Finał!


Puchar Polski zyskuje powoli coraz większą renomę i prestiż. PZPN pod rządami Zbigniewa Bońka próbuje nadać rozgrywkom odpowiednią rangę, a coroczne finały na Stadionie Narodowym w Warszawie niewątpliwie temu służą. Szczególnie kiedy spotykają się w nich Legia Warszawa i Lech Poznań. Wielkie polskie „L-Klasiko” dziś o 16.00, a stawką trofeum. Będzie się działo.

Lech Poznań 4.00, remis 3.40, Legia Warszawa 1.95 – godz. 16.00
Lech i Legia zmierzyły się w finale Pucharu Polski także dokładnie przed rokiem. Wówczas górą byli stołeczni, którzy choć przegrywali 0:1 (samobójcza bramka Tomasza Jodłowca), to jednak wygrali 2:1 (gole Jodłowca i Marka Saganowskiego). Legia jest faworytem dzisiejszego starcia i jeśli obroni trofeum sprzed roku, trafiamy kurs 1.45.

W rozgrywkach ligowych podopieczni Stanisława Czerczesowa plasują się na 1. miejscu, ale kluczowy dla losów rywalizacji mecz czeka ich już w najbliższą niedzielę. Na Łazienkowską przyjedzie Piast Gliwice, czyli zespół, który w ligowej tabeli ma dokładnie tyle samo punktów co Legia. Sprawa tytułu jest więc otwarta, a ostatnia porażka wicemistrzów Polski z Zagłębiem Lubin mocno nadszarpnęła wizerunek Legii jako pewniaka. Najbliższe dwa spotkania (dzisiejszy finał Pucharu Polski i mecz z Piastem) będą więc dla „Wojskowych” kluczowe.

Zyskaj 20 PLN za każdy gol przewagi – promocja na finał Pucharu Polski

Legia jest faworytem meczu nie tylko dlatego, że zajmuje wyższe miejsce w tabeli i potrafiła pokonać Lecha w ubiegłorocznym finale. To także efekt dwóch ostatnich bezpośrednich starć obu ekip. Wiosną Lech i Legia grały ze sobą dwa razy. Najpierw w rundzie zasadniczej sezonu Ekstraklasy przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu Legia wygrała 2:0, a później w fazie finałowej, już w Warszawie, ekipa Czerczesowa zwyciężyła 1:0. To daje mentalną przewagę liderowi tabeli, ale z drugiej strony wywołuje dodatkową motywację w zespole „Kolejorza”. Prowadzenie Lecha do przerwy wyceniamy na 4.35.

Największą motywacją dla Lechitów będzie dziś przede wszystkim ich własna sytuacja. Szansa na awans do europejskich pucharów przez rozgrywki ligowe jest już bardzo niewielka, a ostatnie potknięcia oczywiście jej nie poprawiły. W praktyce – jeśli dziś Lech przegra, zajęcie 4. miejsca, dającego wówczas kwalifikacje do Europy, może okazać się niemożliwe. Wygranie Pucharu Polski zagwarantuje ekipie Jana Urbana udział w Lidze Europy, niezależnie od ostatnich wyników w Ekstraklasie. Dla klubu o takich aspiracjach jest to sprawa kluczowa, także ze względów ekonomicznych.

Gdy Legia mierzy się z Lechem, powraca temat Jana Urbana, Bartosza Bereszyńskiego czy Kaspera Hamalainena, którzy stali w przeszłości po drugiej stronie barykady. Ostatnio najgłośniej było o Finie, który niespodziewanie zimą opuścił zespół Lecha, by po paru tygodniach poszukiwania nowego pracodawcy, zawitać do Legii. Kibice z Wielkopolski nie potrafią tego wybaczyć Hamalainenowi, który w nowym zespole nie przebił się jak na razie do wyjściowej jedenastki. Wchodząc z ławki Fin zdobył jak na razie jednego gola, ale jest to dorobek mizerny, jak na możliwości jednego z ofensywnych liderów Lecha w rundzie jesiennej. Gol Hamalainena w finale Pucharu Polski? Kurs 3.85.