Wisła Kraków na gorącym krześle


Sezon 2016/17 w Ekstraklasie nabiera rozpędu. Dziś na finiszu jest już 6. kolejka gier. „Czerwoną latarnią” po jej zakończeniu może pozostać krakowska Wisła – najbardziej utytułowany klub w Polsce w XXI wieku. Jeśli „Biała Gwiazda” chce opuścić to tytułowe „gorące krzesło”, musi dziś wygrać w Kielcach z tamtejszą Koroną.

Korona Kielce 2.85, remis 3.25, Wisła Kraków 2.55 – godz. 18.00
Wisła na inaugurację sezonu wygrała 2:1 z Pogonią Szczecin i gdy zestawiło się to z naprawdę udaną końcówką rozgrywek 2015/16, można było z optymizmem patrzeć na zespół Dariusza Wdowczyka. Kolejne cztery kolejki to jednak cztery porażki i lądowanie na ostatnim miejscu w tabeli. Temu wszystkiemu towarzyszą nieustanne perturbacje związane z nowymi właścicielami klubu. Widać gołym okiem, że organizacyjnie i sportowo Wisła znalazła się na poważnym zakręcie historii. Piłkarze nie mają jednak żadnego wpływu na wydarzenia „na górze”, więc pozostaje im walka na boisku o ligowe punkty. Piąta kolejna porażka może być bolesnym ciosem w morale zespołu, które zapewne i tak jest mocno obniżone. Zwycięstwo kielczan dziś to kurs 2.85. Kurs z tzw. „podpórką” wynosi zaś 1.48.

Problemem nr 1 Wisły wydaje się gra w obronie. Aż 11 straconych goli w pięciu spotkaniach to wynik naprawdę kiepski. Gorszym legitymuje się jedynie chorzowski Ruch (12), ale po pierwsze zespół Waldemara Fornalika ma więcej punktów (wygrał m.in. z Wisłą), a po drugie – dziś dorobek „Białej Gwiazdy” może się jeszcze w tym zakresie pogorszyć. Arkadiusz Głowacki i jego partnerzy z linii obrony nie tworzą monolitu, a w Ekstraklasie solidna postawa defensywy jest kluczem do punktowania. Czy dziś Wisła zdoła zachować czyste konto? Wyceniamy to na 3.40.

 

Korona Kielce niemal tradycyjnie przed startem sezonu była przez wielu typowana do roli spadkowicza. Raczej nikt nie przewidywał, by zespół z województwa świętokrzyskiego walczył o coś innego niż utrzymanie. To oczywiście efekt sporych kadrowych rotacji w przerwie letniej. Kolejna rewolucja personalna, która znów „wywiała” z Kielc wielu czołowych, istotnych zawodników miała okazać się gwoździem do trumny zespołu, w którym zmienił się przecież także sztab szkoleniowy. Zbierającego znakomite recenzje za swoją pracę trenera Marcina Brosza zastąpił w ligowych warunkach trenerski „no name”, Tomasz Wilman. Nawet dla dobrze zorientowanych kibiców była to postać anonimowa. Pierwsze tygodnie jego pracy z Koroną mogą jednak dawać powody do umiarkowanego optymizmu. Kielczanie zdobyli już pięć punktów i potrafią prezentować niezły futbol. Inauguracyjna klęska 0:4 w Lubinie wcale nie podłamała drużyny. Ewentualne zwycięstwo dziś pozwoliłoby Koronie wślizgnąć się do środkowej strefy tabeli z ośmioma punktami w dorobku. W poprzedniej serii spotkań zespół Wilmana dość pechowo przegrał 2:3 z Lechią Gdańsk na wyjeździe. Nie był to jednak występ, którego goście musieliby się wstydzić.

Na kogo warto zwrócić szczególną uwagę w dzisiejszym meczu? Wydaje się, że przede wszystkim na pomocnika gospodarzy, Miguela Palancę. Hiszpan debiutował w La Liga meczem... Real Madryt – FC Barcelona! Tak, to nie pomyłka. Palanca był swego czasu piłkarzem „Królewskich”, ale gdy klub ze stolicy Hiszpanii zaczął sprowadzać największe gwiazdy światowego futbolu, szybko musiał poszukać sobie innego pracodawcy. Grał m.in. w Elche, Numancii czy Club Gimnastic de Tarragona. Zawodnik o takim piłkarskim CV zawsze budzi jednak spore zainteresowanie fanów Ekstraklasy, a jego bramka w meczu z Lechem Poznań potwierdziła potencjał, jaki musi drzemać w graczu. Czy dziś znów jakiś piękny, mierzony strzał zaskoczy bramkarza rywali? Kurs na bramkę Palanki 4.10.