Prawdziwy test dla Sevilli


Gdy przed sezonem 2016/17 Sevillę opuściło wielu istotnych zawodników i twórca sukcesów ostatnich lat, Unai Emery, wydawało się, że przed jego następcą, Jorge Sampaolim wiele pracy, na efekty której będzie trzeba czekać miesiącami. Nic bardziej mylnego. Sampaoli zaczął od porażek w Superpucharze Europy i Superpucharze Hiszpanii, ale teraz jego zespół jest już w zupełnie innym miejscu – pewnie prowadzi w swojej grupie Ligi Mistrzów, a w La Liga wciąż jest w kontakcie z całą czołówką. Do Barcelony, z którą zagra dziś, traci jeden punkt. Przed nami prawdziwy hit, a dla gospodarzy prawdziwa weryfikacja aktualnych możliwości.

Sevilla 5.00, remis 4.50, FC Barcelona 1.63 – godz. 20.45
Trzykrotny zwycięzca Ligi Europy w ostatnich trzech sezonach jest o krok od tego, by odebrać sobie szansę na czwarty triumf. Podopieczni Sampaoliego niemal na 100% wyjdą z grupy Ligi Mistrzów. Z bilansem 3-1-0 prowadzą w grupie H, wyprzedzając Juventus, Lyon i Dinamo Zagrzeb. Co ciekawe, Sevilla, mimo swojego ofensywnego nastawienia, nie straciła w Champions League jeszcze jednej bramki. Tylko zajęcie 3. miejsca w grupie oznacza „przekierowanie” do Ligi Europy, ale na to się po prostu nie zanosi. W Andaluzji nikt z tego powodu nie będzie rozpaczał, bo tak grająca ekipa Sevilli może namieszać również w Champions League. Czy dziś pokrzyżuje szyki faworyzowanej „Dumie Katalonii”? Kurs na gospodarzy z podpórką wynosi 2.35.

W La Liga do ostatniej kolejki drużyna z Estadio Ramon Sanchez Pizjuan była wyżej niż Barcelona. Niespodziewana strata punktów w meczu z Gijon spowodowała jednak osunięcie na 4. miejsce. Bilans 6-3-1 to jednakowoż obraz naprawdę solidnej pracy chilijskiego trenera, który szybko skradł serca kibiców w Andaluzji. Sevilla gra nie tylko skutecznie, ale naprawdę intensywnie, dynamicznie i przede wszystkim ofensywnie. Dziś Barcelona przyjeżdża do „jaskini lwa”, bowiem "Los Rojiblancos" wygrali na swoim obiekcie siedem kolejnych spotkań, m.in. z Atletico Madryt! Ostatnim zespołem, który świętował zwycięstwo na Ramon Sanchez Pizjuan była… Barcelona. W Superpucharze Hiszpanii. 14 sierpnia goście wygrali 2:0, wypracowując sobie kapitalną zaliczkę przed rewanżem. Powtórka takiego rezultatu dziś wyceniona jest na 11.50.

Pochwały stylu i wyników Sevilli Sampaoliego to jedno, a realna ocena kto jest faworytem to zupełnie inna sprawa. Barcelona w tym roku grała z Sevillą już cztery razy – w La Liga, finale Copa del Rey i dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii. Wszystkie te cztery spotkania kończyły się zwycięstwami „Blaugrany”, choć w meczu o Puchar Króla dopiero po dogrywce. Wówczas podopiecznym Luisa Enrique mocno sprawy skomplikowała czerwona kartka dla Javiera Mascherano. W 18 ostatnich meczach ligowych pomiędzy tymi zespołami Sevilla triumfowała tylko raz – w zeszłym sezonie! W październiku 2015 w Andaluzji gospodarze ograli ekipę „Lucho” 2:1. Z jednej strony gospodarze mogą się więc karmić wciąż żywym wspomnieniem poskromienia faworytów, z drugiej statystyki są dla nich brutalne. Prowadzenie Barcelony po 45 minutach i zwycięstwo na koniec? Płacimy kursem 2.43.

Podopieczni Enrique przyjadą do Sevilli mocno zmobilizowani i podrażnieni wtorkową porażką w Lidze Mistrzów. Na Etihad Stadium w Manchesterze Barcelona poległa 1:3 i była to przegrana jak najbardziej zasłużona. Najlepszym lekarstwem na wyjście na prostą będzie szybka rehabilitacja na terenie czołowej drużyny Primera Division. Kto ma największe szanse, by być wiodącą postacią gości? To oczywista oczywistość – Leo Messi. Argentyńczyk szczególnie upodobał sobie strzelanie goli Sevilli. Zrobił to już 26 razy we wszystkich rozgrywkach. Nie ma drugiej drużyny, której Messi wyrządzałby krzywdę równie często. Biorąc pod uwagę, że pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki jest w bardzo dobrej formie, wydaje się, że jego bramka w dzisiejszym meczu jest całkiem prawdopodobna. U nas kurs 1.79.