La Liga: Mecz o wszystko


Zupełnie nieprawdopodobny scenariusz napisał nam tegoroczny sezon w lidze hiszpańskiej. W ostatniej kolejce o tytule mistrzowskim zdecyduje bezpośredni mecz Barcelony z Atletico Madryt na Camp Nou.

FC Barcelona 1.80, remis 3.75, Atletico Madryt 4.60 – godz. 18.00
W sobotę o 18.00 stadion „Dumy Katalonii” będzie w centrum zainteresowania niemal wszystkich kibiców na świecie. Fascynujący finisz Primera Division zapewnia wszystkim wrażenia niczym z przejażdżki „rollercoasterem”. Wciąż jednak na szczycie znajduje się Atletico. Mistrzostwo dla zespołu Diego Simeone to kurs 2.05.

Tytuł „Los Colchoneros” zapewni zwycięstwo lub remis na Camp Nou. W tym sezonie Atletico grało już na stadionie Barcelony, w meczu Ligi Mistrzów. Mimo miażdżącej przewagi „Blaugrany”, spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Powtórka takiego rezultatu wyceniana jest na 7.00.

Rywalizację w ćwierćfinale Champions League na swoją korzyść rozstrzygnęło właśnie Atletico, które za tydzień rozegra mecz finałowy z Realem. Do niedawna cała trójka (Atletico, Barcelona i Real) rywalizowały jeszcze o wygraną w La Liga. Ostatnie tygodnie przyniosły jednak serię zupełnie niespodziewanych wyników. Wygląda to tak, jakby nikt nie chciał wygrać mistrzostwa. Drużyny jadą już „na rezerwie”. Barcelona ma ogromne kłopoty z odnoszeniem zwycięstw, zwłaszcza na wyjazdach. Real pogubił skandalicznie dużo punktów i przestał mieć już nawet matematyczne szanse, a i forma Atletico w meczach ligowych nie jest najwyższa, czego dowodem był chociażby remis z Malagą. W tamtym spotkaniu mistrzowskie nadzieje Barcelony przedłużył bramkarz Malagni, Willy Caballero, który w doliczonym czasie gry znakomitą paradą odbił zmierzający w okolice okienka strzał Adriana. Gdyby piłka wylądowała w bramce – wówczas było po sprawie, a na Vicente Calderon wystrzeliłyby korki od szampanów.

Nikt w Katalonii nie ma złudzeń – jeśli uda się wygrać z Atletico i zdobyć mistrzostwo Hiszpanii, będzie to praktycznie cud. Drużyna Barcelony od pamiętnej ćwierćfinałowej rywalizacji z ekipą Simeone, zupełnie straciła odpowiedni rytm. Potknięcia z Elche, Getafe czy Granadą są najlepszym tego dowodem. Bez swojej błyskotliwej formy jest Leo Messi, a jego koledzy nie potrafią rozrywać defensyw naprawdę przeciętnych rywali. Kto jednak, jeśli nie Argentyńczyk, może tchnąć w „Blaugranę” nadzieję i poprowadzić zespół do ostatniego w sezonie wysiłku? Jeśli to właśnie Messi zdobędzie pierwszego gola w sobotnim meczu o wszystko, trafimy kurs 3.60.

Pierwsze spotkanie ligowe obu tych zespołów, które odbyło się w Madrycie, zakończyło się bezbramkowym remisem, a kibice oglądając tamtą rywalizację, mieli wrażenie, że nawet gdyby mecz trwał nie 90, a 900 minut, to i tak gole by nie padły. Teraz sytuacja jest nieco inna – Barcelona musi zaatakować i spróbować przypomnieć sobie, jak wygląda skuteczna „tiki-taka”. Atletico świetnie realizuje się w destrukcji, ale czy Simeone zaryzykuje ultradefensywną taktykę przez całe spotkanie? Słabość Barcelony polega przecież głównie na nieumiejętności szybkiej organizacji w defensywie, co świetnie kontrując faworyta, wykorzystuje coraz więcej zespołów w lidze. Jeśli jedną z takich kontr golem wykończy Diego Costa – trafimy kurs 3.10.

Spotkanie Barcelony z Atletico można obejrzeć na Unibet TV!