Andaluzja czeka na hat-trick


Czy Sevilla zapisze się dziś w annałach Ligi Europy, wygrywając te rozgrywki po raz trzeci z rzędu? Dwa lata temu zespół Unaia Emery’ego w finale po rzutach karnych ograł Benficę Lizbona, w zeszłym sezonie 3:2 pokonał Dnipro Dnipropietrowsk, a dziś na stadionie w Bazylei zmierzy się z Liverpoolem Jürgena Kloppa. I przywołując pamiętny cytat z niemieckiego trenera, możemy chyba liczyć na heavymetalowy mecz.

Liverpool 2.36, remis 3.30, Sevilla 3.35 – godz. 20.45
Stawką tego spotkania, która dodaje całym rozgrywkom Ligi Europy, dużej wartości, jest oczywiście przepustka do kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Zwycięski zespół, pomimo nieudanego sezonu w rodzimych rozgrywkach ligowych, „załapie się” do Champions League – raju sportowego i finansowego. Jest więc o co grać.

W Liverpoolu od wielu tygodni Klopp podporządkował wszystko temu celowi. Szansa na awans do Ligi Mistrzów przez Premier League przepadła, więc Niemiec w wielu meczach na krajowym podwórku posyłał do boju zawodników z głębokich rezerw, a cała para szła w gwizdek na meczach Ligi Europy. Przyniosło to oczekiwany skutek, mimo że drabinka „The Reds” była usłana nie różami, a kolcami. Manchester United poległ, poległa Borussia, wreszcie w półfinale po raz pierwszy w tym sezonie europejskich pucharów ktoś z kontynentu pokonał Hiszpanów – poległ bowiem Villarreal. W ten, nie kryjmy, spektakularny sposób, liverpoolczycy wdarli się do finału i stali się jego faworytem. Kurs na końcowy sukces Anglików wynosi 1.65.

Dlaczego to nie Sevilla jest faworytem, mimo że jak nikt inny w Europie potrafi wygrywać te rozgrywki? Przypomnijmy, że zespół z Andaluzji dwa razy z rzędu w poprzedniej dekadzie wygrywał Puchar UEFA, a teraz ma na koncie dwa kolejne sukcesy w Lidze Europy, czyli kontynuatorze tamtych rozgrywek. Jest jednak statystyka, która poraża i stawia podopiecznych Emery’ego w ciężkiej pozycji. W zakończonym już sezonie ligowym Sevilla nie wygrała ani jednego meczu na wyjeździe i jest jedynym takim zespołem w pięciu czołowych europejskich ligach! Niewiarygodne, ale prawdziwe! W Lidze Europy Grzegorz Krychowiak i spółka z delegacji tylko raz wracali zwycięscy – z Bilbao.

15 ciekawostek przed finałem – przeczytaj koniecznie!

Gdy więc dziś obrońcy trofeum znów zagrają poza domem, a konkretnie na stadionie w Bazylei, to automatycznie ich szanse mocno spadają. Wprawdzie to nie wyjazd sensu stricto, a jedynie mecz na neutralnym gruncie, to jednak niemoc Sevilli poza Andaluzją zdaje się być sporą bolączką tego klubu.

A’propos Krychowiaka – Polak dochodzi do najwyższej formy, co cieszy nas szczególnie w kontekście zbliżającego się Euro. Nie ma lepszego sprawdzianu jego aktualnej dyspozycji niż mecz o europejskie trofeum nr 2 i jednocześnie o awans do Ligi Mistrzów. To będzie walka na całego, dokładnie tak jak za kilka tygodni we Francji. Z uwagą przyglądać się więc będziemy poczynaniom „Krychy”, który przed rokiem w Warszawie zdobył jedną z bramek dla Sevilli w meczu finałowym. Kurs na jego bramkę dziś to 9.50.

To będzie także niezwykłe spotkanie dla lewego obrońcy „The Reds”, Alberto Moreno. Hiszpan jeszcze dwa lata temu świętował z Sevillą pokonanie Benfiki i zdobycie Ligi Europy. Dziś znów może świętować, ale już jako liverpoolczyk i to w dodatku po meczu ze swoim byłym pracodawcą!

Klopp i Emery stoją u progu historii. Niemiec chce już w pierwszym, niepełnym sezonie pracy na Anfield Road zapewnić puchar do klubowej gabloty i uzyskać awans do Ligi Mistrzów. Emery także chce wrócić szybko do Champions League, która w tym sezonie brutalnie „wypluła” Sevillę, a nade wszystko chce zostać pierwszym trenerem, który trzy razy z rzędu wygrał Ligę Europy.