Wyścig (prawie) ze startu wspólnego


Coś, co jeszcze miesiąc temu wydawało się niemożliwe, dziś staje się faktem. Barcelona roztrwoniła przewagę nad Atletico i prawie całą nad Realem. Mistrzowska batalia w Hiszpania zaczyna się praktycznie od nowa. Niektóre argumenty w rękach wciąż mają Katalończycy, ale patrząc na ich ostatnią postawę – nie są to argumenty przeważające. Dziś cały tercet rozegra kolejne ligowe mecze.

Deportivo La Coruna 15.00, remis 7.25, FC Barcelona 1.20 – godz. 20.00
W poszukiwaniu przełamania czteromeczowej ligowej niemocy (remis i trzy porażki) FC Barcelona udaje się do La Coruni, na mecz z tamtejszym Deportivo, 14. zespołem tabeli La Liga. Teoretycznie więc zadanie stojące przed „Dumą Katalonii” jest proste. Teoretycznie… Barcelona od remisu z Villareal, zdążyła przegrać z Realem Madryt, Realem Sociedad i Valencią, a także odpaść z Ligi Mistrzów po dwumeczu z Atletico. Z 10-punktowej zaliczki nie zostało już nic.

Co jeszcze daje kibicom Barcy nadzieję na sukces? Stosunkowo prosty terminarz – to po pierwsze. Po drugie korzystny bilans bezpośrednich spotkań zarówno z Realem, jak i Atletico. Madryckie kluby muszą więc zdobyć przynajmniej punkt więcej na finiszu rozgrywek, by cieszyć się z wyprzedzenia Barcelony. To spory handicap, ale żadna gwarancja sukcesu, gdy gra się tak jak w ostatnich spotkaniach. Przewidywalnie, statycznie, a w dodatku bardzo nieskutecznie.

Cieniem samego siebie jest Neymar, wyraźnie pod formą jest Messi, a pozbawiony wsparcia kolegów Suarez strzela dużo rzadziej niż w poprzednich fazach sezonu. Trio nie do powstrzymania, zdawałoby się, samo się zatrzymało. Czy przełamanie nastąpi w meczu z „El Depo”? Prowadzenie „Blaugrany” do przerwy wyceniamy na 1.55.

Co ciekawe, dwa ostatnie mecze tych drużyn rozegrane były na Camp Nou i kończyły się remisami! Z drugiej jednak strony, cztery ostatnie spotkania na stadionie Deportivo zawsze kończyły się zwycięstwami gości z Katalonii. Po raz pierwszy w historii tej rywalizacji Barca może wygrać piąty kolejny mecz w delegacji! Może też przegrać czwarty kolejny ligowy mecz po raz pierwszy w XXI wieku! Statystycznych wisienek przed tym meczem nie brakuje.

Mecze La Liga oglądaj na żywo u nas, w Unibet TV!

Athletic Bilbao 4.30, remis 3.40, Atletico Madryt 1.95 – godz. 20.45
Trudniejsze zadania czekają dziś na kluby z Madrytu. Atletico jedzie do Bilbao, na mecz z ćwierćfinalistą Ligi Europy, Athletikiem. Baskowie zajmują 5. miejsce w Primera Division, z sześciopunktową stratą do 4. Villareal. Nadzieja na grę w Lidze Mistrzów wciąż się tli, ale by zapłonęła ciut mocniej, dziś trzeba wygrać i liczyć na to, że Villareal nie sprosta Realowi (co jest akurat dość prawdopodobne).

Powstrzymać Atletico będzie jednak bardzo ciężko. Diego Simeone nie ma tego problemu, co Luis Enrique. Jego zespół w kluczowym momencie rozgrywek jest w bardzo dobrej formie. Wciąż traci mało bramek, a w dodatku zaczął strzelać ich całkiem sporo. Co więcej, Athletic nie pokonał Atletico w pięciu ostatnich spotkaniach od 27 stycznia 2013! Składają się na to cztery zwycięstwa „Los Colchoneros” i ledwie jeden remis.

Świetnie spisuje się najlepszy strzelec Atletico, Antoine Griezmann. Na Vicente Calderon mają fenomenalną rękę do zastępowania wspaniałych strzelców, kolejnymi równie dobrymi, a może nawet lepszymi. Francuskiemu napastnikowi brakuje już tylko jednej bramki do wyrównania liczby bramek strzelonych dla Atletico w lidze przez Diego Costę (43). Od kiedy Griezmann trafił do Atletico, więcej bramek w lidze strzelają od niego tylko Cristiano Ronaldo, Leo Messi i Neymar. Tyle samo (42) ma Luis Suarez. Czy dziś Griezmann wpisze się na listę strzelców? Kurs 2.48.

Real Madryt 1.22, remis 7.00, Villareal 12.50 – godz. 20.45
Trzeci w La Liga Real gościć będzie u siebie czwarte Villareal. Sąsiedztwo w tabeli nie idzie w parze z podobnymi aspiracjami. Real walczy o mistrzostwo, a dla „żółtej łodzi podwodnej” priorytetem jest zachowanie pozycji gwarantującej start w Champions League. Celem różne, ale zbieżnym punktem na Santiago Bernabeu będzie dziś chęć zwycięstwa. Oczywiście, piłkarskie atuty są po stronie Realu, ale pamiętać należy, że nie inaczej było 13 grudnia, kiedy to jednak zwycięstwo odnieśli ówcześni gospodarze. „Królewscy” polegli 1:0. Powtórka takiego wyniku dla Villareal dziś wiąże się z kursem 41.00!

Real strzelając dwa gole, po raz siódmy z rzędu osiągnie magiczną barierę 100 goli w sezonie ligowym. Wcześniej takie osiągnięcie „Królewscy” zaliczyli raptem raz – w sezonie 1989/90. To chyba najlepiej pokazuje jaki efekt odciska na zespole „Los Blancos” obecność najlepszego strzelca w osobie Cristiano Ronaldo. Jego dzielni „giermkowie”, czyli Karim Benzema czy Gareth Bale także dorzucają swoje bramki, ale nikt nie ma wątpliwości – bez Ronaldo nie byłoby tak niesamowitych „osiągów” i wielu sukcesów. Kolejne mogą przyjść w tym sezonie. Skreślany parę tygodni temu Real obecnie ma szansę na triumf w La Liga i Champions League. To byłoby niesamowite rozpoczęcie trenerskiej kariery dla Zinedina Zidana.

Real w siedmiu z ośmiu ostatnich meczów u siebie zdobył przynajmniej cztery gole. Efekt Zidana widać tu wyraźnie, bo za kadencji (krótkiej) Rafy Beniteza, madrytczycy strzelali znacznie mniej bramek, większą uwagę poświęcając taktyce. Czy to właśnie uwolnienie niesamowitych pokładów ofensywnego potencjału okaże się prostym i niezwykle skutecznym sposobem na osiągnięcie laurów w sezonie 2015/16? Z tym pytaniem pozostawiamy wszystkich do dzisiejszego wieczora, ale także do następnych kolejek La Liga i etapów Ligi Mistrzów.