Optymizm po poznańsku


Runda finałowa sezonu 2015/16 w Ekstraklasie rozpoczyna nam się od najmocniejszego uderzenia. Aktualny mistrz gra bowiem z głównym pretendentem i liderem tabeli. Lech Poznań jedzie do Warszawy, gdzie zmierzy się z Legią. Mimo ośmiu punktów straty do stołecznych, w Poznaniu wciąż słychać głosy, że „Kolejorz” nie składa broni w walce o obronę tytułu! – Gramy bezpośredni mecz, przy zwycięstwie zmniejszamy stratę do pięciu i wszystko będzie możliwe. Nawet wywalczenie przez nas mistrzostwa Polski – wypalił Dawid Kownacki. Czy to urzędowy optymizm czy piątkowe spotkanie potwierdzi, że to możliwe?

Legia Warszawa 1.65, remis 3.50, Lech Poznań 6.00 – godz. 20.30
Faworytem spotkania są gospodarze, którzy nie tylko prowadzą w tabeli, ale także od początku wiosny prezentują najrówniejszą, wysoką dyspozycję. Legia pokonała już Lecha wiosną i to na jego stadionie. Po dwóch bramkach Nemanji Nikolicia goście zwyciężyli 2:0. Inna sprawa, że jesienią w naszym ligowym „L-Clasico” górą także byli przyjezdni. Lech niespodziewanie przerwał wówczas swoją fatalną serię i ograł Legię przy Łazienkowskiej 1:0. Czy ten wynik się powtórzy? Kurs 15.00.

Autorem jedynej bramki w tamtym meczu był Kasper Hamalainen, który zimą stał się bohaterem głośnego w naszym środowisku transfery. Fin zmienił barwy klubowe, opuszczając Lecha, a po kilku tygodniach niespodziewanie przenosząc się do Legii. Wprawdzie w nowym otoczeniu Hamalainen nie potrafi na razie przebić się do wyjściowego składu, ale to zawodnik o wielkim potencjale i jego obecność w kadrze warszawskiej drużyny jest na pewno sporym atutem. Dla fanów Lecha jest to zaś bolesna zadra, nie pierwsza już wbita przez Legię. Wystarczy przypomnieć casus Bartosza Bereszyńskiego. Gol Hamalainena wyceniamy na 3.35.

Jeśli w Poznaniu na poważnie mówi się o mistrzowskich aspiracjach, to nie ma innego wyjścia – trzeba pokonać Legię, a potem sześciu kolejnych rywali. Przy okazji trzeba liczyć też na potknięcia podopiecznych Stanisława Czerczesowa. Sytuacja „Kolejorza” jest jednak taka, że nawet gra o europejskie puchary wymaga równego i solidnego punktowania, więc ewentualna porażka z hicie Ekstraklasy może mieć fatalne skutki dla szóstego obecnie w tabeli zespołu Lecha.

 

Sytuacja kadrowa Lecha nie jest optymalna, ale trener Jan Urban może cieszyć się z powrotu do składu Dawida Kownackiego. Pojawiła się też drobna szansa na występ Szymona Pawłowskiego, który pauzuje już ponad miesiąc po złamaniu kości jarzmowej. Pawłowski to motor napędowy ofensywy „Kolejorza”, więc gdyby rzeczywiście pojawił się w wyjściowej jedenastce, to szanse gości znacznie by wzrosły. Poza grą pozostaną na pewno Gergo Lovrencsics, Marcin Robak i Maciej Wilusz. Brak tego ostatniego to akurat niezła wiadomość dla kibiców Lecha, bowiem Wilusz był antybohaterem marcowego spotkania obu ekip przy Bułgarskiej.

Swojej „galowej” jedenastki do boju nie pośle także Czerczesow. Kontuzja wyklucza występ Tomasza Jodłowca. Defensywny pomocnik narzekał na ból już podczas zgrupowania kadry, jednak trener Adam Nawałka ostatecznie zdecydował się postawić na niego w towarzyskich meczach przeciwko Serbii i Finlandii.

Dzisiejszy mecz nr 3 Legii z Lechem w tym sezonie będzie istotnym, choć chyba nie najważniejszym momentem rywalizacji o mistrzostwo kraju. Nie będzie to jednak na pewno ostatni pojedynek warszawsko-poznański. 2 maja na Stadionie Narodowym odbędzie się finał Pucharu Polski, w którym po raz kolejny (i drugi z rzędu) zagrają właście Legioniści i Lechici. Możliwe jest jeszcze każde rozstrzygnięcie i to zapewnia nam emocje. Zarówno dziś o 20.30, jak i w czasie „majówki”.