Derby stolicy futbolu


To będzie mecz przez wielkie „M”. M jak Madryt. Madryt, czyli stolica europejskiego futbolu. Chyba trudno o inny wniosek, skoro w trzech ostatnich sezonach dwukrotnie derby pomiędzy Atletico a Realem były finałem Ligi Mistrzów. Właśnie te porażki z lokalnym rywalem tkwią jak zadra w sercu Diego Simeone. „Cholo” regularnie zatrzymuje „Królewskich”, ale w Champions League ta magia nie działa…

Atletico Madryt 2.50, remis 3.35, Real Madryt 2.90 – godz. 20.45
Trzeba oddać sprawiedliwości, że obydwa finały zakończyły się remisami po regulaminowym czasie gry. W pierwszym wypadku Real uratował się bramką Sergio Ramosa w ostatniej minucie doliczonego czasu drugiej połowy! W dogrywce „Królewscy” byli dużo lepsi. Ostatnio o zwycięstwie w Lidze Mistrzów zdecydował konkurs rzutów karnych. Pomyłka Juanfrana okazała się kluczowa – Real zgarnął najcenniejszy europejski skalp po raz 11. w historii. Simeone znów był blisko szczytu i znów musiał obejść się smakiem. Czy los da mu kolejną szansę? Tego nie wiadomo, ale o jego mobilizację i chęć pokonania Realu można być spokojnym. Atletico bez remisu? 1.79.

Atletico przystępuje do sobotnich derbów Madrytu w niełatwej sytuacji. W trzech ostatnich ligowych spotkaniach „Los Colchoneros” dwukrotnie przegrali. O ile porażkę z Sevillą można jeszcze przyjąć jako coś przewidywalnego, o tyle wpadka z Realem Sociedad była sporym zaskoczeniem. Sześć punktów straty do Realu i cztery do Barcelony oznaczają, że Atletico po prostu nie może pozwolić sobie na porażkę w sobotnim meczu. Strata dziewięciu punktów do lokalnego rywala byłaby już dystansem z gatunku tych trudnych do odrobienia – zwłaszcza w hiszpańskich realiach, gdzie faworyci tracą punkty niezwykle rzadko. Tymczasem Real w tym sezonie jeszcze nie przegrał, a pod wodzą Zinedina Zidana zrobił to w La Liga tylko raz. Oczywiście z Atletico! 27 lutego tego roku na Santiago Bernabeu było 1:0 dla gości. 1:0 to zresztą „ulubiony” wynik „Los Colchoneros” Simeone. Powtórka w sobotnich derbach? Kurs 8.50.

By jeszcze lepiej wyłuszczyć patent Simeone na Real wystarczy przytoczyć statystykę. W ostatnich 11 meczach obydwu drużyn Real wygrał zaledwie raz! W ćwierćfinale Ligi Mistrzów 2014/15 „Królewscy” wygrali u siebie 1:0, dzięki czemu awansowali do półfinału. W pierwszym meczu było wszakże 0:0. W La Liga Real ostatnio pokonał swoich sąsiadów zza miedzy w 2013 roku. Kolejna statystyka, która przemawia za gospodarzami? Atletico nie przegrało ligowego meczu na Vicente Calderon od ponad roku. We wrześniu 2015 roku trzy punkty ze stadionu Atletico wywiozła Barcelona. Czyżby wszystko wskazywało na to, że Real musi się potknąć, otwierając przed Barceloną szansę na zrównanie się punktami albo nawet wyprzedzenie? Kurs na Atletico z „podpórką” wynosi 1.44.

Statystyki pokazują wiele, ale boiskowy los bywa przekorny. Każdy kolejny mecz pisze nową historię i w sobotę na Vicente Calderon obejrzymy nową odsłonę derbowej rywalizacji w stolicy Hiszpanii. Real dysponuje fenomenalnymi zawodnikami, którzy w każdym momencie mogą przesądzić o losach spotkania. Zidane ma jednak problem z kontuzjami kilku podstawowych zawodników. W derbach Madrytu nie zobaczymy na pewno Toniego Kroosa, Pepe i Casemiro. Wracają za to Karim Benzema i Sergio Ramos. Czy wróci także skuteczność Cristiano Ronaldo? Portugalczyk strzelił w tym sezonie w Primera Division 5 bramek, ale aż trzy z nich w meczu z Alaves. W pozostałych 10 grach CR7 trafił tylko dwukrotnie, co jak na niego jest wynikiem bardzo kiepskim. Prowadzący w klasyfikacji strzelców duet z Barcelony Messi – Suarez zdobył już po 8 bramek, ale można być pewnym, że ambitnym Ronaldo nie odpuści walki o koronę dla najlepszego snajpera. Kurs na jego trafienie wynosi 2.70.