W Pogoni za mistrzostwem


Dopiero ostatnia, 37. kolejka Ekstraklasy rozstrzygnie kto zostanie Mistrzem Polski sezonu 2015/16. jeszcze kilka dni temu odpowiedź była oczywista – będzie to Legia Warszawa. Dziś sprawa nie jest już tak prosta, choć nadal team ze stolicy ma swój los w swoich własnych rękach, nogach i głowach. Trzeba pokonać Pogoń Szczecin. W tym samym czasie w niedzielę drugi z kandydatów, Piast Gliwice, podejmie u siebie Zagłębie Lubin.

37. kolejka Ekstraklasy – sprawdź kursy

W sobotę o 15.30 pierwszy dzień zmagań 37. kolejki. Na czterech stadionach rozstrzygać się będzie końcowy kształt grupy spadkowej i przede wszystkim kwestia drugiego spadkowicza. Do zdegradowanego już we wtorek Podbeskidzia dołączy któryś z Górników – albo ten z Zabrza, albo ten z Łęcznej. Sprawa jest otwarta, choć w lepszej sytuacji są łęcznianie.

Zespół z Lubelszczyzny we wtorek rozgromił u siebie Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 5:1. Teraz podopieczni Andrzeja Rybarskiego mają 2 punkty przewagi nad Górnikiem Zabrze. W sobotę Górnik Łęczna gra we Wrocławiu ze Śląskiem, a zabrzanie jadą do Niecieczy na mecz z tamtejszą Termalicą. Tylko w jednym układzie wyników 14-krotni Mistrzowie Polski zachowają ligowy byt – przy własnym zwycięstwie i jednoczesnej porażce Górnika z Łęcznej. Nic innego zdarzyć się tutaj już nie może. Wszyscy pozostali są pewni swojego losu – utrzymania lub jak w wypadku Podbeskidzia – spadku.

Znacznie ciekawiej powinno być w niedzielę. O 18.00 startują wszystkie spotkania, a gra toczy się nie tylko o mistrzostwo, ale także o podział miejsc na podium i europejskie puchary.

Obstawiaj na żywo ostatnią kolejkę i wygraj część z 5 000 PLN

Najistotniejszym meczem zdaje się być tutaj pojedynek w Gliwicach, gdzie Piast podejmuje Zagłębie. Ci pierwsi grają o tytuł, ci drudzy o 3. miejsce w lidze. Różnica jest taka, że Piastowi nawet zwycięstwo niczego nie gwarantuje, bo w przypadku wygranej Legii, to ona świętuje wygranie ligi. Zagłębiu wystarczy nie przegrać w Gliwicach i brązowe medale sezonu 2015/16 zawisną na szyjach zawodników „Miedziowych”. Warto jednak zauważyć, że lubinianie wygrali cztery ostatnie ligowe spotkania, są w niesamowitym gazie od początku rundy wiosennej i na pewno przed „Piastunkami” niesamowicie trudna przeprawa.

Jeśli Piast wygra, to możliwe będzie jeszcze 3. miejsce w Ekstraklasie dla Cracovii. „Pasy” zakończą ligę na podium jeśli wygrają wówczas swój mecz Lechią Gdańsk. Będzie to jednak zadanie z kategorii tych najtrudniejszych, bowiem gdańszczanie grają o europejskie puchary, które w tym sezonie zagwarantuje zajęcie 4. miejsca. Jeśli pokonają Cracovię, zagrają w Lidze Europy, jeśli zremisują lub przegrają, to właśnie drużyna z Kałuży będzie reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej, wespół z Zagłębiem, Piastem i Legią.

Wszystko co najważniejsze w niedzielę powinno jednak mieć miejsce na stadionie przy Łazienkowskiej 3 w Warszawie. Środowa wpadka w Gdańsku odroczyła niemal pewną już koronację Legii. Piast znów zrównał się punktowo z podopiecznymi Stanisława Czerczesowa, którzy fotel lidera utrzymują tylko dzięki wyższemu miejscu po rundzie zasadniczej. W sobotę „sprawdzam” Legii powie Pogoń Szczecin. Zespół Czesława Michniewicza w tym sezonie przegrał tylko siedem meczów, tyle samo ile Piast i o jeden więcej niż Legia. Szczecinianie stracili już szanse na europejskie puchary, ale zapowiadają walkę na całego. To dla nich szansa na zyskanie szacunku całej Polski. By podkreślić swoje poważne podejście do ostatniego meczu, „Portowcy” na mecz do Warszawy przylatują samolotem.

Legia musi wytrzymać rosnącą presję oczekiwań. Oczekiwań własnych kibiców, którzy żądają wręcz mistrzostwa na stulecie klubu. Również wyczekiwań kibiców innych zespołów, którzy liczą na potknięcie Legii i sensacyjne rozstrzygnięcie w postaci tytułu dla Piasta. Rozstrzygnięcie porównywalne z historią Leicester w tym sezonie Premier League. Bo czy ktoś przed sezonem widział w Piaście kandydata do podium, nie mówiąc już o mistrzostwie?

W Gdańsku trener Czerczesow ku osłupieniu niemal wszystkich posłał do boju mocno zmieniony wyjściowy skład swojej drużyny z m.in. Michałem Masłowskim w drugiej linii i Adam Hlouskiem na środku obrony. Legia zawiodła na całej linii i przegrała na Pomorzu 0:2. Na Czerczesowa posypały się gromy, a jedyną linią obrony dla Rosjanina jest teraz zwycięstwa z Pogonią. Jeśli Legia nie wygra, to nad trenerem zawisną czarne chmury, niezależnie od wyniku równoległego meczu w Gliwicach. Klub o takich aspiracjach jak Legia ma zdobyć tytuł nie oglądając się na innych.