Półmetek, ale nie do końca


Dziś rozpoczyna się, a w niedzielę kończy 15. kolejka Lotto Ekstraklasy. Oznacza to, że za momencik każdy z każdym będzie miał już rozegrany jeden mecz. Przy standardowym układzie mecz i rewanż moglibyśmy mówić o półmetku sezonu. W wypadku systemu ESA37 jest to jedynie półmetek fazy zasadniczej. Liderem na tym etapie będzie albo Lechia Gdańsk, albo Jagiellonia Białystok. Na dole tabeli ciasnota jak na straganie w dzień targowy.

Wisła Płock 2.40, remis 3.20, Arka Gdynia 3.00 – piątek 18.00
Kolejka rozpoczyna się pojedynkiem beniaminków Ekstraklasy. Lepiej radzą sobie gdynianie, którzy zajmuje miejsce w górnej połówce tabeli, mając w dorobku 19 punktów. Zdecydowaną większość zdobyli jednak w meczach u siebie. Płocczanie mają na koncie cztery punkty mniej i należą do szerokiej grona zespołów, które mogą wylądować w strefie spadkowej po zakończeniu 15. kolejki. Z drugiej jednak strony, w przypadku zwycięstwa podopieczni Marcina Kaczmarka zbliżą się do Arki na odległość jednego punktu. Przed tygodniem Arka zremisowała w derbach Trójmiasta z Lechią, Wisła Płock uległa poznańskiemu Lechowi 0:2. Wskazanie faworyta w tym meczu nie jest sprawą prostą, ale wydaje się, że atut własnego boiska może odegrać kluczową rolę. Wisła Płock w opcji zakładu bez remisu po kursie 1.67.

Ruch Chorzów 4.20, remis 3.40, Lech Poznań 1.90 – piątek 20.30
Chorzowianie wraz z kielecką Koroną zajmują miejsce w strefie spadkowej, mając na koncie 14 punktów. Tyle samo mają łęcznianie, a raptem punkt więcej obydwie Wisły. W zasięgu jednej wygranej są jeszcze zawodnicy Piasta Gliwice i Cracovii. „Niebiescy” mogą więc przed reprezentacyjną przerwą wydobyć się z dna, ale czeka ich trudne zadanie. Lech Poznań pod wodzą Nenada Bjelicy punktuje bardzo solidnie. Po pechowej porażce w Warszawie z Legią, zespół „Kolejorza” podniósł się pewnie ogrywając Wisłę Płock. Aspiracje walki o koronę króla strzelców wykazuje Marcin Robak, który strzelił już 7 bramek i jest w bezpośrednim kontakcie z aktualnym liderem snajperów – Konstantinem Vassiljevem. Czy Robak wpisze się na listę strzelców w piątkowy wieczór? Kurs 2.33.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1.75, remis 3.50, Korona Kielce 5.00 – sobota 15.30
Ten mecz ma wyraźnego faworyta w zespole gospodarzy. Bruk-Bet Termalica nie wygrała od trzech meczów, ale i tak z dorobkiem 24 punktów należy do czołówki Ekstraklasy, mając spore szanse zakończyć zmagania w pierwszej części rundy zasadniczej na podium. To efekt dobrej, jak zawsze solidnej pracy Czesława Michniewicza, który nie stawia na spektakularną, piękną dla oka piłkę, a raczej rzetelną i skuteczną do bólu. Do Niecieczy przyjeżdża Korona, która przegrała 6 ostatnich meczów, w tym cztery razy tracąc minimum cztery gole! 10 września kielczanie pokonali 1:0 Arkę Gdynia. A potem? 0:4 z Górnikiem Łęczna, 1:2 z Jagiellonią Białystok, 0:6 z Cracovią, 1:2 ze Śląskiem Wrocław, 0:4 z Ruchem Chorzów i ostatnio 2:4 z Legią Warszawa. Po dość nadspodziewanie udanym początku, zespół zakotwiczył na dole tabeli, stając się symbolem dziurawej obrony. Serię słabych wyników stanowiskiem trenera przypłacił Tomasz Wilman. Tydzień temu kielczanie prowadzili 2:0 z Legią i wydawało się, że przełamanie jest blisko, ale podopieczni Jacka Magiery odwrócili losy meczu. W Kielcach powodów do optymizmu nie ma praktycznie wcale. Wygrana Bruk-Betu różnicą co najmniej dwóch goli wyceniona jest na 2.95.

Jagiellonia Białystok 1.70, remis 3.50, Piast Gliwice 5.45 – sobota 18.00
W drugim sobotnim meczu zobaczymy Jagiellonię Białystok i Piasta Gliwice, czyli drużyny, które w ostatnich latach reprezentowały Polskę w europejskich pucharach – za każdym razem z bardzo mizernym skutkiem. Na krajowym podwórku nie ma to jednak większego znaczenia. „Jaga” jest wiceliderem i znów solidnym krokiem zmierza do Europy, a trener Michał Probierz znów zbiera pochwały. Jakby tego było mało, dobrą grą w Białymstoku do reprezentacji Polski wypromował się Jacek Góralski. W zeszłym tygodniu zespół z Podlasia wygrał 3:1 przy ul. Kałuży w Krakowie. „Piastunki” przystępują do tego spotkania także w dobrych nastrojach, bowiem w ubiegły piątek udało im się ograć Bruk-Bet 2:1. Wygrana w sobotę Jagiellonii pozwoli wskoczyć na fotel lidera (przynajmniej na dwie godziny), a Piastowi może pozwolić na awans do górnej połówki tabeli, co po fatalnym początku sezonu będzie naprawdę przyzwoitym rezultatem. Remis raczej nie zadowoli nikogo, poza tym, którzy takie rozstrzygnięcie obstawią. U nas po kursie 3.50.

