Szlagier outsiderów


Gdyby dziś podzielić tabelę Ekstraklasy na grupy mistrzowską i spadkową, wówczas na ostatnim miejscu w tej pierwszej byłby poznański Lech, a w tej drugiej krakowska Wisła. Do 30. kolejki, która faktycznie podzieli ligę na pół, jeszcze daleko. Dziś poznaniacy i krakowianie zmierzą się w bezpośredniej potyczce, która bez względu na sytuację w tabeli, zawsze jest elektryzującym wydarzeniem naszej ligowej rzeczywistości.

Lech Poznań 1.70, remis 3.75, Wisła Kraków 5.00 – godz. 18.00
Lechici pod wodzą nowego trenera, Nenada Bjelicy, wyraźnie odżyli. Wydawało się, że triumfalny marsz w górę tabeli jest kwestią czasu, ale ostatnie mecze przed przerwą na reprezentacje nie były pasmem sukcesów „Kolejorza”. Poznaniacy ulegli Lechii, zremisowali z Arką i wymęczyli wygraną z Górnikiem Łęczna, mimo że to ekipa z Lubelszczyzny prowadziła 1:0. Strata do prowadzącej w tabeli Jagiellonii Białystok wynosi 8 oczek. Dziś podopieczni Michała Probierza mierzą się jednak z drugą w tabeli Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, więc przed Lechem otwiera się szansa na zniwelowanie strat. Trzeba jednak pokonać Wisłę. Prowadzenie gospodarzy do przerwy wyceniamy na 2.28.

„Biała Gwiazda” po serii siedmiu ligowych porażek z rzędu urosła w siłę. W trzech ostatnich spotkaniach podopieczni Dariusza Wdowczyka zainkasowali 7 punktów – zwycięstwa z Piastem Gliwice i imienniczką z Płocka przedzielił bezbramkowy remis z Legią Warszawa. Niezły bilans i na pewno pod Wawelem nikt specjalnie nie ucieszył się z przerwy na mecze biało-czerwonych. Nie zmienia to jednak faktu, że aktualnie Wisła, wielokrotny mistrz kraju, zamyka tabelę Ekstraklasy. Ostatnie dobre występy nie zamazują tragicznej serii 7 porażek, a pesymizm podsyca niepewna sytuacja organizacyjna w klubie. Lekiem na wyjście z marazmu są lepsze wyniki, więc dziś o mobilizację w szeregach przyjezdnych można być spokojnym. Zwycięstwo lub remis Wisły? Płacimy kursem 2.10.

Dla Lecha dzisiejszy mecz z Wisłą ma dodatkowe znaczenie. „Kolejorz” szykuje się już bowiem do przyszłotygodniowej konfrontacji z Legią Warszawa. Ten mecz dla wszystkich kibiców w Warszawie i Poznaniu ma szczególne znaczenie, a trzy punkty smakują wyjątkowo. Legia do rywalizacji z odwiecznym rywalem przystąpi po ligowej porażce 2:3 z Pogonią i prawdopodobnie po porażce z Realem Madryt w Champions League, bo trudno przewidywać inny scenariusz. Lech może mieć zupełnie inne nastroje, pod warunkiem, że dziś ogra „czerwoną latarnię” lub innymi słowy – „Białą Gwiazdę”.

W czym gospodarze powinni upatrywać swojej szansy na sukces? Na pewno w rosnącej formie Marcina Robaka. W ostatnich miesiącach za główny problem Lecha uznawano brak klasowego napastnika. Pokładanych nadziei nie spełnia Nicki Bille Nielsen, Dawid Kownacki jest daleki od regularnego trafiania do siatki, a Robaka dręczyły kontuzje i permanentny brak formy. Ostatnio to się jednak zmieniło. W tym sezonie Robak zdobył już 5 bramek i wobec słabej gry Legii i Nemanji Nikolicia jest jednym z głównych kandydatów do zdobycia korony króla strzelców. Kurs na bramkę Robaka w dzisiejszym spotkaniu wynosi 2.14.

Tego samego co o Robaku nie można napisać o Pawle Brożku. Snajper Wisły pierwszego gola w tym sezonie zdobył już w 3. minucie pierwszego meczu! Wydawało się, że przed nim kolejny dobry sezon z dwucyfrową zdobyczą na koncie. Tymczasem, choć brzmi to nieprawdopodobnie, od tamtego czasu Brożek nie trafił do bramki rywali ani razu! Jego licznik zatrzymał się na dobre, a trener Wdowczyk zachodzi w głowę jak przywrócić swojego najlepszego napastnika na właściwe tory. Nie raz w tym sezonie to właśnie bramek Brożka brakowało Wiśle do lepszych wyników. Obecnie ofensywnym liderem krakowskiej ekipy jest niewątpliwie Patryk Małecki. „Mały” strzelił 4 bramki, a w meczach z Piastem i Wisłą Płock strzelał zwycięskie bramki w 90. minutach spotkań. Czy dziś Małecki zdoła pokonać bramkarza Lecha? Kurs 6.00.