Puchar wcale nie taki super


Od lat mecze o Superpuchar Polski traktowane są nieco po macoszemu. Prawie zawsze problem stanowi znalezienie odpowiedniego terminu i miejsca rozegrania. Nie inaczej było w tym roku. Koniec końców piłkarze Legii Warszawa (mistrzowie i zdobywcy Pucharu Polski) zagrają z Lechem Poznań (finalista Pucharu Polski) w czwartek o 17.30. Pora nietypowa, ale jeśli potraktować to jako przystawkę do drugiego półfinału Euro 2016 – da się wytrzymać. W końcu gra się toczy o trofeum, a naprzeciwko siebie stają dwaj najwięksi rywale.

Legia Warszawa 2.45, remis 3.20, Lech Poznań 3.00 – godz. 17.30
Początkowo mecz ten miał być rozgrywany w weekend, ale na taki termin nie wyraziła zgody Policja. W weekend w Warszawie odbywać się będzie bowiem szczyt NATO i służby porządkowe miałyby ogromny problem z zabezpieczeniem meczu Legii z Lechem, a nie są to przecież drużyny, których kibice darzyliby się sympatią. Będąca gospodarzem meczu Legia musiała więc znaleźć inny termin, a jako że sama już w przyszłym tygodniu przystępuje do eliminacji Ligi Mistrzów, to w grę wchodził na dobrą sprawę tylko czwartek 7 lipca. Godzina 17.30 wynika oczywiście z faktu, że o 21.00 w Marsylii odbędzie się półfinał Mistrzostw Europy i wszyscy kibice piłkarscy będą chcieli rzucić okiem na starcie Francuzów z Niemcami.

Na Stadionie Wojska Polskiego przy ul. Łazienkowskiej nie zobaczymy oczywiście także najsilniejszych jedenastek obu drużyn. W Legii zabraknie Michała Pazdana, Nemanji Nikolicia, Tomasza Jodłowca i Ondreja Dudy. Wszyscy uczestniczyli w Mistrzostwach Europy i teraz udali się na zasłużony wypoczynek. Legię opuszcza także inny kadrowicz – Artur Jędrzejczyk. „Jędza” najprawdopodobniej wróci do rosyjskiego Krasnodaru. W Legii był tylko na wypożyczeniu. W stosunku do zeszłego sezonu, w ekipie z Łazienkowskiej nie zobaczymy także Ariela Borysiuka, który odszedł do QPR, a także trenera Stanisława Czerczesowa, który w dość niejasnych okolicznościach rozstał się z klubem po zdobyciu podwójnej korony. Tajemnicą poliszynela były nieumiarkowane transferowe oczekiwania Rosjanina wobec działaczy Legii. Czerczesowa zastąpił Albańczyk Besnik Hasi, który wcześniej pracował w Anderlechcie Bruksela. Czy pracę w nowym klubie rozpocznie od zdobycia trofeum? Kurs na sukces Legii wynosi 1.70.

Osłabień personalnych nie zabraknie też w Lechu Poznań. Na wakacjach są kadrowicze – Karol Linetty i Tamas Kadar, z kontuzją przegrał Darko Jevtić, a z klubu odeszli m.in. Gergo Lovrencsics i Marcin Kamiński. Były także istotne transfery do klubu, wśród których należy wspomnieć o Radosławie Majewskim czy Macieju Makuszewskim. Trener Jan Urban zapowiada najmocniejszą możliwą jedenastkę i walkę o trofeum. Być może w linii ataku Lechitów zagra wracający po kontuzji Marcin Robak. Jak na razie jego przygoda z poznańskim klubem to pasmo wizyt w gabinetach lekarskich i niewiele minut spędzonych na boisku. Czy sezon 2016/17 zrekompensuje Robakowi niepowodzenia ubiegłej kampanii? Gol Robaka wyceniamy na 3.60.

Dla Legii to praktycznie próba generalna przed eliminacjami Ligi Mistrzów. To o tyle istotne, że w sparingowych potyczkach Legioniści delikatnie mówiąc nie błyszczeli. Działacze jak na razie nie wzmocnili zespołu żadnym zawodnikiem poza Thibault Moulinem. 26-letni Francuz ma wzmocnić rywalizację w drugiej linii i całkiem możliwe, że w meczu z Lechem wyjdzie w podstawowej jedenastce mistrzów kraju. Wobec nieobecności kadrowiczów trener Hasi na kilku pozycjach boryka się z dylematami. W pierwszym składzie gospodarzy zagrać może dwóch byłych zawodników Lecha – Bartosz Bereszyński na prawej obronie i Kasper Hamalainen w roli „dziesiątki”, a może nawet w napadzie. U Czerczesowa Fin był raczej etatowym zmiennikiem, ale pod wodzą Hasiego to może się zmienić. Warto pamiętać, że jeszcze jesienią sezonu 2015/16 Hamalainen grał w Lechu, a nawet zdobył zwycięskiego gola meczu Legia – Lech przy ul. Łazienkowskiej. Wiosną był już po drugiej stronie barykady, co ze względu na oziębłe relacje kibiców obu drużyn stało się zarzewiem poznańskiej nienawiści wobec Fina. Czy Hamalainen odpłaci się kibicom Lecha za wyzwiska pod swoim adresem i strzeli gola w czwartkowym meczu o Superpuchar? Serwujemy kurs 4.50.

Lech z Legią grały o Superpuchar Polski także w zeszłym roku. Poznaniacy na własnym terenie pokonali Legię 3:1, będąc zespołem wyraźnie lepszym. Zapowiadało to bardzo dobry sezon w wykonaniu „Kolejorza” i kłopoty Legii. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Lech po kilku tygodniach wylądował w strefie spadkowej Ekstraklasy, a Legia choć w pucharach zawodziła, to w lidze od początku utrzymywała się w czubie tabeli.

Wiosną sezonu 2015/16 Lech Poznań mierzył z Legią Warszawa trzy razy. W fazie zasadniczej sezonu przy ul. Bułgarskiej Legia wygrała 2:0. W fazie finałowej ESA 37 znów górą byli Legioniści – tym razem zwyciężyli u siebie w stosunku 1:0. 2 maja obie drużyny zmierzyły się jeszcze w finale Pucharu Polski. Na Stadionie Narodowym po kiepskim widowisku górą ponownie byli podopieczni Czerczesowa. Złoty gol Aleksandara Prijovicia pozwolił im wygrać 1:0. Jeśli zespół ze stolicy kraju znów nie straci bramki przeciwko Lechowi, trafiamy kurs 2.60.