Lechia Gdańsk 1.80, remis 3.50, Pogoń Szczecin 4.75 – sobota 20.30
Po derbach Trójmiasta, przed zespołem Lechii derby Pomorza. Do Gdańska przyjeżdża bowiem ekipa ze stolicy Zachodniopomorskiego, a zatem Pogoń Szczecin. Gdańszczanie z bilansem 9-2-3 są liderem Lotto Ekstraklasy i wydaje się, że jeśli ktoś ma w tym sezonie odebrać palmę pierwszeństwa Legii, to największe szanse ma właśnie ekipa Piotra Nowaka. Potknięcie w meczu z Arką można powetować sobie wygraną nad Pogonią. Szczecinianie pod wodzą Kazimierza Moskala także wyglądają jednak więcej niż solidnie. Z dorobkiem 20 „oczek” wyprzedzają takie firmy jak Legia, Lech, Cracovia czy Wisła Kraków. W dodatku „Portowcy” notują serię pięciu meczów bez porażki, a także trzech kolejnych zwycięstw. Zwycięstwo lub remis gości oznaczone jest kursem 1.97.

Wisła Kraków 1.83, remis 3.40, Górnik Łęczna 4.50 – niedziela 15.30
W niedzielę rozegrane zostaną trzy ostatnie spotkania. W Krakowie bardzo ważna rozgrywka dla układu dolnych miejsc w tabeli. Górnik Łęczna zajmuje 14. miejsce, tuż nad strefą spadkową, a Wisła Kraków 13., tuż nad Górnikiem Łęczna. Sąsiedzi w tabeli wiedzą doskonale o co grają. Wyraźnym faworytem są gospodarze, którzy odgonili już od siebie czarne chmury. Przypomnijmy, że Wisła po zwycięstwie na inaugurację, potem zanotowała 7 kolejnych porażek! Teraz od sześciu kolejek „Biała Gwiazda” nie przegrała – trzy mecze wygrała i trzykrotnie dzieliła się z rywalami punktami. Dariusz Wdowczyk poskładał zespół do kupy i w teraz pod Wawelem śmiało można myśleć nawet o awansie do grupy mistrzowskiej. Trzeba jednak wygrywać takie mecze jak ten niedzielny z Górnikiem. Łęcznianie od początku rozgrywek są w dolnych rejonach tabeli, dość regularnie ciułając jednak punkty. Ostatnio jednak na Arenie Lublin podopieczni Andrzeja Rybarskiego otrzymali solidne lanie od Śląska Wrocław i także z tego powodu trudno upatrywać w nich faworyta niedzielnej konfrontacji. Prowadzenie Wisły już do przerwy wiąże się z kursem 2.40.

Śląsk Wrocław 2.50, remis 3.30, Zagłębie Lubin 2.80 – niedziela 15.30
Niepokonany od trzech kolejek Śląsk Wrocław podejmuje Zagłębie Lubin, które przegrywa najrzadziej w całej lidze. Jak dotąd podopieczni Piotra Stokowca tylko dwa razy schodzili z boiska jako pokonani. Lubinianie remisują jednak tak często, że nie pozwala im to na prowadzenie w tabeli, gdzie ustępują Jagiellonii i Lechii. Co ciekawe, Zagłębie na wyjeździe nie przegrało jeszcze ani razu. Śląsk z 18 punktami na koncie jest raptem 4 „oczka” nad strefą spadkową, ale i zaledwie sześć od będących na podium lubinian. Liga póki co bez dzielenia dorobku na pół jest arcyciekawa. Skoro Zagłębie z wyjazdów nigdy nie wraca na tarczy, to sensowny wydaje się typ na „Miedziowych” w opcji bez remisu. 1.97.

Legia Warszawa 1.57, remis 3.60, Cracovia 7.00 – niedziela 18.00
Czy Legia wyszła już na prostą? Ostatnie wyniki na to wskazują, a już środowy remis 3:3 z Realem Madryt szczególnie. Taki rezultat w Champions League to po prostu spory sukces polskiego klubu i choć na razie nie daje specjalnie wymiernych korzyści, to widać wyraźnie, że pod wodzą Jacka Magiery Legia odżyła. Wspinaczka w górę ligowej tabeli trwa, w Champions League wciąż jest szansa na 3. miejsce w grupie i przejście do Ligi Europy. Kryzys zażegnany? Jeśli tak, to w niedzielę gospodarze po prostu muszą pewnie pokonać Cracovię. W innym wypadku zmarnują szansę na kolejny skok w tabeli. Cracovia wyraźnie nie może złapać odpowiedniego rytmu. Gdy już wydaje się, że gra i wyniki podopiecznych Jacka Zielińskiego się stabilizują, przychodzi niespodziewana wpadka. Póki co „Pasom” bliżej do dna, niż do szerokiej czołówki. Przełamać się na Łazienkowskiej to byłoby coś, ale skoro nie potrafił wygrać tu Real, to dlaczego miałaby zrobić to Cracovia? Chyba tylko dlatego, że nasza liga jest zupełnie nieprzewidywalna. Prowadzenie gości do przerwy wyceniamy, ale zwycięstwo Legii na koniec wyceniamy na 22.00.