Szczyt już na "dzień dobry"


Już pierwsza „wiosenna” kolejka Ekstraklasy nakarmi nas hitem, jakim będzie mecz na szczycie. Wicelider gra z liderem. Lechia Gdańsk podejmuje Jagiellonię Białystok. Niezależnie od wszystkiego, obie te drużyny będą na dwóch czołowych lokatach także po zakończeniu tej kolejki. Czy poznamy zwycięzcę, który zostanie samodzielnym przodownikiem tabeli?

Lechia Gdańsk 2.15, remis 3.25, Jagiellonia Białystok 3.50 – godz. 18.00
Wprawdzie faworytem numer 1 do zgarnięcia tytułu mistrzowskiego niezmiennie pozostaje Legia Warszawa, to jednak nikt nie może lekceważyć dwójki liderów po rundzie jesiennej. Czteropunktowa przewaga to niezbyt wielki kapitał, szczególnie biorąc pod uwagę podział punktów po 30. kolejce. Tak czy inaczej – postawa Lechii i „Jagi” w rundzie jesiennej jest godna odnotowania, a niedzielnego meczu nie sposób nie określić mianem szlagieru. W pierwszej rundzie w Białymstoku górą byli gdańszczanie, którzy wygrali 1:0. Czy powtórzą taki rezultat na własnym stadionie? Kurs na dokładny wynik 1:0 dla Lechii wynosi 8.00.

Lechia jest faworytem nie tylko dlatego, że mecz odbędzie się na jej obiekcie. W Gdańsku znów postawiono na głośne transfery, wyraźnie wskazując na to, że walka o mistrzostwo z Legią jest celem nadrzędnym. Do Lechii dołączyli de facto dwaj byli „Legioniści” – Dusan Kuciak i Ariel Borysiuk. Sporym wzmocnieniem ofensywy ma być z kolei Gino van Kessel, były król strzelców ligi słowackiej. Po nieudanej przygodzie z ligą niemiecką odbudować się próbować będzie Michał Mak. Sytuacja jest więc niezmienna – Lechia dysponuje szeroką i silną jak na polskie realia kadrą. Czy wreszcie pójdzie za tym konkretny wynik sportowy? W ostatnich sezonach ekipa z Pomorza nie kwalifikowała się nawet do europejskich pucharów. Prowadzenie Lechii do przerwy wyceniamy na 2.75.

Mimo prowadzenia w lidze po piłkarskiej jesieni, mało kto poważnie traktuje kandydaturę Jagielonii Białystok na mistrza. Jesienny wynik „Jagi” traktowany jest w kategoriach sporego sukcesu, za którym stoi świetna praca Michała Probierza, z grupą zdolnych i ambitnych zawodników. Jest w tym sporo prawdy, ale warto pamiętać, że to właśnie Jagiellonia była już w stanie awansować do pucharów, podczas gdy dla Lechii było to nieosiągalne. Probierz może się cieszyć, bo zimą jego drużyny nie opuścił żaden z czołowych zawodników. Działacze obiecali zachowanie stanu posiadania z jesieni i słowa dotrzymali. Na co w tych warunkach będzie stać team z Podlasia? Na pewno sporym błędem było lekceważenie Jagiellonii, zwłaszcza że jest to zdecydowanie najlepiej punktujący na wyjeździe zespół w całej lidze. Zakład bez remisu na gości – 2.43.

Białostoczanie świetnie radzą sobie w delegacjach, ale gdańszczanie to królowie własnego boiska. W jesiennych meczach przed własną publicznością Lechia wygrała 8 meczów, 1 zremisowała i tylko 1 przegrała. Zespół Piotra Nowaka już w sezonie 2015/16 imponował skutecznością i efektowną grą na swoim stadionie. Zderzenie silnej u siebie Lechii z mocną na wyjazdach „Jagą” to dodatkowy smaczek niedzielnego meczu na szczycie Ekstraklasy.

Na kogo zwrócimy szczególną uwagę? Na pewno na obu playmakerów. W Lechii „za kierownicą” siedzi Milos Krasić, zawodnik z genialnym jak na polskie realia piłkarskim CV. Liczby Krasicia nie powalają jednak na kolana – jeden gol i cztery asysty to dorobek z jesieni. Warto jednak zauważyć, że w Lechii ciężar kreowania gry rozkłada się jeszcze na kilku zawodników – braci Paixao, Sławomira Peszko czy Rafała Wolskiego. Z kolei w Jagiellonii jest nieco inaczej – tam rola Konstantina Vassiljeva jest ogromna. Estończyk jesienią strzelił 10 bramek i dołożył 9 asyst. Jest zdecydowanym MVP swojej drużyny i całej ligi. Latem być może „Kostia” opuści Jagiellonię, ale póki co wiosną ma pomagać białostoczanom w dążeniu do zajęcia miejsca na ligowym podium. Gol Vassiljeva w niedzielnym meczu po kursie 3.30.