Anglicy trzymają się mocno


Po losowaniu ćwierćfinałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy wielu odtrąbiło koniec nadziei dla angielskich klubów. Paris SG miało przejechać się po Manchesterze City, tak zresztą jak Borussia po Liverpoolu. Bramkowe remisy na wyjeździe zmieniły jednak diametralnie sytuację klubów z Premier League. Jeszcze Anglia nie zginęła. Dziś Manchester City jest ciut bliżej awansu, a to Paris SG musi na wyjeździe wspiąć się na wyżyny swoich możliwości.

Manchester City 2.98, remis 3.70, Paris SG 2.40 – godz. 20.45
Pierwszy mecz miał bardzo interesujący przebieg. Dominacja Paris SG mogła przynieść tej drużynie prowadzenie, ale Zlatan Ibrahimović zmarnował rzut karny, a potem sytuację sam na sam z Joe Hartem. Piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach znów dało o sobie znać i to goście z Manchesteru wyszli na prowadzenie za sprawą najlepszego w swoich szeregach Kevina De Bruyne. W odpowiedzi katastrofalny błąd popełnił Fernando, kopiąc w Ibrahimovicia, który mimowolnie zdobył gola na 1:1. W drugiej połowie paryżanie za sprawą Adriana Rabiot wyszli na prowadzenie, ale bramka Fernandinho zdecydowanie zmieniła obraz sytuacji. Wynik 2:2 jest korzystniejszy dla „Citizens”. Kurs na ich awans wynosi 1.75.

Bezpieczne 90+ - nasza promocja obowiązuje w Lidze Mistrzów

Teraz podopiecznym Manuela Pellegriniego wystarczy nie przegrać u siebie i nie zremisować 2:2 lub wyżej. To dość wygodny punkt wyjścia, ale oczywiście żadna gwarancja sukcesu, zwłaszcza gdy gra się z tak dobrym zespołem, jakim jest obecnie Paris SG. Paryżanie już dawno załatwili sprawę kolejnego mistrzostwa kraju i skupiają się na tym, by przełamać własną klątwę ćwierćfinału. Właśnie na tym etapie Ligi Mistrzów „rozbijają się” od trzech sezonów, bezskutecznie szturmując bramy półfinału. Manchester City nigdy w swojej historii nie zaznał jeszcze smaku 1/2 finału Ligi Mistrzów. Ze swoją „prywatną” klątwą zmaga się też Ibrahimović, który już osiem razy w karierze był uczestnikiem ćwierćfinałowego dwumeczu Champions League i tylko raz „wślizgnął się” do półfinału – wtedy gdy grał w FC Barcelonie. Ibra wie jak wiele dziś od niego zależy. Gol Zlatana? Kurs 2.00.

Co jeszcze sytuuje „Citizens” w korzystnym położeniu? To niewątpliwie kartkowe absencje dwóch podstawowych zawodników Paris SG – Davida Luiza i Blaise’a Matuidiego. Paris SG to zespół z bardzo szeroką i wartościową ławką rezerwowych, ale zastąpić obu panów będzie ciężko. Wygląda jednak na to, że są także dobre wiadomości dla Laurenta Blanca. Tym, który spróbuje załatać dziurę po Matuidim będzie wielki nieobecny pierwszego spotkania – Marco Veratti. Włoch wrócił już do zdrowia i wczoraj poinformowano, że jest do dyspozycji Blanca.

Z kolei dla Pellegriniego największym bólem głowy jest bez dwóch zdań absencja kapitana – Vincenta Kompany’ego. Belg przez cały sezon boryka się z różnego rodzaju kontuzjami i znów jest poza grą. O tym ile na wartości traci jakość gry obronnej „Obywateli” bez Kompany’ego nie trzeba przekonywać nikogo zaznajomionego z rozgrywkami Premier League. Obrona z nim, a obrona bez niego, to jak niebo i ziemia. Widać to zresztą było także w pierwszym meczu w Paryżu. Drugim nieobecnym z powodu kontuzji w ekipie gospodarzy będzie Raheem Sterling. Gdy zdrowy jest jednak De Bruyne, ta akurat personalna zgryzota Chilijczyka nie musi być tak bolesna. Menadżer Manchesteru City liczy też na pewno na dużo lepszą grę Sergio Aguero, który w pierwszym spotkaniu był niewidoczny i nie stanowił praktycznie żadnego zagrożenia dla Kevina Trappa. Argentyńczyk to jednak wciąż facet, który w każdej chwili może swoim przebłyskiem geniuszem przesądzić o losach rywalizacji. Takich zawodników na placu boju nie zabraknie po obu stronach barykady. Kto ma ich więcej? Wydaje się, że jednak goście, ale mają oni też na sobie jarzmo niezbyt korzystnego wyniku pierwszego meczu. Rewanż będzie znakomity, to pewne!