Murawski: W Lechu nakręciła się negatywna spirala


W sporcie od zawsze obowiązuje hasło „Bij mistrza”, ale w historii polskiej piłki nożnej nigdy czempion nie był bity tak często, jak w tym roku Lech Poznań. Kolejorz po siedmiu porażkach w dziewięciu pierwszych meczach nowego sezonu zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i kibice w stolicy Wielkopolski coraz bardziej obawiają się o awans swoich ulubieńców do grupy mistrzowskiej. |

– Jeżeli Lech nie opanuje kryzysu i nie zacznie hurtowo wygrywać, może nie załapać się do czołowej ósemki, a to byłby duży problem dla władz klubu. Nasza liga jest wyrównana, sporo zespołów gra nieźle, więc Kolejorz powinien jak najszybciej zacząć gromadzić punkty – tłumaczy były piłkarz Lecha i Legii Warszawa Maciej Murawski.

Kibice w Poznaniu zastanawiają się, co się stało z zespołem, który w zeszłym sezonie potrafił bezlitośnie wykorzystać potknięcie broniącej tytułu Legii, a w obecnym dostaje regularne lanie.

– Świetne zakończenie poprzednich rozgrywek i dobry początek trwających w pewnym sensie uśpił Lecha. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, bo przecież Kolejorz najpierw zdobył mistrzostwo, potem Superpuchar Polski, a następnie nieźle grał w eliminacjach Ligi Mistrzów. Wydaje mi się, że w Poznaniu mogło zapanować swego rodzaju samouspokojenie, które w futbolu jest zawsze kosztowne – wyjaśnia Murawski.

Początkowo słabą dyspozycję Lecha można było wyjaśnić zmianami w składzie, które ze względu na grę w Lidze Mistrzów przeprowadzał trener Maciej Skorża. Jednak ostatnio szkoleniowiec wystawia najsilniejsze zestawienie, a Kolejorz i tak przegrywa.

– Nakręciła się negatywna spirala. Po tylu porażkach zawodnicy mniej wierzą we własne umiejętności niż kilka tygodni temu, a rywale przestali się obawiać Lecha. Już nie czują respektu, którym powinni darzyć względem mistrza kraju. A nastawienie jest w piłce nożnej wyjątkowo ważne. Ostatnio nawet jeżeli Kolejorz nie jest zespołem gorszym, jak choćby w rywalizacji z Podbeskidziem Bielsko-Biała, i tak przegrywa – wyjaśnia Murawski.

Źródeł problemów Lecha można szukać w priorytetach, które ustalono przed sezonem. W związku z rywalizacją w Lidze Mistrzów wyniki w ekstraklasie stały się mniej ważne, co nie najlepiej wpłynęło na zawodników.

– Moim zdaniem w futbolu nie powinno się mówić o priorytetach. Nie należy twierdzić, że jeden mecz jest ważniejszy od drugiego, bo to daje piłkarzom alibi. Zawsze najbliższe spotkanie powinno być dla drużyny najważniejsze w sezonie. Nawet jeżeli mówimy o teoretycznie nieistotnym sparingu – przekonuje były reprezentacyjny pomocnik.

Ponadto najważniejsi gracze Skorży – Dawid Kownacki, Karol Linetty, Kasper Hamalainen czy Paulus Arajuuri – od początku sezonu borykają się z kontuzjami, a to źle wpływa nawet na najsilniejsze ekipy Europy.

– Dużo urazów i wiele meczów dodatkowo skomplikowało sytuację Lecha. W takim układzie trudno o to, by zawodnicy nie byli przemęczeni i bez problemu utrzymywali dobrą formę – twierdzi Murawski.

Lech będzie próbował się odbić od dna w sobotę w meczu z Górnikiem Zabrze. Wielu szans na poprawę swojej sytuacji już nie ma.