się już wydźwignąć się z już z ligowych nizin, a nawet wskoczyć do górnej ósemki. Czy poznaniacy rozpoczęli właśnie dłuższy marsz w górę tabeli? Jeśli tak, to zapunktują w Gdańsku i udowodnią, że 10 punktów w czterech ostatnich meczach to nie dzieło przypadku, a po prostu zwyżka formy. W czterech wcześniejszych spotkaniach zespół z Wielkopolski zdobył przecież raptem punkt!

W ostatnim meczu Lecha skutecznością błysnął Marcin Robak. Strzelił on dwa gole i walnie przyczynił się do pokonania 3:1 Pogoni Szczecin. Jeśli Robak będzie utrzymywał taką formę, kibice w Poznaniu powinni być spokojni o wyniki swojej drużyny. Główną bolączką „Kolejorza” była przecież obsada pierwszej linii. Ani Dawid Kownacki, ani Nicki Bille Nielsen nie spełniali pokładanych w nich oczekiwań. Kurs na to, że Robak wpisze się w Gdańsku na listę strzelców wynosi 3.40.

Legia Warszawa 1.80, remis 3.40, Zagłębie Lubin 4.75 – godz. 18.00
Nie mniej interesująco będzie o 18.00 w Warszawie. Mecz Legii z Zagłębiem Lubin to danie główne piłkarskiego weekendu z Ekstraklasą. Aktualny mistrz Polski podejmuje brązowego medalistę sezonu 2015/16. Co jednak znacznie ciekawsze – zagrają ze sobą 13. drużyna ligowej tabeli z ekipą zajmującą 5. pozycję.

Legia wprawdzie awansowała do Ligi Mistrzów, ale jej wyniki i gra w tym sezonie napawają fanów z Łazienkowskiej głębokim pesymizmem. Miejsce w lidze mówi samo za siebie, a do worka niepowodzeń doliczyć należy odpadnięcie z Pucharu Polski już na tak wczesnym etapie, porażkę w meczu o Superpuchar Polski, a do tego klęskę 0:6 na inaugurację zmagań w Champions League. Ten ostatni wynik, czyli środowy mecz z Borussią Dortmund, wszyscy mamy w pamięci na świeżo. Podopieczni Besnika Hasiego byli o kilka klas gorsi od gości z Westfalii, ani przez moment nie nawiązując wyrównanej walki. W Warszawie trudno na razie o pozytywne symptomy. Wszyscy zastanawiają się raczej czy Hasi nadal powinien być szkoleniowcem. Atmosfera gęstnieje, a to na pewno nie pomaga przed tak ważnym meczem, jak ten niedzielny. Kurs na zwycięstwo gości w opcji zakładu bez remisu wynosi 3.40.

Hasi i jego podopieczni w wywiadach podkreślają, że to właśnie mecze ligowe są dla nich w tym momencie priorytetem, a spotkania Ligi Mistrzów to tylko dodatkowa przygoda, bez większych aspiracji i nadziei, co brutalnie obnażyła środowa konfrontacja z Borussią. Czy jednak takie podejście jest zdrowe i poskutkuje zwycięstwem nad lubinianami?

Zagłębie zna swoją wartość – świetnie rozpoczęło sezon 2016/17 zarówno na froncie ligowym, jak i w eliminacjach Ligi Europy, gdzie wyeliminowało m.in. Partizana Belgrad. W kolejnych tygodniach było już nieco słabiej, ale summa summarum podopieczni Piotra Stokowca cały czas utrzymują się w czołówce Ekstraklasy, w której zanotowali notabene najmniej porażek – tylko jedną. Sposób na „Miedziowych” w ostatniej kolejce znalazła Wisła Płock. 13 punktów w dorobku Zagłębia powoduje, że nasz niedawny reprezentant w europejskich pucharach traci do liderów trzy „oczka”, ale ma także raptem cztery punkty przewagi nad Legią. Tabela Ekstraklasy jest spłaszczona, a na dodatek wszyscy muszą pamiętać o tym, że po 30. kolejce punkty zostaną podzielone przez dwa. Jakiekolwiek rozstrzygnięcia nie zapadają we wrześniu. Niedzielny mecz może jednak pogłębić kryzys Legii i umocnić silną pozycję Zagłębia w walce o czołowe lokaty. Kontekst psychologiczny jest tu znacznie ważniejszym aspektem niż same punkty.

Sportowo także wszystko powinno wyglądać przyzwoicie – składu Legii nikomu przedstawiać nie trzeba. Być może do gry wróci już kontuzjowany ostatnio Michał Pazdan, co na pewno dobrze wpłynęłoby na zespół z Łazienkowskiej. W Zagłębiu szczególną uwagę warto zwrócić na Filipa Starzyńskiego, kreatywnego i bramkostrzelnego rozgrywającego. Przed nim od pierwszych minut zagrać może sprowadzony rzutem na taśmę w transferowym okienku były snajper gliwickiego Piasta – Martin Nespor. Trafienie czeskiego napastnika wyceniamy na 4.10.