Wisła zaleje Łazienkowską?


Są takie mecze w Ekstraklasie, które bez względu na okoliczności, zawsze muszą elektryzować publiczność. Jednym z takich spotkań jest rywalizacja warszawsko-krakowska, czyli pojedynek Legii z Wisłą. Kolejny mecz tych ekip w niedzielę o 18:00. Faworytem jest Legia, ale goście spod Wawelu będą chcieli podtrzymać dobrą passę i wygrać trzeci mecz z rzędu.

Legia Warszawa 1.50, remis 4.10, Wisła Kraków 6.50 – godz. 18:00
Obie drużyny w sezonie 2016/17 mogą skupić się już wyłącznie na lidze. Legia odpadła z Pucharu Polski już na pierwszej możliwej przeszkodzie (Górniku Zabrze), Wisła Kraków niewiele później. Europejska przygoda mistrzów Polski także dobiegła już końca, a Wiślacy w ostatnich sezonach mogą jedynie pomarzyć o powrocie do europucharów.

A co w lidze? Legia walczy oczywiście o obronę tytułu i choć nie jest liderem tabeli, to jest głównym faworytem do sięgnięcia po złoto. Czteropunktowa strata do Lechii Gdańsk na tym etapie to faktycznie niedużo, zwłaszcza że po 30. kolejce (ostatniej kolejce fazy zasadniczej) nastąpi podział punktów przez dwa. Pomiędzy czołowymi zespołami (Lechią, Lechem, Jagiellonią i Legią) różnice będą minimalne. Gdzie w tym wszystkim znajdzie się Wisła Kraków? Celem nr 1 „Białej Gwiazdy” będzie górna ósemka, która da pewne i spokojne utrzymanie w lidze, a także możliwość powalczenia o coś więcej - przy bardzo sprzyjających okolicznościach może nawet o rzeczony powrót Wisły do europejskich rozgrywek. Na pewno zapunktowanie w Warszawie byłoby krokiem w dobrym kierunku. Remis lub wygrana gości po kursie 2.50.

Wisła przeżywa w tym sezonie najróżniejsze perturbacje – tak organizacyjne, jak i sportowe. Dość powiedzieć, że po inauguracyjnej wygranej, potem krakowianie notowali siedem porażek z rzędu i zakotwiczyli na dnie tabeli. Systematyczne odrabianie strat wywindowało jednak zespół spod Wawelu na obecnie 7. pozycję. W międzyczasie następowały także zmiany na stanowisku trenera. Zimą pracę w Krakowie rozpoczął mało znany hiszpański szkoleniowiec Kiko Ramirez. Mimo skromnego CV, pracę rozpoczął dość udanie. Wisła w czterech wiosennych meczach odniosła trzy zwycięstwa, strzelając łącznie 7 bramek. Czy w Warszawie przyjezdni z Małopolski także zdobędą choćby jednego gola? Kurs 1.51.

Pytanie o bramki wydaje się zasadne, bo jesienny mecz Legii z Wisłą zakończył się bezbramkowym remisem. Trenerem Wisły był wówczas jeszcze Dariusz Wdowczyk, a stery w Legii dosłownie kilka dni wcześniej objął Jacek Magiera. W tym meczu zespół prowadził notabene jeszcze Aleksandar Vuković. Bliżej wygranej byli gospodarze, ale Denis Popović w końcówce meczu nie wykorzystał rzutu karnego. Legia uniknęła kolejnej porażki, a była wtedy w tabeli w poważnych tarapatach, z których wydźwignął ją właśnie Magiera. Jeśli niedzielny szlagier znów rozczaruje nas strzelecko i obejrzymy bezbramkowy remis, możemy trafić kurs 13.00.

Legia Magiery to jednak drużyna, która raczej nie bawi się w murowanie własnej bramki, szczególnie na krajowym podwórku. Legia u siebie w hicie kolejki z Wisłą Kraków ruszy więc do przodu i będzie chciała udowodnić, że ma największy potencjał w całej lidze. Nawet słabsza forma niektórych zawodników i kłopoty z obsadą linią ataku nie muszą być dla mistrzów Polski przeszkodą, czego przykładem był ubiegłotygodniowy mecz „Legionistów” z Zagłębiem Lubin. Legia wygrała 3:1, a gole zdobywali nominalni pomocnicy i obrońca.

Tak jak napisaliśmy we wstępie – mecze Legii z Wisłą to klasyka gatunku w polskim futbolu. Epoka sukcesów „Białej Gwiazdy” pod sterami Bogusława Cupiała wypracowała ogromną rangę meczów Wisły z Legią. Przeważnie to właśnie warszawski klub był najgroźniejszym rywalem dla krakowskiego dominatora. Jacek Magiera sam doskonale pamięta wiele konfrontacji z Wisłą i zapewne teraz będzie chciał napisać nową, swoją własną kartę w historii.