Wiosna w środku zimy


Piłkarska wiosna wraca do Polski akurat w momencie, gdy na dworze szaleje kolejna fala mrozów. Czy storpeduje to powrót Ekstraklasy? A może piłkarze swoimi występami rozgrzeją publiczność do tego stopnia, że nawet największe mrozy przestaną być uciążliwe? W piątek kończymy zimowy rozbrat z rozgrywkami w naszej najwyższej klasie rozgrywkowej, więc to dobry moment, by przyjrzeć się aktualnej sytuacji.

Ekstraklasa – kursy na tytuł mistrzowski
Podstawowe i najważniejsze zagadnienie to oczywiście tytuł mistrzowski. Wciąż faworytem nr 1 jest Legia Warszawa. Mistrzowie Polski są głównym kandydatem do obrony złotych medali od samego startu rozgrywek i sytuacja ta nie ulegała zmianie nawet gdy jesienią Legia lądowała gdzieś w strefie spadkowej albo jej okolicach. Był to zresztą krótkotrwały, przejściowy stan. Gdy z klubu wyrzucony został Besnik Hasi, a zastąpił go Jacek Magiera, wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Legia odrobiła punktowe straty i zadomowiła się w górnej części tabeli. W Lidze Mistrzów zdołała zremisować z Realem Madryt, pokonać Sporting Lizbona i w ten sposób przejść do wiosennych gier w Lidze Europy!

W Warszawie po naprawdę gorącej rundzie jesiennej, wszystko wróciło do normy i na pewno fani w stolicy mogą patrzeć w przyszłość z optymizmem. Legia poinformowała niedawno, że jej budżet wzrośnie do 283 milionów złotych, co jest ewenementem na skalę Ekstraklasy i całkowitym odjechaniem reszcie stawki. To oczywiście pokłosie występów klubu w Lidze Mistrzów, ale także bardzo rozsądnej polityki transferowej. Piłkarzy, na których w ostatnich sezonach Legia zarobiła po kilka milionów można wymienić na pęczki. Zimą także sporo działo się w gabinetach klubowych sterników. Legię opuścili gracze tacy jak Nikolić, Prijović czy Bereszyński, a mówiło się także o transferach Kucharczyka i Pazdana. Z kolei najistotniejsze transfery do klubu to powrót Artura Jędrzejczyka, pozyskanie Dominika Nagy’ego, Tomasa Necida czy Daniela Chimy Chukwu. Prawdziwą bombą transferową miało być sprowadzenie snajpera Espanyolu Barcelona – Felipe Caicedo. Póki co temat tego transferu jednak ucichł. Legia finansowo na transferach wyszła bardzo dobrze, a piłkarska wiosna pokaże czy także boiskowa rzeczywistość będzie sprzyjająca dla obrońców tytułu. Póki co kurs na to, że to Legia ponownie sięgnie po mistrzostwo wynosi 1.65.

Za najpoważniejszego rywala Legii uchodzi w powszechnej opinii gdańska Lechia. Klub z Pomorza w mniejszej skali, ale także regularnie stara się rozwijać i wzmacniać personalnie, a solidna praca trenera Piotra Nowaka każe sądzić, że w sezonie 2016/17 awans do europejskich pucharów to minimum przyzwoitości, jakiego można oczekiwać od Lechii. Do Gdańska zimą trafili Dusan Kuciak, Ariel Borysiuk, Michał Mak czy Gino van Kessel. Skład drużyny może prezentować się naprawdę imponująco. Póki co Lechia ma 4 punkty więcej niż Legia, ale wszyscy wiemy, że po 30. kolejce rundy zasadniczej nastąpi podział tabeli na grupę mistrzowską i spadkową, a także podział punktów przez dwa. Gdyby Lechia sięgnęła po tytuł, wówczas zgarniemy kurs 4.50.

 

Kandydat nr 3 to kolejny zespół na literkę „L” – poznański Lech. W Lechu jesienią także doszło do zmiany trenera. Jana Urbana zastąpił Nenad Bjelica i pod wodzą Chorwata „Kolejorz” przesunął się do górnej połowy tabeli. Póki co ekipa z Wielkopolski ma trzy punkty mniej niż trzecia Legia i zajmuje 5. miejsce. Podział punktów na pewno zniweluje wszelkie różnice, więc straty w tabeli nie powinny specjalnie martwić kibiców w Poznaniu. Mniej optymistyczny jest bilans wciąż trwającego okienka transferowego. Lech stracił czołowego obrońcę, Fina Paulusa Arajuuriego. Czy zastąpi go Ukrainiec Wołodymyr Kostewicz, sprowadzony z Karpat Lwów? Po stronie zysków zapisać można jeszcze Rumuna Michaila Raduta, ale tak jak w przypadku Kostewicza, jest to spora niewiadoma. Wydaje się, że personalnie Lech wyraźnie ustępuje Legii i Lechii. Jeśli Bjelica wykręci jednak numer swoim największym rywalom i zdobędzie „majstra”, my zgarniemy kurs 8.50.

Liderem tabeli po rundzie jesiennej jest Jagiellonia Białystok. Dobrej pracy trenera Michała Probierza trudno nie doceniać, podobnie jak świetnej gry Konstantina Vassiljeva. Estończyk swoimi golami i asystami prowadził zespół do kolejnych zwycięstw i niespodziewanie klub z Podlasia spędził zimę spoglądając na resztę ligowej stawki z góry. Finansowo i organizacyjnie Jagiellonia wyraźnie ustępuje jednak klubom z Warszawy, Gdańska czy Poznania, więc mało kto przypuszcza by końcowy sukces miał należeć właśnie do popularnej „Jagi”. Zima przebiegła w Białymstoku spokojnie – działacze dotrzymali słowa danego trenerowi Probierzowi i żaden podstawowy zawodnik nie opuścił klubu. Pierwsza weryfikacja możliwości Jagiellonii nastąpi już w niedzielę, kiedy białostoczanie zmierzą się w wyjazdowym meczu z Lechią Gdańsk! Póki co kurs na złote medale Ekstraklasy 16/17 dla „Jagi” wynosi 13.00.