Real bez Ronaldo, Atletico bez Godina, a kolejka bez niespodzianek?


Kibice w Primera Divison uważnie wertują ligowy terminarz, sprawdzając gdzie jeszcze czołowe kluby mogą pogubić punkty. Karty rozdaje Barcelona, która wygrywając wszystkie mecze do końca, zapewni sobie kolejne mistrzostwo. Jeśli gdzieś się potknie, co całkiem prawdopodobne, że tytuł powędruje do Madrytu. Przed nami 35. kolejka gier, gdzie wszyscy trzej faworyci mają przed sobą dość łatwe zadanie.

Rayo Vallecano 8.50, remis 5.75, Real Madryt 1.33 – godz. 16.00
Na pierwszy sobotni ogień idzie Real Madryt. „Królewscy” na Estadio de Vallecas zmierzą się z miejscowym Rayo Vallecano, typowym ligowym przeciętniakiem, któremu bliżej do spadku, niż walki o górną połowę tabeli. W tej sytuacji wskazanie faworyta jest zadaniem o przedszkolnej wręcz trudności.

Co więcej, w pierwszym meczu obu tych drużyn Real wygrał… 10:2!! Wcześniej przez moment było nawet 2:1 dla Rayo, ale dwie czerwone kartki dla zawodników tej drużyny zupełnie odmieniły losy spotkania. Gareth Bale strzelił 4 gole, Karim Benzema 3, a Cristiano Ronaldo 2.

W sobotę tercet BBC będzie jednak rozbity, a to wszystkie przez kontuzje tego ostatnie. CR7 nie dokończył ostatniego meczu z Villareal, samowolnie opuszczając boisko. Jak się okazało – ma problem z urazem przeciążenia prawego uda. Trudno uwierzyć, by Zinedine Zidane ryzykował zdrowiem Portugalczyka w meczu, który Real i tak powinien wygrać. Za kilka dni madrytczyków czeka dużo ważniejsze starcie – mecz Ligi Mistrzów z Manchesterem City. Tam Ronaldo będzie dużo bardziej potrzebny. Ronaldo w bieżącym sezonie wystąpił we wszystkich 34 meczach Królewskich w Primera Division. Zdobył w nich 31 goli i zaliczył 11 asyst.

Transmisje meczów La Liga oglądaj u nas!

Atletico Madryt 1.32, remis 5.00, Malaga 10.00 – godz. 18.15
Po obejrzeniu trzeciej ekipy ligowej tabeli, przyjdzie czas na sprawdzenie formy wicelidera. Atletico w dorobku ma dokładnie tyle samo punktów co Barcelona, ale przez gorszy bilans meczów bezpośrednich, potrzebuje oczka więcej, by wdrapać się na fotel lidera. Pokonanie 9. w tabeli Malagi, która ostatni raz trzy punkty zainkasowała 19 marca, nie jest na pewno poza zasięgiem „Los Colchoneros”. Trzeba jednak mieć na uwadze, że w pierwszym spotkaniu na Estadio La Rosaleda górą była właśnie Malaga, która wygrała 1:0. Jeśli taki właśnie wynik powtórzy się w sobotę, trafimy okazały kurs 18.00.

O ile kontuzja Ronaldo może nie być uciążliwa i problematyczna dla Realu, o tyle Diego Simeone ma poważniejszy zgryz. Urazu nabawił się niekwestionowany lider formacji obronnej – Diego Godin. Bez Urugwajczyka defensywa Atletico nie funkcjonuje tak doskonale, a jest to przecież podstawowy element strategii gry ekipy z Vicente Calderon. W kontekście Champions League i dwumeczu z Bayernem może to być po prostu dziura nie do zasypania.

Z Malagą, przynajmniej w teorii, powinno być łatwiej. W bardzo dobrej formie strzeleckiej jest Fernando Torres i aż się prosi, by stwierdzić, że przeżywa on drugą młodość. Trafiał w każdym z ostatnich pięciu meczów Atletico, a taka seria nie zdarzyła mu się nigdy dotąd w karierze! Teraz może trafić w pięciu kolejnych meczach ligowych, co jest zresztą całkiem prawdopodobne. Gol Torresa wyceniamy na 2.23.

FC Barcelona 1.05, remis 16.00, Sporting Gijon 31.00 – godz. 20.30
Po madryckiej dwójce z grupy pościgowej, swoją formę zaprezentuje FC Barcelona. Czy zespół był w kryzysie? Na pewno zanotował serię złych rezultatów, czego skutkiem było pożegnanie z Ligą Mistrzów i roztrwonienie całej przewagi punktowej w lidze. Środowy mecz z Deportivo La Coruna przywrócił jednak fanom „Blaugrany” nadzieję, że przynajmniej na krajowym podwórku znów wygrają wszystko, co jest do wygrania. Przypomnijmy, że Barcelona rozbiła „El Depo” aż 8:0 na wyjeździe! Czy znów podopieczni Luisa Enrique zgotują rywalom kanonadę? Kurs na over 5,5 gola gospodarzy to 3.60, a na over 6,5 gola – 6.25.

Geniuszem z Deportivo błysnął szczególnie Luis Suarez. Urugwajczyk „maczał palce” przy siedmiu z ośmiu trafień. 4 gole i 3 asysty to najlepsze osiągnięcie w historii La Liga jeśli chodzi o punkty dorzucone do klasyfikacji kanadyjskiej. W tej Suarez jest oczywiście liderem z 45 punktami na koncie (30 goli i 15 asyst). Jeśli nie rozreguluje swojego celownika, to w sobotę może wykorzystać absencję Ronaldo w meczu Realu i wskoczyć także na „pole position” wyścigu o koronę króla strzelców. Strata do CR7 wynosi tylko jednego gola. Kurs na bramkę Suareza to 1.31.

Sporting Gijon nie jest dla Barcelony rywalem stawiającym zbyt wygórowane warunki. W historii meczów na Camp Nou goście wygrali raz na 41 spotkań (za to był to wynik 4:0 w roku 1987). Ostatnie 10 meczów, w których „Duma Katalonii” była gospodarzem zawsze kończyło się jej zwycięstwami. Co gorsze dla Gijon – zespół ten strzelił w tym roku na wyjazdach zaledwie 4 gole, czyli tyle samo ile Suarez w środę. Nawet remis byłby tu więc sensacją. Remis lub wygrana gości w naszej ofercie wyceniane są na bagatela 10.50.