Potrzebna i remontada i manita zarazem!


Scenariusz piątkowego meczu o Superpuchar Hiszpanii był zupełnie szokujący. Baskowie z Bilbao na swoim stadionie rozbili Barcelonę aż 4:0. Dwumecz byłby dla nich tylko formalnością, gdyby nie jeden fakt – ich rywalem nadal jest Barcelona – zdobywcy poczwórnej korony, marzący o komplecie trofeów za zeszły sezon. Czy Messi i spółka odrobią gigantyczną stratę?

FC Barcelona 1.15, remis 8.00, Athletic Bilbao 17.50 – godz. 22.00
Podopieczni Luisa Enrique w zeszły wtorek po niesamowitym meczu i dogrywce sięgnęli po Superpuchar Europy, pokonując Sevillę 5:4. Zwycięzców się nie sądzi, więc wydawało się, że nawet cztery stracone bramki szybko pójdą w zapomnienie. Tymczasem trzy dni później ekipa Enrique zagrała bodaj najgorszy mecz pod wodzą tego trenera, przegrywając na San Mames aż 0:4 i niwelując swoje szanse na Superpuchar Hiszpanii prawie do zera. Prawie, bo to wciąż Barcelona, mająca w swoim składzie genialnych zawodników, którzy mogą przebłyskami indywidualnych umiejętności przesądzać o losach meczu. W tym momencie kurs na to, że to właśnie „Blaugrana” zgarnie trofeum wynosi 4.25.

Jednym z powodów dla których wynik pierwszego meczu jest tak szokujący, było na pewno wystawienie mocno rezerwowego składu przez trenera gości. Zupełnie zmieniony środek obrony i pomocy, plus nieobecność chorego na świnkę Neymara – to wszystko musiało odbić się na jakości gry zespołu. Nikt nie przypuszczał jednak, że różnica będzie tak diametralna. Stoperzy i rozgrywający Barcelony grali po prostu fatalnie, a proste błędy popełniali także podstawowi gracze jak ter Stegen czy Dani Alves. Messi bez wsparcia i blady Suarez dopełniali obrazu nędzy i rozpaczy. Barcelona na Camp Nou potrzebuje nie tylko najsilniejszego składu, ale i wszystkich zawodników w optymalnej formie. Nade wszystko potrzebuje szybko zdobytego gola. Kurs na prowadzenie gospodarzy do przerwy wynosi 1.45.

Barcelona jeszcze nigdy w swojej historii nie podniosła się po porażce 0:4 w pierwszym meczu. Ta statystyka jest wiele mówiąca, ale pamiętać należy, że zespół w składzie z Leo Messim może dokonać największych cudów. Kibice w Katalonii wspominają choćby słynny dwumecz Ligi Mistrzów z Milanem z 2013 roku, kiedy to w pierwszym meczu na San Siro gospodarze wygrali 2:0. W rewanżu Barca zmiotła włoskiego przeciwnika z powierzchni ziemi i zwyciężyła 4:0. Dziś taka wygrana przyniesie nam dogrywkę. Kurs na wynik 4:0 to 10.00.

Baskom wystarczy strzelić jednego gola, by postawić rywali w arcytrudnej sytuacji. Wówczas gospodarze musieliby zdobyć aż sześć goli, a to misja z gatunku „science-fiction”. Dla zdobywców poczwórnej korony kluczem jest więc nie tylko skuteczny atak, ale też skonsolidowana obrona. Proste indywidualne błędy, takie jak w piątkowym meczu, zniweczą trud całego zespołu, który na pewno nie podda się bez walki. Przypomnijmy, że z fatalnej gry Barcelony w piątek najbardziej skorzystał Aritz Aduriz – autor hat-tricka. Bramka Aduriza na Camp Nou wyceniana jest przez Unibet na 4.60.

Dwa popularne w hiszpańskiej piłce słowa czyli „remontada” (odrobienie strat) i „manita” (zwycięstwo 5:0) to dziś dwa najbardziej pożądane przez Barcelonę rozstrzygnięcia rewanżowego meczu o Superpuchar Hiszpanii. Czy jednak strata nie jest za duża?