4 rzeczy, które wiemy po meczach LE o Lechu i Legii


Po zmianach trenerów w Lechu Poznań i Legii Warszawa pojawiło się wiele głosów, które podważały zasadność dymisji dotychczasowych szkoleniowców. Jednak pierwsze mecze w Lidze Europy Jana Urbana i Stanisława Czerczesowa jako opiekunów odpowiednio mistrza i wicemistrza Polski  pokazały, że władze klubów podjęły dobre decyzje.

Lech pokonując we Florencji Fiorentinę 2:1 odniósł pierwsze zwycięstwo w tej edycji Ligi Europy, natomiast Legia remisując w Warszawie 1:1 z Club Brugge zdobyła pierwsze punkty. Co wiemy o dwóch najlepszych zespołach ostatnich lat w Polsce po wstępnej weryfikacji w rozgrywkach o europejskie puchary?

1. Piłkarz to nie niewolnik

W Poznaniu niedostępnego i nielubianego przez zawodników Macieja Skorżę zmienił uśmiechnięty i otwarty Jan Urban. Po dyktaturze wprowadzonej przez Skorżę (kary za zbyt głośne słuchanie muzyki dla zespołu czy rzekomy brak szacunku Tamasa Kadara do trenera bramkarzy) praca z sympatycznym i chętnym do rozmowy Urbanem jest jak łyk świeżego powietrza po kilkunastu godzinach w dusznej piwnicy. Piłkarze Kolejorza powoli odzyskują radość z gry w piłkę nożną i to widać na murawie. Znamienna jest anegdota, w której szefowie Lecha w czasie treningu zagadują Szymona Pawłowskiego:

– Wreszcie się uśmiechasz.

– Wcześniej nie miałem powodów – odpiera skrzydłowy Lecha.

Wraz z radością i luzem poprawia się gra mistrzów Polski, co najlepiej potwierdza wynik przywieziony do stolicy Wielkopolski z Włoch.

2. U Czerczesowa nie ma żartów

Za 22 miesięcznej kadencji Henninga Berga Legia w ekstraklasie zdobyła najwięcej punktów spośród wszystkich drużyn (125 przy 107 drugiego pod tym względem Lecha), zdobyła mistrzostwo Polski i Puchar Polski oraz dwukrotnie awansowała do fazy grupowej Ligi Europy. Wydawałoby się Norweg nie zasłużył na zwolnienie, ale pierwsze tygodnie pracy Stanisława Czerczesowa pokazują, że wicemistrzowie kraju potrzebowali wstrząsu.

Trenują najciężej od dawna, po meczu z Brugge pokornie ujawniają, że po pierwszej połowie „trener nie był zadowolony”, jednak przy tym reagują na jego decyzję na boisku. Przed przerwą Wojskowi grali słabo, a efektem było prowadzenie belgijskiej ekipy. W szatni Czerczesow w męskich słowach wytłumaczył piłkarzom, czego od nich oczekuje (choć – jak sam mówi – butelki nie latały) i w drugiej części gry widzieliśmy inną Legię. W ostatnich tygodniach pracy wydawało się, że Berg nie ma wpływu na zespół, a Rosjanin już na początku udowadnia, że to on jest szefem. I dobrze.

3. Nikolić gra w Polsce nieprzypadkowo?

Nemanja Nikolić w pierwszych 12. kolejkach ekstraklasy strzelił 15 goli. Po takich wyczynach urodzonego w Serbii reprezentanta Węgier wszyscy w Polsce pytają – jak to możliwe, że taki zawodnik umknął skautom mocniejszych i bogatszych klubów?

Odpowiedzią na to pytanie może być postawa Nikolicia w Lidze Europy. Mimo że 28-letni napastnik oddaje najwięcej strzałów spośród legionistów (średnio 1,7 na mecz), to ani razu nie trafił do bramki. Co więcej gra słabo i w spotkaniu z Club Brugge został zmieniony przez Aleksandara Prijovicia. Jeszcze za wcześnie na ostateczną ocenę, ale po pierwszych trzech meczach w LE przybycie Nikolica do ekstraklasy, a nie Serie A czy Bundesligi może nie być przypadkiem.

4. Urban ma nosa

Janowi Urbanowi wygraną z Fiorentiną zapewnili rezerwowi – Dawid Kownacki i Maciej Gajos. Szkoleniowiec musi sobie radzić z licznymi kontuzjami (Darko Jevtić złapał uraz tuż przed wylotem do Włoch, a Kownacki wszedł na boisko, by po kilkunastu minutach skuśtykać z powrotem na ławkę rezerwowych) i szczęście przy doborze zmienników na pewno pomoże Lechowi w walce o wyjście z grupy I Ligi Europy oraz awans do grupy mistrzowskiej w ekstraklasie.