Szturm na fotel lidera?


Reprezentacyjna przerwa to już historia. Dla nas historia bardzo sympatyczna, bo biało-czerwoni wzbogacili się o kolejne trzy punkty, przybliżając się do awansu na Mundial. Pora jednak wrócić do ligowej rzeczywistości, a w czołówce tabeli Ekstraklasy ścisk znacznie większy niż w tabeli naszej grupy eliminacyjnej do MŚ 2018. W piątek liderem może zostać Lech Poznań – musi jednak wygrać w Krakowie, z mocną w rundzie wiosennej Wisłą.

Wisła Kraków 3.50, remis 3.35, Lech Poznań 2.10 – piątek 20:30
Dorobek gospodarzy wiosną to cztery zwycięstwa i dwie porażki. W obydwu wypadkach były to porażki 0:1. O ile ta ze Śląskiem może boleć fanów Wisły, o tyle przegrana przy Łazienkowskiej w Warszawie może być traktowana jak wkalkulowany „pit stop” w drodze do góry tabeli. Wisła przez cały sezon 2016/17 przeżywa zresztą najróżniejsze perturbacje – zarówno organizacyjne, jak i sportowe. Czy pod rządami nowych włodarzy i z nowym, hiszpańskim trenerem, pisze się jednak lepsza karta historii „Białej Gwiazdy”? Póki co do meczu z Lechem Poznań podopieczni Kiko Ramireza przystępują jako 6. zespół w ligowej tabeli. W przypadku wygranej Wisła będzie tracić do Lecha osiem oczek, czyli biorąc pod uwagę podział punktów po rundzie zasadniczej – zaledwie cztery! Wygrana Wisły (zakład bez remisu) to kurs aż 2.48.

Przed reprezentacyjną przerwą Wiślacy gościli na swoim stadionie imienniczkę z Płocka. „Biała Gwiazda” prowadziła 1:0, potem przegrywała 1:2, ale koniec końców zwyciężyła 3:2. W Krakowie rośnie wiara w umiejętności trenerskie Ramireza, a także w grę o wysokie miejsca w Ekstraklasie na finiszu sezonu. Jeśli faktycznie Paweł Brożek i spółka utrzymają dobrą formę, nawet awans do europejskich pucharów wydaje się jeszcze całkiem możliwym scenariuszem. A był w tym sezonie już moment, kiedy Wisła zamykała ligową tabelę…

Z Lechem Poznań Wisła zmierzy się po raz czwarty w tym sezonie. Ligowy mecz przy Bułgarskiej 16 października zeszłego roku zakończył się remisem 1:1. Na bramkę Darko Jevticia odpowiedział w ostatniej minucie Paweł Brożek. Potem los skojarzył obie drużyny w ćwierćfinale Pucharu Polski. W Poznaniu znów padł remis 1:1 – tym razem Brożek strzelił jako pierwszy, a odpowiedział Dawid Kownacki. W rewanżu w Krakowie górą byli jednak goście. Wygrali 4:2 i zameldowali się w półfinale. Czy znów przy Reymonta 22 w Grodzie Kraka obejrzymy wysyp bramek? Ponad 3,5 gola po kursie 3.45.

Tak jak Kiko Ramirez stara się wyprowadzić Wisłę na prostą drogę do sukcesów, tak Nenadowi Bjelicy w Poznaniu ta sztuka już się chyba udała. Nikt w stolicy Wielkopolski nie tęskni za Janem Urbanem, bo chorwacki szkoleniowiec wywindował przeciętnie grającego wcześniej Lecha do czołówki ligowej tabeli. Wiosną Lech stracił punkty tylko raz – tuż przed przerwą na reprezentację zremisował 0:0 u siebie z Górnikiem Łęczna. Był to wynik sporo poniżej oczekiwań, ale wcześniej poznaniacy odnieśli pięć ligowych zwycięstw i jedno w półfinale Pucharu Polski – większość bardzo wyraźnie. Lech z drużyny, która po cichu liczyła na awans do europejskich pucharów, znów stał się jednym z najpoważniejszych graczy w mistrzowskim rozdaniu. Nic więc dziwnego, że goście są faworytem piątkowego klasyku Ekstraklasy. Ich prowadzenie już do przerwy wyceniane jest na 2.75.

Jeśli „Kolejorz” wygra w Krakowie z Wisłą, na co najmniej 24 godziny zostanie nowym liderem Ekstraklasy i będzie czekać na odpowiedź Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok. Trudno jednak przewidywać by Lecha czekał spacerek. Już „czerwona latarnia” ligi z Łęcznej pokazała ostatnio, że nawet rozpędzonej „Lokomotywie” można się przeciwstawić. Szykuje nam się bardzo ciekawe widowisko.