Nowa miotła pozamiata Białystok?


W niedzielę na stadionie w Białymstoku dojdzie do konfrontacji wicemistrza z mistrzem Polski. Jagiellonia Białystok zagra z Legią Warszawa. Od końca sezonu 2016/17 w jednej i drugiej drużynie zdążyło już dojść do zmian na stanowisku szkoleniowca. W Jagiellonii przed startem rozgrywek, a w Legii niedawno. Romeo Jozak w debiucie pokonał Cracovię, a w środku tygodnia wygrał z Ruchem Zdzieszowice w Pucharze Polski. Teraz poprzeczka idzie w górę – wyjazd do Białegostoku to już spore wyzwanie w ligowych realiach.

Jagiellonia Białystok 2.65, remis 3.25, Legia Warszawa 2.65 – godz. 18:00
Jozak z miejsca stara się budować wizerunek twardego, silnego charakteru, kogoś w typie Stanisława Czerczesowa. Powiedział nawet, że za kilka lat kibice z Łazienkowskiej będą wdzięczni prezesowi Mioduskiemu, że ten zatrudnił Jozaka. Dwa zwycięstwa bez straty gola w dwóch pierwszych meczach mogą potwierdzać, że Chorwat to demiurg sztuki trenerskiej, którą zresztą nie parał się w ostatnim czasie. Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy – w meczu z Cracovią Legia grała kiepsko i miała sporo szczęścia. Spotkania z trzecioligowym Ruchem Zdzieszowice nie można kolei brać pod uwagę jako poważnego wyznacznika. To wszystko dopiero przed trenerem Jozakiem, zwłaszcza że w najbliższych tygodniach formę Legii sprawdzą także kluby takie jak Lech, Lechia czy Wisła Kraków. Rozpoczyna się prawdziwy etap górski dla mistrzów Polski. Remis lub wygrana Jagi w niedzielę? Kurs 1.44.

Z Jagiellonii, która zdobywała wicemistrzostwo Polski 2016/17, do ostatnich sekund walcząc o tytuł, odszedł nie tylko trener Probierz, ale także dwaj kluczowi zawodnicy – Konstantin Vassiljew i Jacek Góralski. Mimo tak dużych osłabień i radykalnej obniżki formy Cilliana Sheridana, Jaga potrafi utrzymać się w czubie tabeli. Do niedzielnego meczu z Legią przystąpi z 6. miejsca, mając na koncie 15 punktów – tylko oczko mniej niż czwarta Legia czy drugi Górnik Zabrze i tylko trzy mniej niż prowadzący Lech. Co jednak ciekawe – ekipa z Podlasia lepiej punktuje na wyjazdach. Legia z kolei jest w tej materii „normalna” i znacznie więcej punktów zdobywa u siebie.

Ekipa trenera Ireneusza Mamrota mogła przystępować do niedzielnego hitu Ekstraklasy w jeszcze lepszych nastrojach. W ostatni poniedziałek Jaga prowadziła w Gdańsku z Lechią już 3:1, by ostatecznie tylko zremisować 3:3. Był to już czwarty z rzędu mecz Jagiellonii bez zwycięstwa. W pierwszych pięciu meczach wicemistrzowie kraju wygrali zaś cztery razy! Czy to przejściowa zadyszka czy zalążek kryzysu? W środku tygodnia Jaga miała wolne, bo z Pucharu Polski odpadła już wcześniej, więc zawodnicy wraz ze sztabem trenerskim mieli czas na zastanowienie, zwłaszcza że w niedzielny wieczór tak prestiżowy mecz. W ubiegłym sezonie w trzech meczach Jagiellonii nie udało się pokonać Legii – dwa razy był remis, raz triumfowali podopieczni Jacka Magiery, wygrywając wtedy w Białymstoku 4:1. Powtórka takiego rezultatu wyceniana jest przez nas na 56.00.

O dołku formy Sheridana już pisaliśmy, ale trudno nie zauważyć, że i w Legii wielu czołowych zawodników jest w kiepskiej dyspozycji. Pokazywali to w ostatnim czasie chociażby Michał Pazdan czy Artur Jędrzejczyk, ale i gracze ofensywni, od których wymaga się znacznie więcej. Aktualnie najlepsi strzelcy Legii w lidze mają po dwa gole – to Armando Sadiku, Michał Kucharczyk i Jarosław Niezgoda. Jak zestawi ofensywę swojej drużyny nowy szkoleniowiec? Czy znajdzie miejsce dla Niezgody i Sadiku czy wzorem Magiery – decydować się będzie tylko na jednego z nich? Wydaje się, że wyższe notowania ma jednak Sadiku – kurs na to, że to on otworzy wynik meczu w Białymstoku wynosi 6.40.