Wraca liga, a Legia chce wrócić na fotel lidera


Po przerwie na reprezentacje, wraca to co tygryski lubią najbardziej – piłka nożna w wydaniu klubowym. Piątek spędzimy głównie z zawodnikami naszej rodzimej Ekstraklasy, gdzie o powrót na fotel lidera zagra Legia, a jej rywalem będzie Lechia. Na Łazienkowską wracają dwaj 23-letni zawodnicy, na transferach których warszawski klub zarobił 11 mln złotych.

Legia Warszawa 1.58, remis 3.88, Lechia Gdańsk 5.60 – godz. 20.30
Przed sezonem w T-Mobile Ekstraklasie mówiło się o tym, że mistrzem będzie najprawdopodobniej zespół, którego nazwa zaczyna się na „Le”. Do typowego grona faworytów – Legii i Lecha, dołączyć miała gdańska Lechia, która sprowadziła cały tabun nowych zawodników. Póki co eksperyment sprawdza się średnio, a Lechiści są dopiero na 8. pozycji. Bilans 4 zwycięstw, 4 remisów i 3 porażek nikogo nie powala na kolana. Mizerną postawę gdańszczan posadą trenera przypłacił Joaquim Machado – portugalski trener. Obecnie zastępuje go duet Tomasz Unton i Maciej Kalkowski. Dla Lechii w tej sytuacji już remis na Pepsi Arenie będzie sukcesem – kurs na podwójną szansę X2 wynosi 2.28.

W składzie Lechii występuje dwóch byłych piłkarzy Legii. Dwóch dobrze zapowiadających się młodych defensywnych pomocników. Pierwszy to Ariel Borysiuk (foto poniżej), który po zrobieniu furory w Ekstraklasie w młodym wieku, wyjechał do Kaiserslautern. Zagranicą „Vizir”, jak mówią na niego koledzy, niczego nie zawojował i wrócił do kraju, właśnie do budującej swoją przyszłą potęgę Lechii. Drugi młody wilk, który na większe wody wypłynął przy Łazienkowskiej to Daniel Łukasik. Blondwłosy gracz środka pola w pewnym momencie rządził i dzielił w drugiej linii Legii, ale kontuzje wybiły go z rytmu i obecnie trudno przypomnieć sobie ostatnie dobre spotkania Łukasika. W Lechii jak na razie także nie błyszczy. Dużo lepiej radzi sobie wspomniany Borysiuk. Kurs na jego bramkę przeciwko byłej drużynie wynosi 14.00.

Legia po dość zaskakującej porażce z Podbeskidziem Bielsko Biała spadła z pierwszej lokaty w tabeli. Fatalny mecz z „Góralami” rozegrał Dusan Kuciak, słowacki bramkarz „eLki”. Trudno jednak przewidywać by Henning Berg miał zdecydować się na roszadę właśnie na tej pozycji. Zmartwieniem Berga są kontuzje pozostałych „zębów trzonowych” drużyny. Dziś nie zagrają Dossa Junior i Jakub Rzeźniczak, a zastępować ich będą Inaki Astiz i Igor Lewczuk. Szczególnie ten drugi wydaje się być opcją bardzo awaryjną. Niepewny jest także występ Tomasza Jodłowca, który po świetnym meczu w reprezentacji przeciwko Niemcom, w kolejnym spotkaniu ze Szkotami już nie zagrał. Berg przewiduje jednak, że popularny „Jodła” będzie do jego dyspozycji w piątkowy wieczór, zabezpieczając defensywne role w środku pola, do spółki z Ivicą Vrdoljakiem. Chorwat przedłużył właśnie kontrakt z Legią o kolejne trzy lata i powoli pracuje na miano legendy klubu. Bramka stałego egzekutora rzutów karnych w Legii wyceniana jest dziś na 5.50.

Do gry po długiej kontuzji ma dziś wrócić Guilherme. Brazylijczyk jak do tej pory na Łazienkowskiej nie pokazał nic konkretnego, ale trener warszawskiej drużyny jest zachwycony jego umiejętnościami i nie pozwolił na transfer tego zawodnika. Czy dziś to właśnie zawodnik z kraju kawy zaskoczy Lechistów? 

Jeśli Lechia nawiąże do swojego potencjału „na papierze” to być może zobaczymy naprawdę dobre i emocjonujące spotkanie. Na boisku nie zabraknie wszakże „nazwisk”, ale to jeszcze niestety nie gwarancja świetnego widowiska. Czy Lechia pokaże na co ją stać? Czy Legia zagra jak przystało na mistrza? Odpowiedzi na te pytania poznamy około godziny 22.20.