Gran Derbi i wszystko jasne!


Sobotni wieczór 21 listopada kibice futbolu mają już dawno zarezerwowany. W Madrycie dojdzie bowiem do starcia Realu Madryt z FC Barceloną, czyli najbardziej elektryzującego meczu na świecie. Gospodarze potrzebują zwycięstwa w El Clasico, by zrównać się punktami z „Dumą Katalonii”.

Real Madryt 2.50, remis 3.60, FC Barcelona 2.70 – sobota godz. 18.15
Sytuacja Realu po porażce z Sevillą nie jest wesoła. Trzy punkty straty do najgroźniejszego rywala na tym etapie sezonu to jeszcze nie katastrofa, ale trzeba wziąć pod uwagę kilka szczegółów – Barcelona w rundzie rewanżowej zdecydowaną większość trudnych meczów rozegra u siebie, a w dodatku drużynę z Katalonii zasilą już Aleix Vidal i Arda Turan. Jeśli więc „Królewscy” potknęliby się w Gran Derbi, wówczas ich szanse na detronizacje odwiecznego rywala dramatycznie spadną. Podwójna szansa na gości? Kurs 1.54.

El Clasico obejrzysz w Unibet TV

Słabszą dyspozycję „Los Blancos” zwiastował już mecz Ligi Mistrzów z Paris SG, wprawdzie wygrany 1:0, ale w zgodnej opinii fachowców, było to zwycięstwo szczęśliwie i mało zasłużone. Mecz z Sevillą obnażył problemu Realu. Oberwało się także Cristiano Ronaldo, który był mało aktywny, tak naprawdę „przechodząc obok meczu”. Portugalczyk to jednak absolutny gigant, który karmi się wielkimi meczami, więc można być pewnym, że w sobotę na Santiago Bernabeu będzie walczył o każdą piłkę w ataku, by znów pokonać bramkarza Barcelony, co w swojej karierze w Realu czynił już 15-krotnie. Gol Ronaldo wyceniany jest na 2.05.

Najlepszym strzelcem wszech czasów w meczach Barcelony z Realem jest jednak inny gracz, którego możemy obejrzeć w sobotę na boisku w Madrycie. To oczywiście Leo Messi. „Crack” Barcelony właśnie wrócił do treningów, po ponad miesięcznym urazie. Hiszpańskie media prześmigują się w sprzecznym doniesieniach odnośnie zdrowia Messiego i jego udziału w Gran Derbi. Wszyscy są zgodni, że zagra, ale jedni twierdzą iż dopiero w drugiej połowie, a inni że wyjdzie od początku w wyjściowym składzie. To jedno z największych i najważniejszych pytań przed El Clasico, bowiem wartości Messiego dla gry „Dumy Katalonii” nie da się nawet opisać – jest ona ogromna. Jeśli to właśnie Argentyńczyk otworzy strzelanie w sobotni wieczór, zgarniamy kurs 5.40.

Pod nieobecność Messiego karty w Barcelonie rozdawali Neymar i Luis Suarez. Ten duet strzelał bramki jak na zawołanie, a wszyscy pozostali zawodnicy pracowali na ich świetny dorobek. Rozbicie „tridente” MSN nie okazało się więc zgubne dla mistrzów kraju, ale każdy kibic Barcelony wie, że lepsze nie jest wrogiem dobrego, zwłaszcza że ani Sandro, ani Munir, nie zbliżyli się nawet poziomem do któregokolwiek z magicznego tercetu.

Bezpieczne 90+ - skorzystaj z naszej promocji

Problemem Katalończyków może być przygotowanie do meczu. W przerwie reprezentacyjnej trener Rafa Benitez miał do dyspozycji większość swoich czołowych zawodników, a Luis Enrique mógł jedynie śledzić z niepokojem występy swoich podopiecznych w kadrach narodowych, licząc że wrócą cali i zdrowi. Podczas przerwy reprezentacyjnej Hiszpan miał raptem dwóch graczy podstawowego składu - Suareza oraz Sergiego Roberto. Kawał drogi z Ameryki Południowej do pokonania mieli Javier Mascherano, Claudio Bravo, Dani Alves i Neymar, a wszyscy są pewniakami w talii Enrique. Kibiców Realu dodatkowo ucieszyć może fakt, że prawdopodobnie do bramki zespołu wróci już Keylor Navas, który miał problemy zdrowotne i nie grał z Sevillą.

W Barcelonie możliwy jest powrót tercetu MSN, a w Realu BBC. Zdrowy jest już wreszcie Gareth Bale, a do gry pali się także Karim Benzema, który miał nie tylko problemy ze zdrowiem, ale także z prawem. Afera „taśmowa” z udziałem Francuza jest powszechnie znana, ale sam zawodnik podkreśla, że nie interesuje go tylko wejście z ławki i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem ma zagrać w sobotę już od pierwszej minuty. Gol Benzemy to kurs 2.80.

El Clasico to znacznie więcej niż zwykły mecz. To największe emocje i wzajemne antagonizmy fanów jednej i drugiej drużyny. To jednak przede wszystkim futbol na absolutnie najwyższym poziomie. Kto w sobotę około 20.10 będzie mógł chodzić z dumnie podniesioną głową, a komu przyjdzie tłumaczyć się z porażki? Nie możemy się doczekać konfrontacji gigantów!