Francuski klasyk podwyższonego ryzyka


Nie ma nad Sekwaną bardziej elektryzującego meczu piłkarskiego niż konfrontacja Marsylii z Paris SG. Miejsca w tabeli i ogólny zarys sytuacji w lidze nie mają większego znaczenia – ten rodzaj klasyku obroni się zawsze ładunkiem emocji, który mu towarzyszy i historycznymi zaszłościami. W niedzielę na Stade Velodrome o 21.00 francuski odpowiednik hiszpańskiego Gran Derbi.

Marsylia 5.70, remis 3.50, Paris SG 1.70 – godz. 21.00
Historia tych spotkań obfituje w prowokacje, bójki „kiboli” i szczególną mobilizację służb porządkowych. Geneza tej rywalizacji pełnej wzajemnych animozji nie jest jednak w żadnym stopniu porównywalna do „El Clasico” Barcy z Realem. Francuski klasyk wykreował pod koniec lat 80. ówczesny właściciel Olympique Marsylia - Bernard Tapie. Wiedział doskonale, że każdy wielki klub musi posiadać równie wielkiego wroga. Tapie za idealnego przeciwnika uznał właśnie Paris SG, bo idealnie nadawało się do tego miana z wielu powodów. Dało się tu jednak zauważyć pełną wzajemność. Dla paryżan, który w stolicy nie mają z kim konkurować, to właśnie Olympique jest głównym przeciwnikiem, można by wręcz rzecz, że wymarzonym.

Transmisje meczów Ligue1 obejrzysz w Unibet TV

Podgrzewanie atmosfery pomiędzy włodarzami, trenerami i zawodnikami obu drużyn na przestrzeni lat udzielało się kibicom. Rywalizacja marsylczyków z paryżanami obfitowała w wiele niesławnych incydentów pozaboiskowych. W przeszłości te konfrontacje nie zawsze były równie ciekawe pod względem piłkarskim. Do największych zamieszek doszło w 1995 r. Zatrzymano wtedy 146 osób. Osiem lat później w zamieszkach zostało rannych blisko 30 osób, a do największej tragedii doszło w 2010 roku, gdy w wyniku obrażeń doznanych na skutek pobicia zmarł fan Paris SG. Nie został jednak zaatakowany przez chuliganów z Marsylii, ale przez członków innej bojówki sympatyzującej z paryżanami!

Z powodów czysto piłkarskich trudno zachęcić do oglądania tego klasyku. Sytuacja w Ligue1 stała się przedziwna. Dominacja Paris SG nie podlega żadnej kwestii. Wiceliderowi z Monaco punktowo bliżej do strefy spadkowej (17 punktów) niż do pozycji lidera (24 punkty)! To najlepiej obrazuje przewagę jaką wyrobili sobie paryżanie nad resztą stawki. To oczywiście wynik przewagi finansowej, wspieranej przez pieniądze szejków drużyny. Nie zmienia to jednak faktu, że podopieczny Laurenta Blanca na pewno zdobędą kolejne mistrzostwo Francji, a jedyne rozsądne pytania, które należałoby zadać to – kiedy to się stanie oficjalnie oraz czy zespół jest w stanie zakończyć sezon bez porażki. Na razie bilans 21 zwycięstw i 3 remisów jest imponujący, ale do końca ligi jeszcze spory dystans, a rozgrywki na szczeblu ligowym trzeba łączyć z Pucharem Francji, Pucharem Ligi Francuskiej oraz przede wszystkim Ligą Mistrzów, gdzie na paryżan czeka już spragniona jakichkolwiek sukcesów w tym sezonie oraz żądna rewanżu Chelsea. W dodatku na horyzoncie wielki ligowy klasyk i choć Marsylia to inna piłkarska półka, to wielką mobilizacją i wolą walki gospodarze będą mogli napsuć krwi faworytowi. Remis lub wygrana OM to kurs 2.17.

W składzie Olympique Marsylia próżno szukać wielkich gwiazd piłki, którymi naszpikowana wręcz jest kadra Paris SG. Hiszpański trener Michel tak kraje, jak mu materii staje. 8 miejsce i gigantyczna, 32-punktowa strata do niedzielnego rywala mówi sama za siebie. Celem Marsylii w tym sezonie jest na pewno zakwalifikowanie się do przyszłorocznej edycji Ligi Europy. Mecz może jednak być swoistym pojedynkiem dwóch najlepszych strzelców ligi. Zlatan Ibrahimović w barwach Paris SG zdobył jak dotąd 20 goli, a Belg Michy Batshuayi z Marsylii 12. Różnica zasadnicza, ale napastnik Olympique to dopiero 22-letni gracz, któremu wróży się niezłą przyszłość. Czy napsuje krwi doświadczonym obrońcom lidera? Jego gol wyceniany jest na 3.85.