W poszukiwaniu nowego Neymara


Barcelona już za kilka dni rozpoczyna sezon 2017/18 pierwszym meczem o Superpuchar Hiszpanii przeciwko Realowi Madryt. Jest już niemal pewne, że w pierwszej jedenastce na to spotkanie w linii ataku „Blaugrany” u boku Messiego i Suareza zobaczymy Gerarda Deulofeu. W Katalonii trwają jednak gorączkowe poszukiwania następcy Neymara – to mało prawdopodobne by do tej roli dostąpił chimeryczny jak do tej pory Deulofeu, który ani w Evertonie, ani w Milanie, nie potrafił rozegrać pełnego sezonu na najwyższym poziomie. Co dalej zatem z magicznym atakiem „Dumy Katalonii?”

Transferowe spekulacje – sprawdź kursy
Po sprzedaży Neymara Barcelona ma nie tylko dziurę w składzie do załatania, ale też całkiem pokaźne środki by to zrobić. Problem wicemistrzów Hiszpanii polega jednak na tym, że każdy dookoła doskonale wie, że Barca ma „miliony monet”. W efekcie nikt nie zejdzie w negocjacjach z Katalończykami choćby o eurocenta. Chcąc zabezpieczyć odpowiednio siłę ognia drużyny, włodarze Barcelony muszą liczyć się z ogromnym wydatkiem. A na rynku transferowym aż huczy od spekulacji kto miałby zasilić jak na razie urugwajsko-argentyńską pierwszą linię drużyny.

Podobno najbliżej do realizacji transferu Ousmane’a Dembele z Borussii Dortmund. Ten młodzian ma „papiery” by zostać nowym Neymarem. Jest 5 lat młodszy, ale od razu po transferze ze Stade Rennais do Borussii odpalił, a swoimi występami zachwycał fanów w Bundeslidze. To gracz niezwykle kreatywny, skuteczny, ale przy tym także efektowny. Strzela bramki, ale też zalicza też mnóstwo asyst. Mimo młodego wieku zagrał już kilka spotkań w dorosłej reprezentacji Francji, a jego kariera rysuje się w najjaśniejszych barwach. W przypadku tego transferu mówi się o kwocie 100 milionów euro, która miałaby przekonać BVB do sprzedania swojego asa. Czy do tego dojdzie? Źródła są zgodne, że jest bardzo blisko…

Drugie najgłośniejsze nazwisko łączone z Barceloną latem to Brazylijczyk Philippe Coutinho. Niezależnie od tego czy Dembele trafi do Katalonii, umizgi władz „Blaugrany” w kierunku pomocnika Liverpoolu będą trwać. Coutinho nie musi być bowiem następcą Neymara w skali jeden do jednego. Starzejący się i coraz mniej pożyteczny Andres Iniesta potrzebuje zmiennika, a wkrótce (a może nawet teraz) zastępcy. Coutinho do tej roli nadaje się idealnie. Ma bardzo podobny zmysł do kreatywnej gry, bardzo dużo widzi, świetnie drybluje, a do tego ma niesamowity atut w postaci strzału z dystansu, o czym przekonywali się bramkarze w Serie A i Premier League. Barcelona bardzo chce Coutinho, a Liverpool bardzo nie chce go sprzedać, bo dla Jürgena Kloppa to absolutnie priorytetowy zawodnik w składzie, a warto pamiętać, że „The Reds” wracają do Ligi Mistrzów. Kursy na transfer Coutinho do Barcelony waha się, a obecnie wynosi 2.00. Pozostanie w Liverpoolu – 1.75.

Znamy już dwa najbardziej prawdopodobne wzmocnienia Barcelony, ale w razie fiasko rozmów z tymi panami, mogą pojawić się inne interesujące tematy. „Nowy Neymar” musi być zawodnikiem absolutnie topowym i jeśli iść tą drogą, to można spodziewać się, że dojdzie do próby sprowadzenia na Camp Nou Antoine’a Griezmanna. W przypadku zawodnika o takiej marce należy przypuszczać, że kwota transferu na pewno grubo przekroczyłaby 100 milionów euro. Jest jeden poważny problem – Atletico nie może pozyskać żadnego zawodnika w zamian (choćby „spalonego” w Chelsea Diego Costy), bo „Los Colchoneros” obowiązuje zakaz transferowy. Kurs na Griezmanna w Barcelonie wynosi 5.00.

Kolejny piłkarz, o którym nieśmiało wspomina się w kontekście przenosin na Camp Nou, to Eden Hazard. Trudno o lepszego dryblera i technika w angielskiej Premier League. Chelsea jednak z całą pewnością jest zdeterminowana, by zachować w składzie swojego gwiazdora, zwłaszcza że z mistrzowskiego składu ubywa skonfliktowany z Conte, wspomniany już Costa. Hazard w Barcelonie to więc obecnie raczej science-fiction – kurs 11.00.

Opcją mocno rezerwową, ale możliwą w realizacji jest za to Thomas Lemar z Monaco. Mistrzowie Francji już teraz mocno się osłabili w stosunku do sezonu 2016/17, ale wszystko wskazuje na to, że to nie koniec „rozbiórki” zespołu z Księstwa. Podobno Lemarowi aktualnie najbliżej do Arsenalu – Arsene Wenger od dłuższego czasu próbuje sfinalizować tę transakcję. Barcelona łatwo może przebić jednak „Kanonierów” – tak finansowo, jak i perspektywą sportową. Trudno bowiem wątpić, że Katalończycy będą walczyli o najwyższe cele w kraju i Europie. Arsenal obecnie wylądował poza Ligą Mistrzów. Pytanie jednak czy „Blaugrana” rzeczywiście chce Lemara. Póki co szanse na realizację tego transferu wyceniamy na 7.50.