Regularnie zdobywana twierdza


O San Mames, stadionie Athleticu Bilbao od zawsze mówi się jako o trudnym terenie, gdzie każdy przyjezdny zespół musi liczyć się z problemami. W przypadku pojedynków Barcelony z Baskami statystyki przeczą jednak tej tezie. Ostatnimi czasy „twierdza” San Mames zdobywana jest przez „Blaugranę” raz za razem. Czy dziś wieczorem Leo Messi i spółka znów pogrążą Athletic?

Athletic Bilbao 6.25, remis 4.25, FC Barcelona 1.55 – godz. 20.15
Athletic rozpoczął sezon katastrofalnie, bo tak należy zakwalifikować porażkę 1:2 z Gijon. Poprawić sobie humory nie będzie łatwo, bo na San Mames przyjeżdża mistrz Hiszpanii i główny faworyt do obrony tytułu. Ernesto Valverde latem nie dokonał żadnych spektakularnych transferów, ale co równie istotne – nie stracił także żadnego z kluczowych zawodników. Spokojne okienko w Kraju Basków przyjmowane jest z umiarkowanym optymizmem. Znów niemal wszystko zależeć będzie od skuteczności Artiza Aduriza. Kurs na to, że ten napastnik wpisze się dziś na listę strzelców jest atrakcyjny – wynosi 3.25.

Wracając do atutu własnego boiska Athleticu - liczby Barcelony obalają mit „twierdzy San Mames”. „Blaugrana” w XXI wieku przegrała w Kraju Basków tylko trzy mecze z dwudziestu rozegranych. Ostatni raz w Superpucharze Hiszpanii rok temu, za to aż 0:4! Wcześniej w lidze Baskowie zaskoczyli „Dumę Katalonii” w 2013 roku, wygrywając 1:0. To jednak w żadnym stopniu nie uprawnia do stwierdzenia, że Barca jadąc na San Mames powinna odczuwać lekki niepokój. Tym bardziej, że ostatnie pojedynki tych klubów w lidze kończą się pewnymi zwycięstwami Barcelony. Pięć ostatnich „razów” – 5 triumfów Messiego i spółki. W zeszłym sezonie po Superpucharze, zakończonym sukcesem Basków, Barcelona zmierzyła się z Athletikiem jeszcze 4 razy. Dwukrotnie w La Liga, dwukrotnie w Copa del Rey. Bilans? Cztery zwycięstwa „Dumy Katalonii”, w tym ligowe 6:0 na Camp Nou! W tamtym meczu hat-tricka ustrzelił Luis Suarez. Urugwajczyk rozgrywki 2016/17 rozpoczął także zdobyciem trzech goli w jednym meczu. Czy dziś znów to powtórzy? Kurs na to wynosi aż 13.00.

Hat-trick Suareza, dwie bramki Messiego i gol Turana to dorobek Barcelony z inauguracyjnego starcia przeciwko Betisowi. Rywale odgryźli się dubletem Rubena Castro, ale pozwoliło im to jedynie na nieco bardziej honorową porażkę 2:6. Start sezonu w wykonaniu Barcelony jest więc imponujący, bo do tego dorzucić należy pewnie wygrany dwumecz z FC Sevillą o Superpuchar Hiszpanii. Idealnego rozpoczęcia dopełnić może dzisiejsze zwycięstwo na San Mames.

Nie pomoże w nim na pewno Neymar. Złoty medalista Igrzysk Olimpijskich odpoczywa po trudach turnieju w Rio i będzie z drużyną dopiero po reprezentacyjnej przerwie. To otwiera szanse na kolejny występ w pierwszym składzie Ardzie Turanowi. Turek jak na razie wykorzystuje swoje „pięć minut” i pokazuje, że być może właśnie w pierwszej linii będzie w stanie dać Barcelonie więcej niż jako zmiennik któregoś z pomocników. Gol Turana w dzisiejszym meczu? Kurs 4.40.

Już niedługo rywalizacja o miejsce w składzie zespołu Luisa Enrique może być jeszcze bardziej zaciekła, bowiem blisko finalizacji jest transfer Paco Alcacera z Valencii. Docelowo to on ma być pierwszym zmiennikiem dla magicznego tercetu MSN. Z Barcelony odszedł za to Claudio Bravo, co ostatecznie zakończyło bramkarską sagę w zespole mistrzów Hiszpanii. Do tej pory Bravo strzegł bramki Barcy w meczach ligowych, a Marc-Andre ter Stegen w meczach pucharowych (m.in. Lidze Mistrzów). Teraz sytuacja się unormuje. Niemiec zostanie nr 1, a jego zmiennikiem będzie sprowadzony w tym tygodniu Jesper Cillessen.