Poszukując przełamania


W sobotę o 20.30 na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3 w Warszawie dojdzie do arcyistotnego i nad wyraz ciekawie zapowiadającego się starcia pomiędzy Legią a Lechią Gdańsk. To wprawdzie nie mecz na szczycie Ekstraklasy, bo Legii wciąż dużo bliżej do strefy spadkowej. Gdy jednak mistrz podejmuje wicelidera i jednocześnie jednego z głównych pretendentów do tytułu, aktualne miejsca w lidze nie mają aż takiego znaczenia.

Legia Warszawa 2.00, remis 3.35, Lechia Gdańsk 3.80 – godz. 20.30
Sytuacja Legii w ostatnich tygodniach jest monitorowana przez wszystkie media sportowe na bieżąco. Klub rozstał się z trenerem Besnikiem Hasim, którego zastąpił Jacek Magiera. Były piłkarz warszawskiego klubu zadebiutował jako szkoleniowiec meczem Ligi Mistrzów w Lizbonie. Miejscowy Sporting ograł mistrzów Polski 2:0. Choć obyło się bez wstydu po kolejnej klęsce, to jednak trudno nie odnieść wrażenia, że wicemistrzowie Portugalii zwyciężyli najmniejszym możliwym nakładem sił. Trudno więc mówić o specjalnym progresie w grze Legionistów, a na dodatek w sobotę będą mieli w nogach wtorkowy mecz, wraz z podróżą. Lechia przystąpi do gry świeższa, bowiem w ciągu tygodnia miała wolne. Czy to stawia gości w roli faworyta? Niekoniecznie, ale kurs na Lechię z „podpórką” wynosi 1.76.

Ostatnie ligowe zwycięstwo Legia odniosła ponad miesiąc temu, wygrywając 2:0 w Chorzowie. Potem nastąpiły dwie porażki – z Bruk-Bet Termalicą i Zagłębiem Lubin, a także bezbramkowy remis z Wisłą Kraków, uratowany przez Arkadiusza Malarza, który obronił rzut karny Denisa Popovicia. Niejako „w międzyczasie” mistrzowie Polski zaliczyli także dwie porażki w Champions League. Ostatnią, wspomnianą już ze Sportingiem oraz wcześniejszą, dużo boleśniejszą, 0:6 u siebie z Borussią Dortmund. Gdy do tego dołoży się konieczność wypłacenia sporego odszkodowania Besnikowi Hasiemu, a także wczorajszą decyzję Komisji Dyscyplinarnej UEFA, zamykającą stadion przy Łazienkowskiej na mecz z Realem Madryt, otrzymujemy delikatnie mówiąc nie najciekawszy obraz sytuacji w klubie z Warszawy. Upragniona i wyśniona Liga Mistrzów na stulecie klubu, powoli staje się utrapieniem i puszką Pandory. Obrazu nędzy i rozpaczy może dopełnić porażka z Lechią Gdańsk. Właśnie dlatego w stołecznym klubie od wtorkowego wieczoru, zaraz po końcowym gwizdku meczu ze Sportingiem, wszyscy zabrali się do pracy. Cel jest oczywisty – przełamanie w najbliższej ligowej konfrontacji, która przy okazji ma ogromne znaczenie także dla ligowej tabeli. Jeśli ktoś bowiem ma w tym sezonie „buławę żołnierską w plecaku”, to jest to właśnie Lechia. Obecnie kurs na tytuł dla gdańszczan wynosi 5.00.

Lechiści pod wodzą trenera Piotra Nowaka nie wzięli może ligi szturmem, ale solidnie punktują, co daje im obecnie pozycję wicelidera z bilansem 7-1-2. Tak punktować powinien kandydat do tytułu i tu wyraźnie widać dysonans między dobrze dysponowanym pretendentem, a obecnym mistrzem (2-4-4). W ostatniej kolejce sobotni goście Legii wygrali z Ruchem Chorzów 2:1 po golach Sławomira Peszki i Flavio Paixao. Rosnąca forma Peszki musi cieszyć selekcjonera Adama Nawałki. Lepsza postawa skrzydłowego Lechii jest widoczna gołym okiem, a warto przypomnieć, że w ostatnim ligowym meczu Lechii z Legią, jeszcze w sezonie 2015/16, „Peszkin” zdobył jedną z bramek, przyczyniając się do wygranej ekipy Nowaka w stosunku 2:0. Trafienie reprezentanta Polski w sobotnim hicie Ekstraklasy wyceniamy na 5.75.

Legia grała z Lechią w poprzednim sezonie trzykrotnie. Wspomniane zwycięstwo gdańszczan na ich terenie 2:0 miało miejsce już w fazie finałowej rozgrywek. W rundzie zasadniczej Legia najpierw wygrała nad Bałtykiem 3:1, by potem zremisować u siebie po bardzo zaciętym i ciekawym meczu 1:1. Czy znów w stolicy powtórzy się rezultat 1:1? Kurs na to wynosi 6.75.

W Legii pod dużym znakiem zapytania stoi występ Michała Pazdana. Lider formacji defensywnej mistrzów Polski ma problemy z barkiem, przez co nie wystąpił we wtorkowym meczu w Lizbonie. Jeśli „Pazdek” nie dojdzie do siebie, prawdopodobnie znów duet stoperów stworzą Jakub Czerwiński i Jakub Rzeźniczak. To raczej nie jest zła wiadomość dla fanów Lechii. Over 1,5 bramki gości? Płacimy kursem 3.05.