Potrójna dawka Ekstraklasy


W ostatni dzień lipca kibice piłkarscy w Polsce otrzymają potrójną dawkę emocji piłkarskiej Lotto Ekstraklasy. Na plan pierwszy wysuwa się mecz lidera z wiceliderem – Zagłębia Lubin z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Który z tych zespołów będzie na szczycie po 3. kolejce?

Zagłębie Lubin 1.75, remis 3.50, Bruk-Bet Termalica Nieciecza 4.85 – godz. 15.30
Przed startem nowego sezonu Lotto Ekstraklasy raczej mało kto mógł przypuszczać, że mecz Zagłębia z Termalicą będzie hitem kolejki, meczem na szczycie. Ekstraklasa lubi jednak zadrwić sobie ze zdrowego rozsądku i tego typu spekulacje obalić. Legia Warszawa sezon rozpoczęła od dwóch remisów, Lech Poznań od dwóch porażek, Lechia potknęła się na inaugurację z beniaminkiem z Płocka. Efekt? Na czele tabeli Zagłębie Lubin, które doskonale łączy grę w lidze z walką w europejskich pucharach, a także „kopciuszek” z nieliczącej nawet 1000 mieszkańców wsi.

Przed sezonem w Niecieczy doszło do sporych zmian personalnych, a także co najistotniejsze – zmiany trenera. Szkoleniowcem niecieczan został Czesław Michniewicz, z którym po dobrym sezonie pożegnano się w Szczecinie. „Polski Mourinho” zakasał rękawy do pracy i szybko poukładał ubiegłorocznego beniaminka, dzięki czemu zespół ten był w stanie wygrać już dwa mecze – z Arką Gdynia i Cracovią. Styl Michniewicza oparty jest na solidności w defensywie i wyczekiwaniu na swoje szanse, przeważnie po błędach rywali lub po szybkich wypadach z kontrami. W pełnej prostych, często szkoleniowych wręcz błędów Ekstraklasie strategia sprawdza się świetnie. Dziś Zagłębie musi się liczyć z tym, że Termalica znów zagra „swoje”. Jeśli przyniesie to efekt w postaci zwycięstwa lub remisu gości, zgarniamy okazały kurs 2.00.

Trener Piotr Stokowiec musi zmierzyć się nie tylko z trudnym rywalem, ale także z dręczącymi go dylematami personalnymi. Zagłębie w czwartek rozegrało pierwszy mecz III rundy eliminacji Ligi Europy, a już w najbliższy czwartek zagra rewanż w Danii. Do odrobienia jest niestety strata z własnego terenu, bowiem w pierwszej połowie lubinianie dali się dwukrotnie zaskoczyć, a sami odpowiedzieli tylko jednym trafieniem. Mimo dużej przewagi po przerwie, mecz z SønderjyskE zakończył się porażką 1:2. Rzutu karnego nie wykorzystał m.in. wracający do zespołu Filip Starzyński. „Figo” na pewno będzie chciał się zrehabilitować w meczu na szczycie Lotto Ekstraklasy. Już tydzień temu zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie, z rzutu wolnego pokonując golkipera Lecha Poznań. Czy dziś także nazwisko Starzyńskiego trafi do meczowego protokołu? Kurs na to wynosi 3.35.

Górnik Łęczna 2.85, remis 3.20, Cracovia 2.50 – godz. 15.30
Równolegle do meczu w Lubinie, toczyć się będzie mecz… w Lublinie. O tym przypadku pisaliśmy już przy okazji zapowiedzi poniedziałkowego meczu Górnika Łęczna z Lechią Gdańsk. Łęcznianie trafili na uchodźstwo do oddalonej o 25 kilometrów stolicy województwa i dziś znów na Arenie Lublin podejmą silnego rywala, bo za takiego uznać należy Cracovię. W 1. kolejce sezonu „Pasy” rozgromiły 5:1 Piasta Gliwice, ale w 2. serii spotkań niespodziewanie lepsi od krakowian okazali się zawodnicy Termaliki. W tym samym czasie łęcznianie zanotowali dwie porażki 1:2, w obu meczach pokazując sporą waleczności i przebłyski niezłej gry. W obu wypadkach było to jednak zbyt mało i punkty najpierw zostały w Chorzowie, a potem pojechały do Gdańska. Czy tym razem Górnik sięgnie po pierwszą zdobycz czy wespół z poznańskim Lechem zamykać będzie ligową tabelę? To niewątpliwie trudne pytanie, choć wydaje się, że na papierze lepszymi zawodnikami dysponuje trener Jacek Zieliński.

Dzisiejszy mecz w Lublinie może być pożegnaniem Bartosza Kapustki z Ekstraklasą. W kontekście reprezentanta Polski mówi się już otwarcie o przejściu do Leicester City. Transfer ten zasili budżet Cracovii naprawdę dużą sumą pieniędzy, ale póki co Kapustka wciąż jest zawodnikiem klubu z Małopolski i można się spodziewać, że Zieliński nie zawaha się użyć swojej „wunderwaffe” – być może po raz ostatni. Warto jednak mieć na uwadze, że w zeszłym sezonie Górnik w roli gospodarza (wówczas w Łęcznej) pokonał Cracovię 1:0 po golu Grzegorza Bonina. Powtórka takiego rezultatu oznaczona jest kursem 9.00.

Korona Kielce 2.65, remis 3.30, Piast Gliwice 2.65 – godz. 18.00
Niedzielne zmagania w naszej najwyższej klasie rozgrywkowe zamknie mecz Korony Kielce z Piastem Gliwice. Obie ekipy mają swoje problemy natury organizacyjnej, ale obie zdążyły już zapunktować. „Piastunki” przed tygodniem zrehabilitowały się za inauguracyjne 1:5 z Cracovią i pokonały 2:1 Wisłę Płock. Z kolei kielecka Korona nieco poprawiła sobie nastroje po laniu 0:4 na starcie rozgrywek, które zafundowało jej Zagłębie. W 2. kolejce kielczanie podzielili się punktami z Pogonią Szczecin i niewątpliwie można to nazwać progresem, choć w Kielcach nikt nie ma wątpliwości, że bez kilku wzmocnień zespół jest skazany wyłącznie na dramatyczną walkę o utrzymanie. Impuls do lepszej gry mogą dać Mariusz Rybicki i Miguel Palanca, którzy dziś prawdopodobnie zadebiutują w ekipie Tomasza Wilmana.

Korona po dwóch wyjazdach wreszcie zagra przed własną publicznością, a ta jest ciekawa szczególnie wspomnianego Palanci. Hiszpan ten grał niegdyś w Realu Madryt! Ba, debiutował w słynnym El Clasico przeciwko Barcelonie. Szybko jednak w ekipie „Królewskich” postawiono na zaciąg wielkich gwiazd futbolu, a przeciętny Palanca musiał sobie szukać nowego klubu. Jego kariera potoczyła się tak, że finalnie z Segunda Division przeprowadził się do Lotto Ekstraklasy, gdzie wzorem choćby Daniego Quintany może stać się jedną z gwiazd. Gdy do tego dodać fakt, że Piastowi nigdy nie grało się dobrze na Kolporter Arenie, można wysnuć wniosek, że dziś wygrana gospodarzy nie będzie wielką niespodzianką. Prowadzenie Korony do przerwy wyceniamy na 3.25.