Europejski przegląd piłkarski


2. kolejki Ligi Mistrzów i nieco więcej serii gier w rozgrywkach krajowych już za nami. Klubowa piłka na chwilę zatrzymuje się, zostawiając miejsce na emocje reprezentacyjne. My za to przyjrzymy się kto po nieco ponad miesiącu regularnego grania w czołowych ligach europejskich ma największe szansę na sukces.

LA LIGA
W Hiszpanii wielkich niespodzianek nie ma się co spodziewać. Kastylijsko-kataloński duet od zeszłego sezonu ma godnego konkurenta w postaci obecnych mistrzów – Atletico Madryt. Na prowadzeniu jest jak na razie Barcelona, która o dziwo nie zachwyca w ofensywie (choć swoje robią oczywiście Messi i Neymar), ale w 7 meczach nie straciła jeszcze gola! Jedyna strata punktów „Blaugrany” to remis 0:0 z Malagą. Dwa razy przegrał już za to Real, który ma problemy w destrukcji (9 straconych bramek), ale wręcz miażdży jeśli chodzi o atak – 25 bramek zdobytych mówi samo za siebie. 13 z nich to dzieło fenomenalnego Cristiano Ronaldo, który już na starcie sezonu ma odpowiednio 6 i 7 bramek przewagi nad Neymarem i Messim. Real póki co jest o jedną pozycję wyżej od Atletico, ale poza Barceloną, „Los Blancos” wyprzedzają także Valencia i Sevilla. Kurs na tytuł mistrzowski dla podopiecznych Carlo Ancelottiego wynosi 2.10. W przypadku Barcelony – 1.85.

BUNDESLIGA
Po siedmiu kolejkach ligi niemieckiej mamy cztery niepokonane drużyny – to oczywiście Bayern, Borussia Moenchengladbach, Hoffenheim i Mainz. Zdecydowanie najlepszym bilansem legitymuje się oczywiście bawarski walec, który pięć razy wygrywał i dwukrotnie remisował. Mimo dość przeciętnej formy niemieckich mistrzów świata i równie średniej dyspozycji Roberta Lewandowskiego, od startu nie zapowiada się na jakiekolwiek emocje w Bundeslidze. Borussia Dortmund zajmuje... dopiero 13. miejsce, mając już na koncie aż 4 porażki, a raptem dwa szczebelki wyżej są „Smerfy” z Gelsenkirchen. Zdaje się, że Pep Guardiola powoli może rozmyślać o tym jak znów wygrać Champions League. Mistrzostwo Bayernu wyceniane jest na 1.04. Murowanym faworytem do korony króla strzelców jest też Lewandowski – 2.40, przy dalszym Stefanie Kiesslingu 16.00.

PREMIER LEAGUE
Rzadko zdarza się, że faworytem nr 1 do tytułu mistrzowskiego nie jest jego obrońca. W tym sezonie przed startem w roli głównego kandydata większość widziała jednak londyńską Chelsea, dopiero w drugiej kolejności wymieniając Manchester City. Pierwsze kolejki zdają się potwierdzać, że to właśnie „The Blues” zgarną „michę”. Wspaniale do zespołu dopasował się hiszpański duet Diego Costa – Cesc Fabregas i Chelsea ma już na rozkładzie m.in. Everton i Arsenal, a jedyne punkty straciła remisując właśnie z „The Citizens”. „Obywatele” z błękitnej części Manchesteru punktów potracili już jednak nieco więcej, podobnie jak Arsenal, Liverpool czy Manchester United – zespół „przepakowany” w ofensywie i niewiarygodnie słaby w defensywie. Jak na razie każdy inny rezultat niż mistrzostwo Chelsea 1.50 byłby sensacją.

SERIE A
We Włoszech bez zmiany – Juventus pany. Tak chciałoby się napisać, zerkając na tabelę. Ale to tylko półprawda. Zmiana na stanowisku trenera Allegri za Conte i dobra forma Romy – to wszystko może niepokoić fanów „Starej Damy”. Mimo tego turyńczycy w sześciu kolejkach odnieśli sześć zwycięstw, w ostatniej serii gier 3:2 pokonując właśnie rzymian. Znów wróciły stare demony – Juventusowi pomogły sędziowskie decyzje i całe Włochy aż huczą od różnego rodzaju spekulacji. Milan jak na razie jest 5., a Inter dopiero 10. Wygląda więc na to, że sprawa „Scudetto” rozstrzygnie się między drużyna Juventusu 3.00 i AS Romy 4.00.

LIGUE 1 
We Francji od dłuższego czasu każde inne rozstrzygnięcie niż mistrzostwo dla Paris SG jest traktowane w kategoriach sensacji, a może nawet science-fiction. Trudno jednak będzie obronić tytuł prawie wyłącznie remisując (bilans podopiecznych Blanca to na razie 3-6-0). W ostatnią niedzielę paryżanie zremisowali z Monaco, które cierpi chyba na fantomowe bóle po utracie Jamesa Rodrigueza i Falcao – piłkarze z księstwa są na 13. miejscu. Stawce przewodzi niesamowita Marsylia – 7-1-1, która ma już siedem punktów więcej niż główny faworyt. W życiowej formie jest Andre Pierre Gignac – autor 9 goli. Mimo wszystko mistrzostwo OM wyceniane jest na 9.00, a zbudowanego za katarskie pieniądze giganta ze stolicy na 2.75. Może warto zaryzykować niespodziankę?