Słodka zemsta Barcelony?


Rok temu Mistrzem Hiszpanii zostało Atletico Madryt, a tytuł zapewniło sobie w ostatniej kolejce, remisując 1:1 na Camp Nou z Barceloną. Wygrana w tamtym meczu dawała mistrzostwo gospodarzom, ale po meczu kibice „Blaugrany” musieli pokornie oklaskiwać świętujących rywali. Życie dało Katalończykom okazję do rewanżu już w następnym sezonie. Czy w niedzielę nastąpi koronacja Barcy na Vicente Calderon?

Atletico Madryt 4.70, remis 3.80, FC Barcelona 1.74 – godz. 19.00
Dla kibiców obu drużyn oglądanie triumfującego rywala jest do przyjęcia. Atletico i Barcelona nie przyjaźnią się ze sobą, ale darzą się szacunkiem, a wspólnym wrogiem dla obu jest przecież madrycki Real. Wobec tego kibice na Vicente Calderon są zapewne przygotowani na to, że w niedzielny wieczór to Barcelona będzie miała powody do radości. „Duma Katalonii” na dwie kolejki przed finiszem rozgrywek ma 4 punkty przewagi nad „Królewskimi” i tylko kataklizm mógłby pozbawić ją tytułu. Prowadzenie „Blaugrany” już do przerwy w niedzielnej rywalizacji wyceniamy na 2.32.

Barcelona zmierza zresztą niezwykle pewnym krokiem po tryplet – mistrzostwo i puchar kraju, a także triumf w Lidze Mistrzów. W tych ostatnich rozgrywkach Katalończycy w finale zmierzą się z Juventusem Turyn. Mecz ten odbędzie się 6 czerwca w Berlinie. O Copa Del Rey Barca zagra z kolei z Athletikiem Bilbao. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że rozpędzona maszyna Luisa Enrique będzie miała potrójne powody do świętowania sezonu 2014/15.

Trudno dziwić się temu, kiedy patrzy się na grę tercetu Messi – Suarez – Neymar. W tej konfiguracji atak Barcelony „wyprodukował” już grubo ponad 100 goli, a gros asyst przy tych bramkach to właśnie dzieła jednego z dwóch pozostałych. Liderem jest to oczywiście genialny Messi, ale on równie wiele uwagi poświęca rozegraniu piłki, bowiem z obowiązków napastnika odciążają go wyśmienicie południowoamerykańscy koledzy. Czy Enrique stworzył niepokonanego giganta, silnego w defensywie, regularnego w pomocy i zabójczo skutecznego w ataku? Któż będzie lepszym weryfikatorem niż słynąca z agresywnej, twardej walki ekipa Diego Simeone. Kurs na to, że gospodarze urwą punkty Barcelonie wynosi 2.10.

Warto pamiętać, że Atletico nie może pochwalić się dobrą serię meczów przeciwko Barcelonie. W czterech ostatnich spotkaniach na Vicente Calderon odnotowaliśmy jeden remis i trzy wygrane gości. Z kolei sumując mecze domowe i wyjazdowe w lidze, Barcelona nie przegrała z Atletico od 9 gier! Jakby tego było mało, Katalończycy wygrali wszystkie 3 mecze przeciwko „Rojiblancos” w tym sezonie – dwa w Pucharze Króla (1:0 i 3:2), a także ligowe (3:1). Wygrana gości różnicą co najmniej dwóch goli oznaczona jest kursem 2.90.

Są jednak także statystyki, które mogą podbudować fanów Atletico. Ich drużyna jest niepokonana od 13 meczów w La Liga i jest to najdłuższa taka seria w tym sezonie. Problem w tym, że aż 6 z tych meczów zakończyło się remisami i podopieczni Simeone nie mają już żadnych szans na prześcignięcie lokalnego rywala, który okupuje drugie miejsce. Zadanie dla Atletico to utrzymanie 3. lokaty, która gwarantuje start w Lidze Mistrzów 2015/16 bez eliminacji. Przewaga nad czwartą Valencią jest bezpieczna, bowiem wynosi 4 „oczka”.

Znajdujący się w kapitalnej formie Leo Messi to specjalista od strzelania goli Atletico – zrobił to już 22 razy w karierze. Tyle samo goli zafundował on Sevilli. Argentyńczyk wciąż walczy z Cristiano Ronaldo o koronę króla strzelców La Liga (ma dwa gole straty), a ponadto jest liderem klasyfikacji asyst. Jeśli w niedzielę Messi zaliczy kolejne otwierające drogę do bramki rywala podanie, wyrówna swój rekord 19 asyst w sezonu 2010/11. W dobrej formie jest też napastnik Atletico – Antoine Griezmann. Francuz strzelił 8 goli w ostatnich 8 meczach swojej drużyny. Kurs na to, że w niedzielę pokona Claudio Bravo wynosi 3.60.