Wszystko na pół!


Sobota to ten dzień, kiedy Ekstraklasa zostaje podzielona na pół. I to podwójnie, bo podzielona na dwie grupy zostanie tabela, ale także okrojony o połowę będzie dorobek każdej z drużyn. System ESA 37 ma wielu krytyków, ale jednego nie można odmówić – gwarantuje wielkie emocje. W 30. kolejce, czyli ostatniej serii gier rundy zasadniczej, każdy mecz ma duże znaczenie i nikt nie gra o pietruszkę. I to powinno przyciągnąć widzów na stadiony, a także przed ekrany.

30. kolejka Ekstraklasy – sprawdź kursy (wszystkie mecze w sobotę o 18:00)

KWARTET MISTRZOWSKICH ASPIRACJI
O mistrzostwo powalczą najprawdopodobniej cztery drużyny – Jagiellonia Białystok, Legia Warszawa, Lechia Gdańsk i Lech Poznań. Tak kształtuje się obecnie czołówka ligowej tabeli, a piąta Wisła Kraków traci do czwartego Lecha 8 punktów. Oczywiście po podziale to różnica raptem czterech oczek, a teoretycznie wskutek wyników 30. kolejki różnica może być jeszcze mniejsza. Wydaje się jednak, że mistrz kraju jest wśród aktualnie pierwszych czterech ekip. Wiosną najlepiej punktują zespoły z Warszawy i Poznania. „Jaga” utrzymuje przyzwoitą formę, ale w dużej mierze uzależniona jest od dyspozycji i obecności Konstantina Vassiljeva. Estończyk to zdecydowanie lider klasyfikacji kanadyjskiej w Ekstraklasie. Z kolei gdańska Lechia to Dr. Jekyll i Mr. Hyde – oczywiście w zależności od tego czy gra u siebie czy na wyjeździe.

W 30. kolejce Jagiellonia gra na wyjeździe z będącym w dolnej części tabeli wicemistrzem kraju, Piastem Gliwice. Zwycięstwo zapewni białostoczanom prowadzenie w tabeli po rundzie zasadniczej, a największym atutem takiej sytuacji jest możliwość gry na własnym terenie z 2. i 3. zespołem. Dla batalii o tytuł może mieć to duże znaczenie. Sporo osób twierdzi jednak, że dla faworyta rywalizacji, czyli Legii, najdogodniejsze będzie zajęcie 2. miejsca – oznacza to grę na wyjeździe z Jagiellonią, ale u siebie z Lechem i Lechią, a poznaniacy i gdańszczanie uchodzą za zespoły groźniejsze niż dość niespodziewany lider z Podlasia.

Legia w 30. kolejce mierzy się z Cracovią w meczu wyjazdowym. Wyjazd czeka także Lechię, która udaje się do Szczecina na mecz z walczącą o górną połówkę tabeli Pogonią Szczecin. Z czołówki tylko Lech gra u siebie i jest murowanym faworytem w meczu z targanym wewnętrznymi problemami Ruchem Chorzów. Będzie to zresztą ostatni mecz trenera Waldemara Fornalika w roli szkoleniowca chorzowian. Były selekcjoner reprezentacji Polski oznajmił, że nie widzi możliwości pracy w takich warunkach, jakie obecnie oferuje Ruch. Wygrana Lecha różnicą co najmniej trzech goli (handicap -2) po kursie 3.15.

PIĄTKA WALCZY O ÓSEMKĘ
Za plecami czołowej czwórki i Wisły Kraków, która zapewniła sobie już udział w grupie mistrzowskiej, toczy się ostra i zaciekła rywalizacja o pozostałe trzy bezpieczne miejsca w górnej części tabeli. O „ósemkę” grają Pogoń Szczecin (39 pkt), Bruk-Bet Termalica Nieciecza (39 pkt), Korona Kielce (39 pkt), Wisła Płock (38 pkt) i Zagłębie Lubin (38 pkt). Ubiegłoroczny przykład Podbeskidzia pokazuje, że naprawdę warto uniknąć gry w grupie spadkowej, gdzie po podziale punktów bardzo łatwo można wylądować w strefie spadkowej, a finalnie w I lidze.

Na pierwszy plan w rywalizacji o miejsca 6, 7 i 8 wysuwa się bezpośrednie starcie dwóch zainteresowanych zespołów, a mowa tu o meczu Korony z Bruk-Bet Termalicą. Dla jednych i drugich zwycięstwo oznacza zapewnienie sobie TOP 8. W przypadku porażki pozostanie liczyć na korzystny układ innych gier, czyli potknięcia Zagłębia (gra ze Śląskiem) i Wisły Płock (gra z Arką Gdynia). Ze względu na przeciętnych rywali trudno jednak spodziewać się tak szczęśliwego układu. Dlatego też ciężar gatunkowy meczu w Kielcach będzie ogromny, a Korona przystępuje do tego spotkania opromieniona cennym remisem na wyjeździe z Legią, a także z serią siedmiu kolejnych zwycięstw u siebie! To stawia kielczan w roli faworyta. Kurs na wygraną Korony jest jednak atrakcyjny i wynosi 2.20.

KTO UNIKNIE DEGRADACJI?
Pewni gry o utrzymanie są już piłkarze kolejno Śląska Wrocław, Cracovii, Piasta Gliwice, Arki Gdynia, Ruchu Chorzów i Górnika Łęczna. Ze względu na sytuację w klubie, najmarniej wygląda sytuacja Ruchu. Chorzowianie mają wprawdzie trzy punkty więcej niż zamykający tabelę Górnik Łęczna, ale marna to pociecha, wobec odejścia trenera i braku finansowej płynności w klubie. Z kolei zespół z Lubelszczyzny to drużyna bez kibiców, bowiem ci bojkotują domowe mecze swojej drużyny w Lublinie. Trener Franciszek Smuda wcale nie poprawił wyników drużyny, a w sobotę zagra z będącą w dobrej formie krakowską Wisłą, w której jako szkoleniowiec spędził pięknych wiele lat. „Biała Gwiazda” złapała wiosną drugi oddech i jest faworytem meczu na Arenie Lublin – kurs 2.18.